Po obejrzeniu filmu Helikopter w Ogniu zainteresowałem się co tak naprawdę się wydarzyło w czasie amerykańskiej operacji w somalijskim mieście Mogadisz. Co poszło nie tak a co mogło pójść jeszcze gorzej. Z tego też powodu po przeanalizowaniu kilku informacji przekazuję Wam swoje spostrzeżenia oraz informacje historyczne, które zostały przekazane całemu światu i nie są zasłonięte kotarą tajemnicy (jak nie wojskowej to państwowej).

Historia wydarzenia

Amerykańskie wojska do Somalii rozpoczęły pojawiać się w ramach akcji Przywrócić nadzieję w grudniu 1992 roku a zakończyły dopiero w marcu 1993 roku. Po przybyciu pełnych amerykańskich sił rozpoczęła się następna operacja wojskowa, która miała doprowadzić do zmniejszenia się walk w czasie wojny domowej w Somalii. Niestety tak szybko się one zakończyły.

Sama akcja związana z filmem Helikopter w ogniu rozpoczęła się od rutynowych działań wojskowych. Nikt się nie spodziewał niczego co mogło by pójść nie tak. Wiadomo, że niektórych czynników nie da się przewidzieć. Amerykańscy żołnierze w dniu 3 października 1993 roku dostali rozkaz przejęcia dwóch doradców dowódcy jednego z klanów somalijskich wraz z ich otoczeniem. Do tej pory zadania były przeprowadzane wyłącznie w nocy. Cele były na tyle ważne i trudno uchwytne, że gen. Garrison zdecydował się na akcję dzienną, mając pewne informacje, że cele będą w określonym budynku w centrum Mogadiszu. Akcja miała trwać według jednego źródła około 45 minut, według drugiego źródła pół godziny. Natomiast cała operacja trwała o wiele dłużej.

Przechodząc do opisu samych walk to można opisać tak. Śmigłowce Little Bird najpierw ostrzelały rakietami budynek, a potem wysadziły 50 komandosów Delty blisko budynku, a oni dokonali szturmu zabijając kilku strzelających do nich Somalijczyków, natomiast 4 oddziały rangersów desantowały się ze śmigłowców Black Hawk na linach z wysokości około 20 metrów w celu zabezpieczenia terenu wokół budynku. Nie wszystko szło gładko od początku misji mimo trudności udało się opanować budynek-cel i pojmać doradców Aidida wraz z 22 ich współpracownikami. Wysłano konwój dowodzony przez sierżanta Strueckera składający się z 3 samochodów Humvee, aby dostarczył do szpitala znajdującego się w ciężkim stanie szeregowca Todda Blackburna (który spadł z niewyjaśnionych przyczyn z helikoptera w czasie opuszczania się na linie), niedługo później zginął jeden z żołnierzy jadący w tym konwoju. Ostrzeliwał on z broni maszynowej cele, trafiony został pociskiem w głowę. W amerykańskiej bazie obsługa nie spodziewała się aż takich efektów walk, a to była tylko zapowiedź tego co miało się stać.

W czasie przygotowań do ewakuacji konwoju z więźniami zestrzelony pierwszy Black Hawk. Natychmiast skierowano na miejsce katastrofy oddziały, których dotychczasowym zadaniem było zabezpieczanie terenu wokół budynku-celu oraz konwój, który miał zabrać rannych. W wyniku opóźnień w komunikacji i trudnej sytuacji taktycznej w mieście konwoje błądziły, ostrzeliwane przez milicję Aidida, krążąc kilka przecznic od śmigłowca. Na miejscu katastrofy sierżant Busch z Delta Force, który przeżył upadek śmigłowca, bronił się sam. Niedługo później został ewakuowany do szpitala śmigłowcem Little Bird, jednak nie przeżył z powodu ciężkich ran.

Na miejsce wysłano śmigłowiec ratunkowy z sanitariuszami, gdyż w śmigłowcu byli ranni. W bezpośrednie pobliże pierwszego zestrzelonego śmigłowca dotarł oddział Chalk 1 oraz Chalk 4. Pozostałe oddziały rangers dowodzone przez kapitana Steele’a oraz żołnierze Delta Force utknęli wzdłuż ulicy prowadzącej do miejsca katastrofy. Po 20 minutach zestrzelony został drugi śmigłowiec, pilotowany przez Michaela Duranta. Żołnierze Delty, Gary Gordon i Randy Shughart, zgłosili się ochotniczo do ochrony tego śmigłowca, mając świadomość, że nieznany jest czas przybycia posiłków, które mogłyby ich wesprzeć. Michael Durant prawdopodobnie zawdzięcza im życie, gdyż jako jedyny przeżył upadek śmigłowca i ze złamaną nogą oraz rozlicznymi ranami został wyciągnięty przez Gordona i Shugharta z maszyny, a potem ukryty w budynku. Żołnierze bronili śmigłowca i rannego pilota w obliczu dziesiątek atakujących Somalijczyków. Obaj ponieśli śmierć w czasie dramatycznej walki. Zostali jako pierwsi od czasu wojny w Wietnamie pośmiertnie odznaczeni Medalami Honoru. Uratowany z katastrofy pilot nie został zbiegiem okoliczności zabity przez Somalijczyków, lecz pobity i wzięty do niewoli, z której został zwolniony po jedenastu dniach z poważnym uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym.

Zgubiony konwój podpułkownik McKnighta z 9 samochodami w wyniku poniesionych ciężkich strat musiał wycofać się do bazy. Przez to ponad 100 żołnierzy rangers i Delta Force zostało odciętych we wrogim mieście. Generał Garrison zawiadomił o sytuacji pakistański kontyngent ONZ, stacjonujący na stadionie. Zaczęto formować potężny konwój, który składał się z czołgów, transporterów opancerzonych, żołnierzy 10. Dywizji Górskiej, pakistańskich i malezyjskich żołnierzy oraz pozostałości grup szturmowych rangers. Pomimo poważnych ran dowodzenie przejął podpułkownik McKnight.

Na miejscu pierwszej katastrofy żołnierze bronili się przed nocnym wzmożonym ostrzałem moździerzy, masowym atakiem milicji oraz cywilów sięgających po broń. Przewaga była tak wielka, że w którymś momencie wezwano wsparcie dwóch śmigłowców Little Bird z karabinami maszynowymi Minigun i rakietami, aby ostrzelały pozycje somalijskiej milicji. Mimo braku amunicji i zmęczenia żołnierze utrzymali się – o 2:05 konwój ONZ dotarł do nich, zabierając rannych i poległych. Były trudności, gdyż trzeba było przepiłować część śmigłowca, aby wydostać ciało pilota Wollcota, a sami rangersi z braku miejsc musieli biegiem dotrzeć do oddalonego o 2 km stadionu, ostrzeliwani i prawie bez amunicji.

Moje spostrzeżenia

Jak każda akcja i ta operacja wojskowa powinna mieć swoje skutki, nie zależnie czy to pozytywne czy negatywne. Znane mi są skutki w czasie wykonywania działań, lecz trudno jest mi stwierdzić jakie były podejmowane decyzje w czasie planowania. Przez to też nie mam pełnego obrazu co szczególnie przyczyniło się do niepowodzenia akcji, przy okazji też wycofaniem się amerykańskich wojsk z Somalii. Na pewno mogę wynieść kilka wniosków, które mogły przyczynić się do takiej a nie innej sytuacji.

Pierwszym powodem co mogło przyczynić się do klęski to sprawa związana z czasem oraz miejscem działań amerykańskich wojsk. Amerykańscy żołnierze najczęściej działali w nocy, gdzie mieli naprawdę porządną przewagę techniczną i technologiczną. Jak prowadzili w dzień to akurat poza terenem zabudowanym, gdzie tak naprawdę mogli liczyć znów na swoją przewagę oraz brak możliwości wsparcia ze strony wroga. Natomiast drugim powodem było właśnie miejsce, akcja toczyła się w stolicy państwa oraz w centrum miasta, gdzie można spodziewać się o wiele większą liczbę ludności oraz wrogich jednostek milicji oraz bojówki. Dla mnie te dwa argumenty mogły się przyczynić do cięższej sytuacji oraz o wiele poważniejszych walk z przeciwnikiem.

Sytuacja z miastem została tak naprawdę wykorzystana przez popleczników oraz bojówki Adidy, które wzywały do walki z przeciwnikiem oraz do obrony somalijskich domów. Bojówkarze wykorzystali każde ukształtowanie terenu oraz wszelkie możliwości, byli tak ubrani, że w niektórych momentach trudno było odróżnić czy to cywil czy to też człowiek watażki. Do tego jeszcze ludzie szybciej mogli ukryć się w budynku, w odpowiednim momencie wychylić się i ostrzelać nadjeżdżający samochód. Pojawiła się też możliwość wejścia na dach i nie tylko z tego miejsca zaatakować jednostki naziemne, ale też użyć rakiet do zniszczenia amerykańskich helikopterów, które wspierały działania wojskowe. Dzięki takiej sytuacji zestrzelono dwa śmigłowce wsparcia a rozwścieczony tłum wykorzystał sytuację i zaatakował żyjących członków załóg latających maszyn. Tylko jeden przeżył walki, ale tak na prawdę dzięki szczęściu i decyzji podjętej przez bojówkarzy Adidy, którzy wzięli amerykańskiego pilota jako zakładnika.

Pozostając przy tłumie to Amerykanie mogli zorientować się wcześniej w trakcie przygotowań do akcji jaka jest sytuacja w Somalii i mogli bardziej się przygotować do akcji. Bojówkarze podpuścili tłum i specjalnie prowadzili propagandę przeciwko wojskom z USA oraz ONZ. Dzięki temu można było zobaczyć tłumy na ulicach oraz specjalnie tworzone przez nich barykady, które uniemożliwiały szybkie dotarcie konwojowi na miejsce i przechwycenie jeńców. Przy okazji tak przygotowany wcześniej tłum wychodząc na ulice może na krótką chwilę nie zaszkodzić akcji dobrze przygotowanej grupie, lecz amerykańskie siły nie były na tyle przygotowane, aby przeciwstawić się tak wściekłemu tłumowi w tak krótkim czasie.

Przez to, że amerykańscy żołnierze nie byli odpowiednio przygotowani mieli przez to gorszą sytuację. Według mnie to powinni przygotować się o wiele lepiej. Powinni w konwoju mieć dodatkową broń oraz zapasy amunicji, aby niszczyć w miarę szybko barykady i pojawić się na miejscu o wiele szybciej. Może lepiej by było jakby posiadali jakikolwiek pojazd, który może i nie byłby specjalnie przygotowany do niszczenia barykad, ale na pewno pomógł w przedarciu się dalej bez kluczenia w uliczkach.

Według mnie ostatnią informacją jaką można wyciągnąć z tej akcji jest to, że dowódcy amerykańskich wojsk nie poinformowali o działaniach jakie mają być podjęte. Dzięki temu wsparcie ze strony ONZ było opóźnione i nie można było dosyć szybko zareagować posiłkami naziemnymi. Amerykańscy żołnierze odcięci od wsparcia musieli przeżyć noc w mieście, gdzie może ataki somalijskich bojówek nie trwały non – stop, ale na pewno były na tyle długotrwałe, że trzeba było wzywać wsparcie z powietrza. Przez to też amerykańskie pozycje były na tyle zagrożone, że ewakuowanie żołnierzy przez helikoptery nie wchodziło w grę. Dopiero wsparcie ze strony ONZ dało możliwość na bezpieczne wycofanie się.

Definicje

Część osób czytając ten wpis mogą tak naprawdę nie wiedzieć o kilku rzeczach. Z tego też powodu tekst uzupełnię o kilka definicji powiązanych oraz biografii.

Mohamed Farrah Hassan Aidid (języku somalijskim Maxamed Faarax Xasan Caydiid) urodził się 15 grudnia 1934 roku w Beledweyne, a zmarł 1 sierpnia 1996 w Mogadiszu. Zasłynął jako kontrowersyjny somalijski dowódca wojskowy, często opisywany jako wódz generał i dyplomata oraz przewodniczący Kongresu Zjednoczonej Somalii, później przewodniczył w Somalijskim Sojuszu Narodowym. Wraz z innymi uzbrojonymi grupami opozycji, podczas wojny domowej, która wybuchła w Somalii na w 1991 roku, wyprowadził reżim prezydenta Mohameda Siad Barre ze stolicy Somalii. W 1992 roku, Aidid zakwestionował obecność ONZ i wojska Stanów Zjednoczonych w Somalii. Był jednym z głównych celów operacji Restore Hope (Przywracana Nadzieja). Była to wspólna operacja humanitarna ONZ i USA, która starała się przełamać wojskowe oblężenie w kraju. Po zakończeniu działań, zmuszając siły ONZ do opuszczenia kraju w 1995 roku, Aidid sam mianował się na prezydenta Somalii którą to władzę sprawował przez kilka miesięcy, aż do śmierci w następnym roku.

MH-6 Little Bird oraz jego szturmowy wariant AH-6 Little Bird są to amerykańskie lekkie śmigłowce wielozadaniowe, będące modyfikacją śmigłowca OH-6 Cayuse. Śmigłowce te używane są przez lotniczą jednostkę specjalną podlegającą amerykańskiemu dowództwu operacji specjalnych. Prace nad MH-6 zaczęły się w 1960 roku. Helikoptery te to lekkie i zwrotne śmigłowce, które w nieuzbrojonej wersji MH-6 z obu stron zamontowane mają ławeczki mieszczące do trzech osób każda, przeznaczone do transportu powietrznego żołnierzy sił specjalnych USA, natomiast w uzbrojonej wersji AH-6 wyposażone są w karabiny maszynowe oraz wyrzutnie kierowanych bądź niekierowanych pocisków rakietowych. Śmigłowce MH-6 operują w miejscach trudno dostępnych dla większych maszyn MH-60 Black Hawk.

UH-60 Black Hawk to średni wielozadaniowy amerykański śmigłowiec transportowy i wsparcia piechoty zbudowany przez Sikorsky Aircraft Corporation. Maszyna jest napędzana dwoma turbowałowymi silnikami poruszającymi jeden wirnik nośny. UH-60 był maszyną, która została wytypowana jako zwycięzca konkursu ogłoszonego przez Armię Stanów Zjednoczonych na początku lat 70. XX wieku na następcę śmigłowca Bell UH-1 Huey.

HMMWV (po angielsku High Mobility Multi-Purpose Wheeled Vehicle, czyli Wielozadaniowy pojazd kołowy o wysokiej mobilności) potocznie się o nim mówi Humvee. HMMWV to tak naprawdę samochód terenowy opracowany dla armii Stanów Zjednoczonych przez AM General Corporation. Później zaczęto produkować go w wersji cywilnej. Charakteryzuje się stałym napędem na 4 koła, oparciem konstrukcji na stalowej ramie, niezależnym zawieszeniem wszystkich kół, dużą zdolnością do pokonywania przeszkód terenowych, wodoszczelnością całej konstrukcji. Opcjonalnie montowany jest system elektronicznej regulacji ciśnienia w oponach. Ponadto posiada otwieraną wyciętą tylną część wozu, co ułatwiało np. załadunek zaopatrzenia, piechoty oraz rannych.

Bibliografia

1. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_w_Mogadiszu_%281993%29;

2. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_domowa_w_Somalii;

3. http://wiadomosci.onet.pl/prasa/mogadiszu-bitwa-w-gniezdzie-szerszeni/r8gb4;

4. http://pl.wikipedia.org/wiki/Mohamed_Farrah_Aidid;

5. http://pl.wikipedia.org/wiki/Hughes_MH-6_Little_Bird;

6. http://pl.wikipedia.org/wiki/Sikorsky_UH-60_Black_Hawk;

7. http://pl.wikipedia.org/wiki/Humvee;

Written by Bartek Rozwadowski

Mąż oraz ojciec opisujący na blogu www.rozbria.pl przeróżne informacje związane z historią.