Oglądając sobie jeden z odcinków Historii Bez Cenzury o tytule Nie ma bata na Polaka rozpocząłem rozmyślać, które wydarzenia zakończyły się fiaskiem dzięki nam. A przez to też nie mogły w jakikolwiek sposób bardziej wpłynąć przynajmniej na region Polski, jak nie całego świata. Dla mnie film jest tak naprawdę inspiracją do napisania tego tekstu i z tego też powodu umieszczam go w swoim tekście, abyście i Wy mogli go obejrzeć przed dalszym obejrzeniem. Od razu muszę uprzedzić, że to co zostało omówione w filmie to tak naprawdę fakty, które zostały przesortowane, specjalnie pod tą sytuację.

Słowem wstępu

To co przed chwilą napisałem to tak naprawdę tylko krótkie słowo wstępu do całego tekstu. Natomiast w przypadku tematu to można tak naprawdę dosyć sporo się rozpisywać, bo przecież wiele est przypadków, że Polacy naprawdę dobrze sobie radzili w przeróżnych sytuacjach przeciwko swoim przeciwnikom. W niektórych przypadkach byli to agresorowie, w innych to chcieliśmy pokazać się z lepszej strony. Najczęściej to akurat była to pierwsza sytuacja, wtedy szczególnie potrafimy się zebrać w sobie i odpowiednio poprowadzić kontrofensywę. W innych przypadkach to akurat to tylko coś musiało się stać.

Posiadając  ponad tysiącletnią historię swojego państwa posiadamy dosyć dużą liczbę przykładów, że my jako naród potrafimy przeciwstawić się i dokonać rzeczy niemożliwych.  Takimi sprawami jest na przykład 123-letnie nieistnienie na mapach świata, aby powstać i pokazać, że nadal istniejemy i dajemy sobie radę, a w międzyczasie najeźdźcy próbowali nas zgermanizować i zrusyfikować. Do tej sytuacji mogę też podać o wiele więcej chwil, gdzie nie daliśmy się agresorom.

Nie chcąc opisywać we wstępie zbyt dużo wydarzeń to  zapraszam do przeczytania dalszej części tekstu. W przypadku innego zdania oraz ocen ode mnie to nikomu nie zabraniam i z miłą chęcią będę czekał na nie w komentarzach pod tym wpisem.

Bitwy, które przeszły do historii

Jest wiele bitew, gdzie Polacy pokazali swoją siłę oraz możliwości, lecz nie ma ich wiele, gdzie tak naprawdę miało to znaczenie nie ma bata na Polaka. Przedstawiam kilka, które według mojej oceny mają znaczenie.

Pierwsza chronologicznie jest bitwa pod miejscowością Cidini, według pierwszej księgi wspominającej tą bitwę, w Kronice Thietmara. Obecna nazwa miejscowości przez różnych historyków jest umiejscawiana w trzech miejscach. Pierwsza z nich to Szczecin, druga to Zehdenick, lecz stanowcza większość obecnych badaczy wskazuje na jej miejsce Cedynię. W polskich książkach edukacyjnych możemy właśnie tą trzecia nazwę napotkać i zapamiętać cokolwiek o niej. Bitwa została rozegrana 24 czerwca 972 roku między wojskami Mieszka I a margrabiego Marchii Łużyckiej Hodo, wspomaganego przez możnowładcę Zygfryda von Walbeck. Wyprawa tak naprawdę była prywatnym przedsięwzięciem możnowładców niemieckich, niezgodnym z wcześniejszymi traktatami Mieszka z cesarzem niemieckim, Ottonem I. Tak naprawdę bitwa stanowiła jedyny większy epizod najazdu Hodona na Pomorze Zachodnie opanowane kilka lat wcześniej przez Polan.

Według informacji jakie uzyskałem w przypadku sił to były one wyrównane, lecz w przypadku Niemców to posiadali oni większą ciężką kawalerię. Tuz przed bitwą Mieszko podzielił swoje wojska na trzy części. Zadaniem większej kolumny jazdy, którą osobiście dowodził, była obrona przeprawy na Odrze oraz zablokowanie drogi, którą podążały wojska margrabiego. Sprawą sporną pozostaje, jak długo Mieszko miał zamiar utrzymać przeprawę. Na wzgórzu, nieopodal grodu Cedyni, ukryły się oddziały łuczników i tarczowników, pochodzących z pospolitego ruszenia oraz część jazdy dowodzonej przez Czcibora. Rankiem przed bitwą Hodon ustawił w pierwszym rzucie własny oddział konnych rycerzy oraz posiłkowy oddział Zygfryda von Walbeck. Dalej podążała piechota, podzielona na kolumny. W pierwszej fazie bitwy Hodo przedarł się ze swym wojskiem przez Odrę. Rozpoczął się pościg margrabiego za Polanami, którzy schronili się w Cedyni. Rozochocone łatwym rozbiciem oddziałów broniących przeprawy wojska najeźdźców prawdopodobnie za bardzo rozluźniły szyk, w tyle za pędzącą jazdą pozostali piechurzy. Gdy wojska Hodona gotowały się do szturmu na gród, zostali ostrzelani ze wzgórza, a następnie runęły na nich zastępy wojów pod wodzą Czcibora. W tym czasie nastąpił kontratak z grodu i wojska Marchii zostały wzięte w kleszcze. Bitwa zamieniła się w rzeź, a z życiem uszła jedynie garstka Niemców. Udało im się wydostać z okrążenia i przeprawić na lewy brzeg Odry.

Bitwa pod Cedynią położyła kres planom margrabiego Marchii Wschodniej na opanowanie Pomorza bądź też przywrócenie niezależności Wolinian od Polan. Utrwaliła wpływy Polan w rejonie Pomorza Zachodniego. Prawdopodobnie region ten nie został włączony do państwa, lecz jedynie zhołdowany. Sukces militarny Mieszka zaniepokoił Ottona I, który zadecydował na podjęcie kroków zabezpieczających Cesarstwo przed ewentualnym atakiem rosnącego w siłę księcia Polan. Pierwszym krokiem jaki został podjęty to wezwanie obu stron na zjazd w Quedlinburgu w roku 973. Po porozumieniu Pomorze zostało w rękach polskich, aczkolwiek Mieszko musiał zgodzić się na oddanie swego syna w roli zakładnika jako gwaranta pokoju na wschodniej granicy Cesarstwa. Dzięki umocnienie się na Odrze pozwoliło to w przyszłości zwrócić ambicje Mieszka I na ziemie graniczące z jego państwem od południa

Następną walką Mieszka I była walka z Wichmanem i Wolinianami, która odbyła się 22 września 967 roku na obszarze Pomorza Zachodniego. Dokładnego umiejscowienia nikt nie zna w obecnych czasach, nie zachowały się żadne źródła, które mogłyby umiejscowić stoczoną walkę. W tym momencie polski władca tym razem miał przewagę zbrojną miał, który zapewnił sobie wcześniej posiłki z Czech w sile dwóch hufców jazdy. Powszechnie akceptowana jest hipoteza zakładająca, że decydujący był udany atak jazdy na tyły wojsk Wichmana, po którym nastąpiło kontrnatarcie piechoty w centrum prowadzące do ostatecznego rozbicia i ucieczki Wolinian. Jeszcze inna rekonstrukcja zakłada zwycięstwo piechoty w centrum i kluczową rolę konnych w odcięciu odwrotu Wolinianom. Źródła jednak jednoznacznie wskazują na decydującą rolę udanej szarży konnicy Mieszka, która przechyliła szalę zwycięstwa na stronę Polaków. Po tym sukcesie polsko – czeskich sojuszników w polu nastąpiła długa pogoń za uciekającymi Wieletami. Wichman został doścignięty przez polską piechotę i po krótkiej walce skapitulował. Poprosił jeszcze Mieszka o dostarczenie jego miecza cesarzowi i zaraz po tym zmarł od odniesionych ran. Efektem zwycięstwa gnieźnieńskiego księcia nad Wichmanem było osiągnięcie przez Piastów hegemonii na Pomorzu Zachodnim.

Wichman poddaje się księciu Mieszkowi, grafika według Franciszka Smuglewicza

Wichman poddaje się księciu Mieszkowi, grafika według Franciszka Smuglewicza
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_Mieszka_I_z_Wichmanem_i_Wolinianami

Bitwa pod Wołyniem (obecnie miejscowością znaną jako Gródek, walka znana także jako Bitwa nad Bugiem) jest walką rozegraną 22 lipca 1018 roku przez wojska Bolesława Chrobrego z wojskami Jarosława Mądrego (księcia kijowskiego) na terenie Grodów Czerwieńskich nad Bugiem podczas wyprawy kijowskiej. Siły obydwu walczących stron były prawdopodobnie równe. Jak obydwie armie się spotkały to rozdzielała je tylko rzeka Bug. Przez tą sytuację Bolesław rozkazał wybudować mosty. Natomiast w trakcie prac obydwa wojska wzajemnie sobie urągały, wymieniając się słownymi inwektywami. W pewnym momencie polski książę na czele swego wojska przeprawił się przez rzekę wpław, czym całkowicie zaskoczył wojska Jarosława, nieprzygotowane w tym momencie do boju. Zwycięstwo Chrobrego było zupełne. W tej sytuacji mogli ruszyć w pościg za umykającymi oddziałami wroga i wkroczyli po krótkim oblężeniu 14 sierpnia 1018 roku do Kijowa, w którym osadzono na tronie Świętopełka. Jednocześnie zdobyto na Rusi znaczne łupy. Jarosław Mądry wycofał się z wiernymi sobie oddziałami do Nowogrodu Wielkiego. Choć pobity, zdołał spalić jeden z grodów brata i przystąpił do zbierania nowych sił. Dzięki tej sytuacji Polacy po raz kolejny pokazali, że z nami nie powinno się zadzierać i potrafimy jedną decyzją zaskoczyć wroga.

Inną walką, gdzie Polacy pokazali kim są jest to obrona Głogowa, wywołane nieudanym oblężeniem, które zostało rozpoczęte 24 sierpnia 1109 roku przez wojska cesarstwa rzymskiego pod dowództwem króla niemieckiego Henryka V. Oprócz sił niemieckich i obrońców grodu w walkach brały udział siły czeskiego księcia Świętopełka, które dotarły tu jako niemiecki sojusznik, a także wojska polskie Bolesława III Krzywoustego nadciągające z rejonu Pomorza. Obrona grodu głogowskiego w 1109 roku zakończyła się odstąpieniem od oblężenia sił niemiecko – czeskich, co wpłynęło na przebieg całej wojny polsko – niemieckiej.

W lipcu 1109 roku Henryk ogłosił wyprawę z całej Rzeszy przeciwko Polsce. Punktem zbornym był Erfurt. Król Niemiec zebrał około 10 tysięcy wojowników, a do tego u ujścia Bobru do wyprawy mieli dołączyć Czesi, pełniący rolę przewodników. Przywrócenie władzy Zbigniewowi nad utraconymi ziemiami stało się oficjalnym powodem do zbrojnej interwencji. Zgodnie z ówczesną tradycją, władca niemiecki postawił Bolesławowi ultimatum. Zażądał od niego w zamian za zaniechanie wyprawy, oddania połowy państwa wygnanemu Zbigniewowi, uznania zwierzchnictwa Cesarstwa, a także regularnego płacenia trybutu wynoszącego 300 grzywien rocznie lub dostarczania 300 rycerzy. Wojska niemieckie wyruszyły z Erfurtu na początku sierpnia zaraz po odrzuceniu ultimatum przez polskiego księcia, którego odmowa wyrażała się słowami bacz zatem, komu grozisz, jeśli chcesz wojować, znajdziesz wojnę.

Współczesna rekonstrukcja trebusza i tripantium - machin wojennych używanych w Europie w okresie oblężenia Głogowa

Współczesna rekonstrukcja trebusza i tripantium – machin wojennych używanych w Europie w okresie oblężenia Głogowa
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_G%C5%82ogowa

Henryk ze swoim wojskiem doszedł do Krosna Odrzańskiego, stanowiącego jeden z elementów polskich umocnień. Zatrzymał się tam czekając na posiłki z Czech dowodzone przez księcia Świętopełka. W tym czasie prowadził rozpoznanie okolicy i sił polskich, wysyłając między innymi oddział w kierunku Lubusza. Zrezygnowawszy z przeprawy i nie doczekawszy się sojuszników, ruszył w górę wzdłuż lewego brzegu rzeki Odry. Liczył na spotkanie z sojusznikami oraz na znalezienie słabiej bronionej przeprawy. Około 22 sierpnia wojska dotarły pod Bytom Odrzański, najprawdopodobniej nawet nie próbując go zająć z powodu silnych jak na te czasy umocnień, których zdobycie wymagałoby długotrwałego oblężenia. Doszło jedynie do starcia pod wałami grodu pomiędzy grupą rycerzy niemieckich a polskimi obrońcami. W trakcie potyczki Niemcy ponieśli znaczne straty, a obrońcy cofnęli się za wały dopiero wówczas, gdy niemieckiej jeździe i piechocie z pomocą nadeszli kusznicy i łucznicy. Stamtąd wojska ruszyły w kierunku Głogowa, docierając na miejsce około 24 sierpnia, przeprawiając się wcześniej przez Odrę. Przeprawy w tym miejscu Polacy nie przewidywali. Plan Henryka V przewidywał przeprawę przez rzekę i dalszy marsz na Poznań, jednak cesarz obawiając się odcięcia od zaplecza przez głogowian oraz na wieść o nadciągających siłach Krzywoustego, postanowił zdobyć gród w Głogowie.

Henryk wykorzystał zaskoczenie głogowian, opanowując i niszcząc podgrodzie, biorąc łupy oraz jeńców, a do tego rozbijając i rozpraszając część wojsk posiłkowych Bolesława, które tam obozowały. Nie próbował jednak zdobywać grodu, w którym skupili się obrońcy. Henryk zgodził się na pięciodniowy rozejm, w czasie którego obrońcy mieli uzyskać od Bolesława Krzywoustego zgodę na poddanie się. Na poręczenie rozejmu głogowianie wydali zakładników pod warunkiem, że niezależnie od tego, czy pokój zostanie zawarty, czy odrzucony, odzyskają swoich zakładników. W czasie rozejmu załoga poprawiła umocnienia i nawiązała łączność z Bolesławem. Ten nie zgodził się na kapitulację i nakazał bezwzględną obronę Głogowa. Utrata grodu mogła bowiem zdecydować o porażce w całej wojnie. Zagroził wręcz, że ci, którzy poddadzą twierdzę, zostaną powieszeni lub ukrzyżowani. Wówczas król niemiecki, łamiąc warunki umowy, kazał przywiązać zakładników do machin oblężniczych w przekonaniu, że obrońcy nie odważą się do nich strzelać. Jednak beznadziejne położenie załogi grodu sprawiło, że grodzianie nie oszczędzali własnych synów i krewnych bardziej więcej niż Niemców i Czechów. We wrześniu do sił niemieckich dołączyły posiłki czeskie pod wodzą Świętopełka, o czym wspomina czeski kronikarz Kosmas z Pragi. Oblężenie trwało przez wiele dni i było przygotowane z wielkim rozmachem. Zbudowano dużą liczbę machin oblężniczych i usypano wał ziemny, spoza którego ostrzeliwano Głogów. Wojska niemieckie, mające sporą praktykę w zdobywaniu twierdz, liczyły na szybkie poddanie grodu. Ponieważ to nie następowało – przeprowadzony został pierwszy szturm. Głogowianie przy pomocy machin wojennych desperacko odpierali ataki. Na głowy napastników wylewano gorącą smołę i wrzątek, zrzucano lub staczano ciężkie belki, a przy pomocy haków odpychano drabiny szturmowe.

Kolejne szturmy grodu kończyły się niepowodzeniami i przynosiły duże straty. W tym samym czasie słabiej opancerzone i bardziej mobilne wojska polskie prowadziły wojnę podjazdową. Polacy nękali wroga w dzień i w nocy, także niszcząc oddziały aprowizacyjne z żywnością dla oblegających. Henryk próbował ratować swój autorytet, oferując Bolesławowi niewielką daninę za pokój i przyjaźń. Oferta jednak została odrzucona. Król niemiecki nie zdobył Głogowa i musiał odejść na południe po około trzech tygodniach walk, wioząc trupy własnych rycerzy jako haracz. Na dzień przed odprawieniem wojsk czeskich przez Henryka, 21 września zginął Świętopełk przebity oszczepem przez jednego ze swoich wojów. W siłach czeskich powstało zamieszanie i wycofały się z Głogowa.

W przypadku Głogowa mamy do czynienia z faktem, że Polacy potrafią poświęcić bliskie sobie osoby dla państwa albo też polepszeniem sytuacji w czasie walk. Obrona miasta na tyle wskazuje też podjęte decyzje przez obrońców mają też wpływ na dalsze poczynania wroga, który chciał spustoszyć przynajmniej część kraju. Dla mnie jest to jeden z przykładów na to, że nie ma bata na Polaka.

27 września 1331 roku na polach wsi Płowce odbyła się bitwa pomiędzy wojskami Władysława Łokietka a oddziałami zakonu krzyżackiego. Krzyżacy zanim wyruszyli do walki to zawarli z czeskim królem Janem Luksemburskim sojusz przeciwko Polsce i w myśl jego postanowień mieli 21 września spotkać się pod Kaliszem z Czechami i następnie uderzyć na Wielkopolskę i Kujawy. Z powodu opóźnienia Czechów, Krzyżacy sami postanowili uderzyć na Kujawy, gdzie później dołączyłyby do nich wojska czeskie. 26 września Krzyżacy zdobyli Radziejów i przed świtem zwinęli obóz i rozpoczęli marsz w kierunku Brześcia Kujawskiego. Wojska krzyżackie w sile około 7000, wyruszając na Brześć, podzieliły się na trzy części – straż przednią pod dowództwem Henryka Reuss von Plauen, siły główne pod dowództwem Otto von Lauterburga i liczącą około 2 tysięcy ludzi straż tylną pod dowództwem wielkiego marszałka zakonu Dietricha von Altenburga, która wymaszerowała najpóźniej. Poruszający się za wojskami krzyżackimi Łokietek z oddziałami liczącymi 5 tysięcy ludzi postanowił niezwłocznie zaatakować w rejonie wsi Płowce.

Kontakt wojsk polskich z wojskami krzyżackimi pierwszy nawiązał około godziny 9 oddział starosty wielkopolskiego Wincentego z Szamotuł. To on właśnie szedł w straży przedniej wojsk Łokietka. Jednak w związku z mgłą, która nagle zapanowała nad okolicą, Krzyżacy zyskali trochę czasu do ustawienia szyków bojowych i podzielili swe wojska na pięć oddziałów, tak jak i wojska polskie. 65-letni król Łokietek podał hasło bojowe dla wojsk polskich Kraków (dla ciekawych to samo hasło służyło później konnemu rycerstwu polskiemu podczas bitwy pod Grunwaldem) i wydał rozkaz do ataku. Marszałek Altenburg postanowił bronić się w oparciu o posiadane wozy taborowe i udawało mu się to skutecznie przy dwóch atakach wojsk polskich. Dopiero przy trzeciej szarży polskich wojsk doszło do rozstrzygnięcia. Tak naprawdę pomógł przypadek. Przebity strzałą padł koń, na którym siedział krzyżacki chorąży, brat Iwan. Niósł on wielką chorągiew zakonu z czarnym złoconym krzyżem. Choć chorążemu nic się nie stało, nie można było podnieść chorągwi, przytroczonej do siodła. Nagłe zniknięcie chorągwi, służącej do wydawania rozkazów i stanowiącej dla każdego walczącego punkt orientacyjny w wirze bitwy, wywołało panikę w wojskach zakonnych. Przez to szeregi krzyżackie zostały rozerwane, a oddział Altenburga rozbity. Sam wielki marszałek, ciężko ranny w twarz, dostał się do niewoli. W okolicach południa Krzyżacy zaczęli się poddawać.

Oddział Altenburga został doszczętnie rozbity, ale nie był to koniec bitwy. Około godz. 14, po wezwaniu pomocy przez niedobitki straży tylnej, nadciągnęły krzyżackie siły główne i zaatakowały polski obóz. Bitwa popołudniowa miała bardzziej charakter chaotyczny i toczyła się ze zmiennym szczęściem dla obu stron. Krzyżakom udało się jednak odbić większość więźniów i wielką chorągiew zakonu. Tuż przed zmierzchem na pole bitwy zaczęły docierać oddziały krzyżackiej straży przedniej. Według słów Jana Długosza na widok którego król wycofał z pola bitwy swojego jedynego syna Kazimierza Wielkiego, gdyż bardziej niż na sukcesie militarnym zależało mu na zabezpieczeniu następstwa tronu. W starciu z nowym oddziałem krzyżackim wojska Łokietka odniosły sukces, biorąc do niewoli dowodzącego nim komtura Bałgi Henryka Reuss von Plauen. Polacy wzięli też do niewoli kolejnych braci – rycerzy, wielu innych znaczniejszych rycerzy i jeszcze więcej zbrojnych krzyżackich. Krzyżakom udało się jednak w końcu odbić tabory, w związku z czym król Łokietek wobec zapadających ciemności nakazał powolne wycofanie się z pola bitwy. Krzyżacy po bitwie zachowali przy życiu 100 najcenniejszych polskich jeńców, resztę mordując. Zgodnie z przekazami w bitwie miało zginąć 4187 rycerzy po obu stronach, z których większość stanowili Krzyżacy.

Władysław Łokietek i Florian Szary po bitwie pod Płowcami

Władysław Łokietek i Florian Szary po bitwie pod Płowcami
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_P%C5%82owcami

W efekcie komtur chełmiński Otto von Lautenberg pomimo odparcia ataku wojsk polskich, podjął decyzję o przerwaniu marszu na Brześć Kujawski i pod osłoną ciemności natychmiastowego odwrotu do Torunia bez pochowania swoich własnych poległych. Decyzja o wycofaniu wojsk krzyżackich oznaczała zarazem przerwanie całej kampanii na ziemiach polskich, przez co też można tę bitwę uznać za sukces strategiczny Władysława Łokietka. Bitwa uniemożliwiła też połączenie się wojsk krzyżackich z wojskami czeskimi Jana Luksemburskiego, których wspólne współdziałanie mogło doprowadzić do upadku niedawno zjednoczonego Królestwa Polskiego. Dzięki podjęciu odpowiednich działań król Polski podjął odpowiednie kroki oraz zniweczył plany przeciwnika. Dla mnie jest to następny potężny przykład, że nie ma bata na Polaka.

Jedną z najsłynniejszych, jak nie największa bitwa w Polsce to oczywiście ta pod Grunwaldem, która w literaturze niemieckiej nazywana jest jako pierwsza pod Tannenbergiem. Patrząc na liczebność wojsk to jest to jedna z największych bitew w historii średniowiecznej Europy. Walka ta stoczona była 15 lipca 1410 roku w czasie trwania wielkiej wojny między siłami zakonu krzyżackiego wspomaganego przez rycerstwo zachodnioeuropejskie (głównie z Czech, ale też pojawiły się chorągwie z wielu państw na Śląsku, z Pomorza Zachodniego i Rzeszy), a połączonymi siłami polskimi i litewskimi (złożonymi głównie z Polaków, Litwinów i Rusinów),, których wspomagali lennicy (Hospodarstwo Mołdawskie, Księstwo Mazowieckie, Księstwo Płockie, Księstwo Bełskie, Podole i litewskie lenna na Rusi) oraz najemnikami z Czech, Moraw i z państewek ze Śląska oraz uciekinierami ze Złotej Ordy. A do polskich sił jeszcze dołączyły prywatne chorągwie (między innymi chorągiew z Nowogrodu Wielkiego księcia Lingwena Semena). Bitwa ta zakończyła się zwycięstwem wojsk polsko – litewskich i pogromem sił krzyżackich, jednak nie została wykorzystana dla całkowitego zniszczenia zakonu.

Po wcześniejszej kampanii wojennej pomiędzy Polską a zakonem krzyżackim w 1409 roku Władysław Jagiełło w czasie narady z Witoldem w grudniu tego samego roku prawdopodobnie przygotował szczegółowy plan do kampanii wojennej na 1410 rok. Główne natarcie postanowiono skierować na Malbork z zamiarem zmuszenia Zakonu do podjęcia walnej rozprawy. Jako miejsce ostatecznej koncentracji wojsk wybrano Czerwińsk nad Wisłą. Zakon był świadom przygotowań strony polsko – litewskiej i spodziewał się dwukierunkowego ataku – Polaków na Pomorze Gdańskie i Litwinów w kierunku Żmudzi. By odeprzeć to zagrożenie, Ulrich von Jungingen skoncentrował część swych sił pod Świeciem, pozostawiając jednocześnie znaczną część swej armii w zamkach na wschodzie. Polacy i Litwini nadal ukrywali swoje intencje, organizując kilka rajdów głęboko na terytorium wroga. Ulrich von Jungingen poprosił o przedłużenie rozejmu do 4 lipca, by mogli przybyć zaciężni z zachodniej Europy. Natomiast strona polsko – litewska miała wystarczająco dużo czasu, żeby zebrać siły.

Jedno z zachowanych źródeł dotyczących bitwy odkryte przez Szwedzkiego historyka Svena Ekdahla. Anonimowy list datowany między rokiem 1411 a 1413

Jedno z zachowanych źródeł dotyczących bitwy odkryte przez Szwedzkiego historyka Svena Ekdahla. Anonimowy list datowany między rokiem 1411 a 1413
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Grunwaldem

30 czerwca 1410 oddziały z Wielkopolski i Małopolski przekroczyły pod Czerwińskiem Wisłę, po moście pontonowym, i 2 lipca połączyły się z siłami z Mazowsza i Litwy. Połączone wojska dzień później podjęły marsz, pozorując atak na zajętą przez Krzyżaków w roku poprzednim ziemię dobrzyńską, ale po tygodniu wkroczyły na terytorium zakonu krzyżackiego, kierując się wprost na stolicę zakonu w Malborku. Krzyżacy zostali całkowicie zaskoczeni. 5 lipca doszło do potyczki wojska pod dowództwem Janusza Brzozogłowego, który pokonał krzyżacką załogę Świecia. Następnie do Jagiełły przybyli posłowie Zygmunta Luksemburczyka, którzy proponowali przeprowadzeniesądu polubownego z udziałem króla Węgier. Jagiełło postawił jednak twarde warunki w przewidywaniu, że Krzyżacy je odrzucą. W tym momencie kampania wojenna trwała dalej. Wojska Władysława Jagiełły szły dalej i pod Bądzynem zatrzymały się na dwa dni, po czym kontynuowały marsz i 9 lipca weszły na terytorium Prus. 10 lipca sprzymierzeni wyruszyli ze swojego obozu pod Lidzbarkiem, pozostawiając w nim część sił. Po dwóch milach marszu podjazd polski natknął się na spore siły nieprzyjaciela, które obsadziły przeprawę nad Drwęcą. Okazało się, że Ulrich von Jungingen rozpoczął pospieszną koncentrację swoich wojsk przez wycofanie ich spod Świecia i zdecydował się zorganizować linię obrony na rzece Drwęcy. Brody przez rzekę były ufortyfikowane przy pomocy palisad, a pobliski zamek w Kurzętniku wzmocniony. Po naradzie z powołaną radą wojenną Jagiełło postanowił ominąć zastawioną pułapkę i obejść wojska zakonne od wschodu. Wojska unii wycofały się 11 lipca spod Kurzętnika i następnie przez Lidzbark Welski i Działdowo kontynuowały marsz w kierunku Malborka. 13 lipca siły sprzymierzonych dotarły do miasta Dąbrówna, które zostało zdobyte, splądrowane i spalone. Po jednodniowym postoju wojska polsko – litewskie ruszyły, przed świtem 15 lipca,wszystkimi drogami w kierunku Ulnowa i jeziora Lubień na wschód od Grunwaldu, gdzie rozłożyły się obozami. Tymczasem wojska krzyżackie, po odejściu wojsk przeciwnika znad Drwęcy, pomaszerowały przez Bratian i Lubawę w kierunku Grunwaldu i Stębarka, z zamiarem przecięcia drogi wojskom królewskim.

Szata roślinna, w roku 1410 znacznie bogatsza niż obecnie, jak również uformowanie terenu, nie pozwalało zorientować się co do jakości i ilości wojsk przeciwnika, których po prostu nie było widać. Ulrich von Jungingen wybrał więc pole bitwy dobrze, gdyż znakomicie nadawało się ono do przygotowywania zasadzek i niespodziewanych manewrów. Jednak teren nieprzejrzysty dla Polaków i Litwinów nie stawał się przejrzystszym dla Krzyżaków – pojął to również Jagiełło, który z Witoldem i towarzyszącymi im rycerzami objeżdżał okolicę rankiem 15 lipca. Po odpowiednich weryfikacjach terenu obie armie stanęły naprzeciw siebie. Wojska polskie i litewskie rozlokowane były na wschód od Łodwigowa i Stębarka, na skraju i częściowo w lasach, w pobliżu jeziora Lubień. Lewe skrzydło tworzyły główne siły polskie, pod dowództwem marszałka Zbigniewa z Brzezia, i składały się w większości z ciężkiej jazdy. Prawe skrzydło wojsk koalicji tworzyło rycerstwo z Wielkiego Księstwa Litewskiego, pod dowództwem wielkiego księcia Witolda, składające się w większości z lekkiej kawalerii. Centrum stanowiły zaciężne rycerstwo z Czech i Śląska oraz trzy chorągwie smoleńskie. Całością wojsk unii dowodził król Władysław Jagiełło.

Bitwa rozpoczęła się około południa. Naprzeciw wojsk wielkiego mistrza stały ukryte w lasach armie sprzymierzonych. Długie wyczekiwanie w pełnym słońcu sprowokowało wielkiego mistrza do wysłania emisariuszy z prowokacyjnym podarunkiem: dwoma nagimi mieczami. Długosz tak opisuje ten fakt: Wielki mistrz pruski Ulryk posyła tobie i twojemu bratu… dwa miecze, ku pomocy, byś z nim i z jego wojskiem mniej się ociągał i odważniej, niż to okazujesz, walczył, a także żebyś dalej się nie chował i, pozostając w lasach i gajach, nie odwlekał walki. Niedługo potem całe wojsko królewskie zaśpiewało donośnym głosem ojczystą pieśń Bogurodzicę, a potem wznosząc kopie rzuciło się do walki. Było tyle wojowników, że po polskiej stronie ustalono hasła Kraków oraz Wilno, aby w ferworze walki można było rozpoznać się na polu bitwy.

W przebiegu bitwy można wyróżnić pięć faz.  Na początku bitwy lekka jazda litewska oraz tatarska uderzyła na artylerię i piechotę krzyżacką. Artyleria zakonu zdołała oddać dwie salwy, a później nie wzięła już udziału w dalszej części bitwy. Druga faza bitwy rozpoczęła się atakiem jazdy krzyżackiej na prawe i lewe skrzydło armii polsko – litewskiej i zderzeniem się ciężkiej jazdy obu stron. W efekcie powstały dwa ośrodki walki: prawe skrzydło wojsk litewsko – rusko – tatarskich przeciwko Krzyżakom w okolicach Stębarku i lewe skrzydło wojsk polskich i zaciężnych przeciw krzyżackim siłom głównym. I ta faza bitwy trwała około godziny. Trzecia faza bitwy powstała, kiedy jazda krzyżacka odepchnęła w zażartej walce wojska litewskie pod wodzą księcia Witolda w kierunku lasu, przez to nastąpiło załamanie skrzydła litewskiego. W niektórych źródłach pozorowana ucieczka Litwinów (obecnie jest nastawienie, że w ogóle miała to być ucieczka) związała w pościgu poważne siły zakonne. Oddziały Krzyżaków wróciły na główne pole bitwy, które były przekonane o zwycięstwie zakonu, gdy wojska polskie na lewym skrzydle brały górę nad swoim wrogiem. W tej fazie bitwy Krzyżacy nieomal zdobyli wielką chorągiew królestwa i zaczęli nawet śpiewać pieśń zwycięstwa. Jednak do zwycięstwa jednej ze stron jeszcze nie doszło, rycerze podnieśli polskie oznaczenia i pragnąc zetrzeć haniebną zniewagę, w najzaciętszy sposób atakują wrogów i rozbijają ich kompletnie. W przypadku czwartej fazy to nastąpił atak chorągwi wielkiego mistrza oraz walka w centrum i na lewym skrzydle polskim. Z kolei atak odwodów polskiej jazdy rozerwał zasadniczy korpus sił krzyżackich oraz umożliwił przeprowadzenie decydującego ataku lekkiej jazdy, która była ukryta w zaroślach. Przez to nastąpiło okrążenie i klęska wojsk krzyżackich. Końcowa faza to tylko zdobycie taborów i obozu krzyżackiego oraz bój z uciekającymi wojskami krzyżackimi. Przewagę na placu boju miały praktycznie cały czas wojska dowodzone przez króla Polski. Jedynym wyjątkiem była tylko trzecia faza, gdzie polsko – litewskie wojska dały się zepchnąć do defensywy.

Wynik bitwy miał tak naprawdę bardzo istotny wpływ na ówczesne stosunki polityczne, ponieważ wyniósł dynastię jagiellońską do rangi najważniejszych w Europie. Według niektórych badaczy, zwycięstwo odniesione głównie siłami polskimi, spowodowało pewien kryzys w stosunkach polsko – litewskich i miało wpływ na postawę króla, który obawiając się dalszego wzrostu znaczenia Korony w Unii miał opóźniać pościg za niedobitkami wojsk zakonu krzyżackiego, a do tego jeszcze nie zdobył Malborka. Wielu zaproszonych przez zakon rycerzy prawdopodobnie odmówiło udziału w bitwie widząc dysproporcję sił i przeczuwali porażkę w bitwie.

Chorągiew lwowska w bitwie pod Grunwaldem

Chorągiew lwowska w bitwie pod Grunwaldem
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Grunwaldem

Dla ciekawości to wiadomo, że król Władysław Jagiełło polecił odnaleźć zwłoki wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena oraz ważniejszych braci zakonnych aby odesłać je z honorami do Malborka. Trofeami wojennymi było przede wszystkim 51 chorągwi krzyżackich, które były skradzione przez Austriaków w 1797 roku do Wiednia i ślad po nich zaginął. W 1937 roku na podstawie opisów z dzieła Długosza chorągwie zostały zrekonstruowane i umieszczone na Wawelu. Podczas okupacji niemieckiej hitlerowcy wywieźli je do zamku malborskiego. Kolejnym trofeum były dwa słynne nagie miecze ofiarowane Jagielle przez Krzyżaków (przechowywane były w wawelskim skarbcu, później trafiły do kolekcji Izabeli Czartoryskiej w Puławach, lecz w 1853 zostały wywiezione do Rosji i też po nich ślad zaginął. W przypadku ważniejszych jeńców krzyżackich wzięci do niewoli w 1410 roku to byli przetrzymywani w oczekiwaniu na okup na zamku Tenczyn pod Krakowem.

Tą bitwę każdy Polak pamięta nie tylko  z lekcji historii, ale też z zajęć z języka polskiego, gdzie w kilku lekturach ta walka została opisana w przeróżny sposób. Największego opisu w książkach szkolnych można napotkać w książce Henryka Sienkiewicza pod tytułem Krzyżacy. Oczywiście można jeszcze napotkać

Następnym dobrym ruchem króla Władysława Jagiełły była bitwa pod Koronowem, która została rozegrana 10 października 1410 roku, w czasie wielkiej wojny, między siłami zakonu krzyżackiego, dowodzonymi przez Michała Küchmeistera a wojskami polskimi, dowodzonymi przez Sędziwoja z Ostroroga i Piotra Niedźwiedzkiego, pod wsią Wilcze, zakończona zwycięstwem Polaków.

Po bitwie pod Grunwaldem i nieudanym oblężeniu Malborka siły krzyżackie rosły, siły polsko – litewskie zaś malały. W październiku 1410 roku siły krzyżackie liczyły już około 10 tysięcy zbrojnych. Wójt Nowej Marchii, Michał Küchmeister, z oddziałem liczącym około 4 tysięcy ludzi (gdzie 3 tysiące to byli zaciężni z Czech i Śląska) po zdobyciu miasta Tucholi obległ zamek. Zostawił pod zamkiem część sił, a z resztą ruszył na południe, by z zaskoczenia opanować warowny klasztor cystersów w Koronowie, mający w krzyżackich zamierzeniach stać się podstawą do dalszych działań, których celem była Bydgoszcz.  Jagiełło wysłał przeciwko Krzyżakom liczące 2 tysiące zbrojnych oddziały pod dowództwem Sędziwoja z Ostroga i Piotra Niedźwiedzkiego.

Polacy zdążyli obsadzić Koronowo załogą, przez co Krzyżacy byli zaskoczeni polską gotowością do walki, przez to przystąpili do odwrotu. W pościg ruszyli za nimi konni łucznicy. Widząc, że nie uda się uniknąć walki, wojska krzyżackie zatrzymały się na leżącym 7 kilometrów od Koronowa wzgórzu, znajdującym się między Buszkowem a Łąskiem. Krzyżacy zajęli dogodną pozycję na wzgórzu. Po podejściu Polaków obie armie ustawiły się w szyku w płot, gdzie pierwszą linię zajmowali rycerze, a drugą ich giermkowie. Po sygnale do ataku bitwa stała się areną wielu pojedynków. Zrobiono dwie przerwy w bitwie i dopiero w trzeciej części zmagań Polacy zdobyli nieprzyjacielską chorągiew, co wywołało zamieszanie wśród Krzyżaków, a dalej przerodziło się w ucieczkę. Lżej zbrojni polscy jeźdźcy rozpoczęli pościg. Zdobyto łupy i jeńców. Do niewoli wzięty został także naczelny wódz armii krzyżackiej Michał Küchmeister von Sternberg, którego osadzono później na zamku w Chęcinach.

Jednym z efektów zwycięska Polaków było przyczynienie się do podpisania pokoju w Toruniu w 1411 roku. W przypadku tej bitwy można przyznać, że posiadając odpowiednie zaskoczenie można przygotować odpowiedni kontratak i wygrać wspaniale bitwę, gdzie przeciwnik mając odpowiednią liczbę wojsk zaciężnych mógł wygrać całą bitwę.

Następną bitwą wygraną przez Polaków jest ta pod Dąbkami miała miejsce w 1431 roku, gdzie polskie wojska toczyły walkę z krzyżackimi. Zakonnicy próbowali wówczas najechać na Kujawy, ale przegrana w tej bitwie przeszkodziła im w tym. Tak naprawdę walka ta jest jednym ze słabo znanych epizodów wojen polsko – krzyżackich. Może dlatego, że batalia ta w porównaniu choćby ze starciem grunwaldzkim wypada dosyć blado. Brało w niej udział zaledwie kilkuset ludzi, gdzie tak naprawdę główną siłą walczącą byli chłopi. A to potwierdza, że piechota w sprzyjających warunkach jest w stanie dać radę rycerstwu.

W 1431 roku przeciwko Władysławowi Jagielle zbuntował się jego młodszy brat Bolesław Świdrygiełło, który próbował połączyć siły z Krzyżakami. W pewnym sensie była to próba rozbicia unii polsko – litewskiej a Krzyżacy wykorzystali fakt, że główne siły polskie były zaangażowane na Wołyniu i najechali na ziemię dobrzyńską, Kujawy, Krajnę. Rycerze zakonni po dokonaniu koncentracji swych sił w Tucholi, 10 – 11 września 1431 roku uderzyli na Krajnę. Szybko posuwające się siły zakonne spaliły po drodze Łobżenicę i spustoszyły okoliczne wsie. Strona polska z pewnością nie spodziewała się krzyżackiego najazdu. Przez to do obrony tych ziemi nie pozostawiono żadnych sił. Obronę tej ostatniej naprędce zaczęli organizować rycerze wielkopolsc. W krótkim czasie zdołali oni zebrać znaczny oddział uzbrojonych chłopów i ruszyli w pościg za napastnikami. Całym zgrupowaniem dowodził Koleński.

Według informacji z kronik Jana Długosza siły zakonne zostały doścignięte niedaleko Nakła na polach wsi Dąbki w czwartek 13 września 1431 roku. Wedle kanonika z Krakowa polscy chłopi odśpiewawszy Bogurodzicę uderzyli na zaskoczonego wroga i tam urządzili rzeź w nieprzyjacielskim wojsku. Gdy przednia straż sił inflancko – pomorskich została rozbita wszyscy napastnicy mieli rzucić się do ucieczki i porzucili swój obóz. Wtedy rozpoczął się rozpoczęli pościg, gdzie zabijano wielu polskich wrogów. Długosz utrzymuje, że przeciwnik został całkowicie pobity i tylko zaledwie garstka najeźdźców uszła z życiem. Według informacji od współczesnego historyka Mariana Biskupa, Długosz po części mija się z prawdą. Z jakiego powodu? A z tego powodu, że jego zdaniem chłopi nie zetknęli się ze wszystkimi oddziałami inflancko – pomorskimi, które były częściowo rozproszone w poszukiwaniu zdobyczy, ale w każdym razie z ich czołowymi zastępami i ich głównodowodzącymi. Uważa też, że fakt ten ułatwił atak piechoty chłopskiej na konne głównie siły przeciwnika, która pod naciskiem pospólstwa poczęła uciekać pociągając za sobą zastępy piechoty oraz porzucając wozy. W walce poległ jeden z głównych przywódców – komtur tucholski Hohenkirchem, którego zwłoki obdarte ze zbroi i szat leżały na polu walki. Padł także komtur mitawski. Natomiast głównodowodzący marszałek inflancki Nesselrode wraz z komturem goldyńskim i wójtem grobińskim oraz komturem domowym człuchowskim dostali się do niewoli i wraz z innymi znaczniejszymi jeńcami przewiezieni do Poznania. Natomiast dowódca sił polskich Dobrogost Koleński zabrał do niewoli grupę pomorskich uczestników i osadził ich w więzieniu w swojej wsi Prusy oraz żądając okupu za ich uwolnienie. Liczba poległych i potopionych w mokradłach nie jest bliżej znana, ale na pewno musiała być znaczna. Sukces dąbkowski uczciła ówczesna stolica Polski biciem w dzwony i iluminacją. W katedrze na Wawelu zawieszono obok chorągwi krzyżackich spod Grunwaldu 4 zdobyte chorągwie inflanckie. Do Krakowa przywieziono też jeńców inflanckich i pruskich z Poznania.

Następną ciekawą chwilą jest bitwa pod Wiłkomierzem, która znana też jest jako Bitwa nad rzeką Świętą, i miała miejsce 1 września 1435 roku na polach wsi Pobojsk na Litwie podczas wojny polsko – krzyżackiej w latach 1431 – 1435. Powodem było to, że w trakcie wojny polsko – krzyżackiej obie strony zawarły 15 grudnia 1433 roku Rozejm w Łęczycy, którego nie uznała inflancka gałąź Zakonu Krzyżackiego. Po porozumieniu się Krzyżaków inflanckich i Świdrygiełły, który buntował się przeciwko Zygmuntowi Kiejstutowiczowi, Krzyżacy postanowili zaatakować część Litwy znajdującą się pod kontrolą sprzymierzonego z Polską Zygmunta.

Oddziały polskie pod naczelnym dowództwem Jakuba Kobylańskiego i wspierające je wojska litewskie księcia Zygmunta Kiejstutowicza po trzydniowym wyczekiwaniu naprzeciw wojsk Zygmunta Korybutowicza zaatakowały go podczas przegrupowania. Po odśpiewaniu Bogurodzicy wojska polsko – litewskie pod dowództwem Kobylańskiego uderzyły na wojska Korybutowicza i Świdrygiełły podczas marszu, wbijając się w ich środek i rozdzielając je na dwie części. Po zniszczeniu tylnych straży wojska polskie następnie niszczyły kolejne oddziały nieprzyjaciela przybywające na pole bitwy. Następnie wojska Kobylańskiego ruszyły w pogoń za uciekającym przeciwnikiem. Odwodowe oddziały Inflantczyków słysząc o klęsce schroniły się na wyspę na pobliskim jeziorze, która jednak została zdobyta przez Litwinów. Wojska polsko – litewskie tym samym rozgromiły w przeciągu tylko jednej godziny wojska Świdrygiełły i Kerskorffa. W bitwie zginęli mistrz inflancki, niemal wszyscy komturowie, zakonni rycerze i wielu kniaziów.

Bitwa ta złamała potęgę Krzyżaków inflanckich i doprowadziła do przejęcia inicjatywy w wojnie domowej na Litwie przez Zygmunta Kiejstutowicza. Bitwa ta też ostatecznie skłoniła Zakon Krzyżacki do podpisania z Królestwem Polskim traktatu pokojowego w Brześciu Kujawskim, zawartego 31 grudnia 1435 roku. Na mocy ugody Zakon obiecał zerwać ze Świdrygiełłą, oddać zamek Dybów i zapłacić 9500 złotych węgierskich za złamanie traktatu mełneńskiego.

Następym starciem jakim chciałbym przedstawić jest bitwa pod Gwoźdźce, która miała miejsce 19 sierpnia 1531 roku w pobliżu miejscowości Gwoździec i odbyła się podczas wojny polsko – mołdawskiej.

Hospodar Piotr Raresz 12 sierpnia wysłał z Czerniowiec na Pokucie 6 tysięcy jazdy pod dowództwem perkułabów: czerniowieckiego Barnowskiego oraz chocimskiego Włada z zamiarem zniszczenia oddziałów polskich znajdujących się na Pokuciu a także opanowanie Gwoźdźca. Zdobycie tego ośrodka otwierałoby drogę Mołdawianom do dalszych działań prowadzonych już przez główną armię hospodara. Mołdawianie próbując zaskoczyć załogę Gwoźdźca od razu skierowali się pod tę miejscowość nie tracąc czasu na zdobywanie mijanych po drodze zamków. Zaskoczenie jednak się nie udało i przystąpiono do regularnego oblężenia. Załogę Gwoźdźca stanowiło co najmniej 200 ludzi pod dowództwem Macieja Włodka.

Jan Amor Tarnowski, przebywający z armią w Bolszowie, 16 sierpnia dowiedział się o oblężeniu Gwoźdźca i nie czekając na artylerię od razu zarządził wymarsz. Hetman postanowił iść na odsiecz najkrótszą drogą i zadecydował sforsować Dniestr na wschód odCzesybiesów. W nocy z 18 na 19 sierpnia armia koronna przybyła do Obertyna. Po krótkim odpoczynku wyruszono w kierunku południowo – wschodnim. Zatrzymano się dopiero na przeprawie przez Czerniawę, w miejscu, gdzie dziś znajduje się wieś Winograd. Stąd wyprawiono podjazdy w celu zorientowania się w sytuacji pod zamkiem. Tarnowski postanowił niezwłocznie zaatakować Mołdawian. Barnowski i Wład zaniedbali ubezpieczenia nie wiedzieli że na ich tyłach znajdują się wojska polskie.

Położenie wojsk Tarnowskiego nie było zbyt dobre. Oddzielał ich od nieprzyjaciela las, konieczne było forsowanie bagnistej Czerniawy aby można było wejść na jedną z dróg. Nieprzyjaciel mógł w każdej chwili zaatakować z lasu rozciągnięte wojska koronne i zepchnąć je w Czerniawe. Tarnowski wybrał bezpieczniejszą drogę zachodnią, która omijała Gwoździec od północy i dawała możliwość odskoku i rozwinięcia szyków na płaskowzgórzu w razie ataku nieprzyjaciela. Mołdawianie chcąc zepchąć polskie chorągwie do lasu byliby zmuszeni do ataku pod górę, otaczając polskie szyki od zachodu. Tarnowski postanowił związać nieprzyjaciela walką swoją przednią strażą, do czasu gdy reszta armii wyjdzie na wolną przestrzeń i rozwinie szyki.

Po przeprawie przez Czerniawę i pokonawszy 4 kilometrową odległość polska armia wyszła na otwartą przestrzeń gdzie rozwinęła szyk.  i zaatakowała oblegających zamek Mołdawian. Wywiązała się walka, Polacy zaczęli się cofać, mając skruszone kopie nie ryzykowano kolejnego natarcia. Odwrót mógł zamienić się w ucieczkę, więc Święcicki posłał gońca, by przyśpieszyć marsz reszty wojska. Pierwszy pojawił się strażnik polny Mikołaj Sieniawski prowadząc 330 jeźdźców, uderzył na Mołdawian i wyparł ich nieco w kierunku obleganego zamku, natarcie ponowił również Święcicki. Barnowski i Wład przystąpili do kontrataku, kilkukrotne natarcia jazdy mołdawskiej nie przyniosły rezultatu i zostały odparte. Na pole bitwy przybywały kolejne polskie chorągwie które od razu przystępowały do walki.

Mołdawianie widząc zmieniającą się sytuacje na polu bitwy zaczęli się mieszać i cofać, równocześnie z zamku dokonała wypadu na tyły nieprzyjaciela chorągiew Włodka. W wojska mołdawskie wdarła się panika, mając odcięty odwrót, rzucili się do ucieczki. Hetman wysłał za nimi w pogoń lekkie chorągwie jazdy które goniły nieprzyjaciela aż do granicy mołdawskiej.

W bitwie Mołdawianie stracili 2 tysiące zabitych oraz 1 tysiące jeńców, których Tarnowski kazał ściąć, ponieważ nie chciał pomniejszać swych sił wydzielając eskortę dla jeńców. Z drugiej strony trzymanie ich w obozie polskim w pobliżu granicy mołdawskiej byłoby, jak pisał – niczym innym jak trzymaniem węża na własnym łonie. W przypadku tej bitwy ponownie wojska polskie pokazały, że nie ma bata na Polaka oraz trudno jest nas zniszczyć w przypadku odpowiednich sił oraz przyjętej taktyki.

Następną walką jaka się nadarzyła dla Polaków w czasie wojny polsko – mołdawskiej i gdzie odnieślimy zwycięstwo to bitwa pod Obertynem, która rozegrała się 22 sierpnia 1531 roku niedaleko wioski Obertyn. Bitwa zakończyła się całkowitym zwycięstwem Polaków nad wojskami hospodara i zdecydowała o zakończeniu konfliktu o Pokucie, a tym samym o końcu marzeń Raresza o mołdawskiej potędze. Pośrednim skutkiem kampanii pokuckiej Raresza była utrata przez Hospodarstwo Mołdawskie resztek pozorów niezależnej od Turcji państwowości.

Wkroczenie Mołdawian nastąpiło 3 grudnia 1530 roku i już dzień później padła pierwsza warownia w Śniatyniu, w której schronili się pobliscy mieszkańcy na wieść o zbliżającej się armii. Dzięki temu Raresz miał otwartą drogę w głąb Pokucia. Następnego dnia padła Kołomyja, a jedyny większy opór stawiał jedynie Gwoździec. Wieści o najeździe mołdawskim i zdobytych warowniach dotarły do króla Zygmunta I podczas sejmu walnego w Piotrkowie. Pierwszy oddział wysłano już 12 grudnia. Hetman polny koronny Jan Koła z Dalejowa, dysponujący zaledwie około 1400 zbrojnymi próbował powstrzymać pochód Raresza. Wydał bitwę pod Chocimiem w dniu 31 grudnia 1530 roku, lecz poniósł dotkliwą klęskę w walce z czterokrotnie liczniejszym nieprzyjacielem.

Husarze z pocz. XVI wieku w bitwie (Fragment obrazu "Bitwa pod Orszą")

Husarze z pocz. XVI wieku w bitwie (Fragment obrazu Bitwa pod Orszą)
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Obertynem

Teraz postanowiono przygotować solidną armię. Po długich negocjacjach szlachta zgodziła się opodatkować na potrzeby wojny. W kwietniu podjęto decyzję o wysłaniu Jana Ocieskiego z misją dyplomatyczną do Stambułu, z której wrócił w lipcu z dobrymi wiadomościami, iż sułtan Sulejman Wspaniały odcina się od działań Petryły, lecz podkreślił niezbywalne prawa do mołdawskiego lenna. Oznaczało to, że Polska może odebrać Pokucie, ale nie może wkroczyć w głąb hospodarstwa niezależnie od swoich działań wojennych.

W międzyczasie senat powierzył 1 czerwca 1531 roku dowództwo w wyprawie Janowi Amorowi Tarnowskiemu, wodzowi doświadczonemu i cieszącemu się szacunkiem żołnierzy. W lipcu, przebywający we Lwowie hetman, otrzymał od króla dokładną instrukcję, która dawała mu pełną swobodę na terenie Pokucia, ale zabraniała przekraczania z wojskiem granicy Mołdawii, by nie drażnić Turków traktujących hospodarstwo Piotra Raresza jako swoje lenno. Kilka tygodni później armia koronna zebrała się w miasteczku Rohatyn, koło Stanisławowa, by na początku sierpnia przekroczyć granice Pokucia i w ciągu trzech dni, do 5 sierpnia, oczyścić je z wrogów. Po tak szybkim zwycięstwie Tarnowski zawrócił w stronę Lwowa, zostawiając jedynie 1200 jazdy, jednak zwiadowcy donieśli mu, że hospodar gromadzi dużą armię tuż przy granicy; zawrócił więc, by przygotować się do walki. Już 15 sierpnia dwutysięczny oddział mołdawski obległ Gwoździec, gdzie broniło się zaledwie 186 członków załogi. Na odsiecz twierdzy ruszyła cała armia polska spodziewając się tam znaleźć główne siły Mołdawian. 19 sierpnia doszło do bitwy z korpusem złożonym z 6 tysięcy lekkiej jazdy, średniozbrojnych bojarów oraz niewielkiej grupy zaciężnych. Polacy wygrali, zabijając prawie dwa tysiące żołnierzy z armii Raresza. Po tym zwycięstwie wojsko polskie rozłożyło obóz niedaleko Gwoźdźca i odpoczywało. Dopiero 21 sierpnia rozpoczęło wymarsz w stronę granicy i po przebyciu 15 kilometrów rozbito kolejny obóz pod wsią Obertyn, w kotlinie rzeki Czerniawy. Petryła jednak nie zamierzał dać za wygraną i rozpoczął pościg za wojskiem Tarnowskiego.

Wieść, że posuwa się za nim wojsko Petryły, dotarła do hetmana 21 sierpnia, kiedy skończył pisać list do króla, w którym donosił o niedawnym zwycięstwie. Tarnowski odebrał kopertę posłańcowi Zbigniewowi Sienieńskiemu ze słowami: Nie chcę, żebyś już odjeżdżał, gdyż mam w Bogu nadzieję, że i ten tłum nieprzyjaciół pobijemy, a wówczas powieziesz podwójnie pomyślną wiadomość. Natychmiast też kazał przenieść obóz na oddalone o dwa kilometry na północ płaskie wzgórze o bokach 2×0,5 kilometra przy drodze z Obertyna do Chocimierza. Miejsce wybrano doskonale, ponieważ nieprzyjaciel musiał szturmować polskie pozycje idąc pod górę i nie mógł sprawnie manewrować jazdą. Pozycja od północy opierała się o spory las, uniemożliwiający osaczenie. Na szczycie wzgórza zatoczono tabor: ustawiono wozy w prostokąt i spięto je łańcuchami, pozostawiając jednak dwie ruchome bramy, pierwszą zwróconą w stronę nieprzyjaciela, czyli od południowego zachodu – Obertyna i drugą tylną – od północno-zachodniej, prowadzącej do Chocimierza. Okopano cały obóz i zastawiono zasieki, a całą artylerię zlokalizowano w południowo-wschodnim rogu taboru, gdzie spodziewano się głównego natarcia. Wozy w południowej części obstawiono rotami strzelców osłanianych przez halabardników i pikinierów, zaś resztę ulokowano blisko bram. Frontem do bramy przedniej stanął huf czelny złożony z około tysiąca żołnierzy pod wodzą rotmistrza Mikołaja Iskrzyckiego. Mógł on uderzyć na wroga tylko na wyraźny rozkaz hetmana. Huf walny stanął frontem do bramy tylnej. Po bokach obu tych hufców stanęły mniejsze hufce posiłkowe. Środek taboru był pusty. Stał tu jedynie namiot hetmana, w którym rozlokował się cały sztab.

Nieprzyjaciel pojawił się około godziny 9 rano 22 sierpnia 1531 roku puszczając z dymem Obertyn i powoli rozwijając półkole osaczające tabor polski od południowego zachodu do północnego wschodu. Po pewnym czasie Polacy rozpoczęli ostrzał artyleryjski. Od wziętego jeńca hetman dowiedział się, że przed nim stoi cała armia Raresza. Zwołał natychmiast naradę, podczas której przedstawił dowódcom sytuację. Rotmistrzowie namawiali dowódcę do odwrotu, ale Tarnowski zdecydowanie przeciwstawił się panikarzom. W gorącym przemówieniu do zebranych zachęcał ich do walki i przekonywał o możliwości odniesienia zwycięstwa.

Raresz wysłał pod polski obóz harcowników licząc, że sprowokuje to hetmana do wyjścia z obozu i stoczenia bitwy na polu. Tarnowski jednak nie przyjął wyzwania i rozkazał Janowi Staszkowskiemu, który był dowódcą artylerii polowej, aby ten odpędził nieprzyjaciela ogniem swoich armat, co spowodowało pewne straty w szeregach wojsk hospodara. Po chwili podtoczono działa mołdawskie, których ogniem kierował katolicki ksiądz z Siedmiogrodu i rozpoczęto ogień salwowy. Obustronna wymiana ognia rozpoczęła bitwę. Kilkugodzinne bombardowanie polskiego obozu spowodowało spore straty oraz przyczyniło się do rosnącego zniecierpliwienia wojska. Mimo to hetman czekał z zimną krwią na ruch przeciwnika, przechadzał się po obozie uspokajając żołnierzy i dowódców. Pod koniec pojedynku artyleryjskiego, gdy był przy hufcu czelnym, o mało nie zginął, gdy tuż obok niego kula armatnia zabiła piechura.

Raresz w czasie bombardowania nakazał okrążenie taboru od strony lasu, bojąc się, że Polacy pod osłoną nocy uciekną przez puszczę i odbiorą mu zwycięstwo. Tarnowski, widząc te poczynania zadecydował sprowokować nieprzyjaciela. Na jego rozkaz 850 piechurów z rusznicami uformowało szyk i wyszło przez tylną bramę. Hospodar rzucił do szarży trzy tysiące lekkiej jazdy, aby rozbić polski oddział. Piechota dopuściła konnicę mołdawską na małą odległość i dopiero wtedy zasypała ją pociskami zadając poważne straty, a następnie wróciła do obozu. Petryła zrozumiał to działanie jako próbę wywalczenia sobie drogi odwrotu na Chocimierz i Halicz, więc wysłał do boju kolejne chorągwie jazdy. W tej sytuacji hetman kazał dowódcom hufca walnego, aby uderzyli na Mołdawian przez tylną bramę. Przodem ruszył hufiec Balickiego w sile 700 koni. Na jego czele ustawili się kopijnicy, za nimi husarze. Kopie tych drugich wysunęły się do przodu między końmi kopijników, tworzących klinuderzeniowy chorągwi. W trzeciej linii ustawili się konni strzelcy.

Jazda polska ruszyła z wolna, ale na kilkadziesiąt metrów przed nieprzyjacielem przeszła w cwał. Nad głowami kopijników i husarzy nieustannie strzelali łucznicy wypuszczając do 10 strzał na minutę. Mołdawianie również zasypali chorągiew polską chmurą strzał, ale niewiele one zaszkodziły odzianej w pełne zbroje jeźdźcom i osłoniętym metalowymi płytami koniom. Po chwili Polacy uderzyli w szyk wroga całkowicie miażdżąc pierwsze linie, następnie, po skruszeniu kopii, sięgnęli po miecze i szable, do walki włączyli się także strzelcy. Słabo uzbrojeni i pozbawieni zbroi konni hospodara nie mieli szans w starciu z wyszkoloną armią, która zadawała im coraz większe straty, lecz mimo to w miejsce zabitych ciągle przybywały nowe oddziały. Nie mogąc przełamać wielokrotnie liczniejszego wroga hufiec Balickiego wycofał się. Jej miejsce zajęły oddziały Janusza Święcickiego, Hipolita Młodeckiego i Andrzeja Trojanowskiego, lecz i one nie dały rady przebić się przez Mołdawian. Po chwili do walki wrócił hufiec Balickiego dozbrojony i wsparty przez hufiec posiłkowy pod wodzą strażnika polnego Mikołaja Sieniawskiego. Jednak trzykrotne szarże z powodu dużej przewagi liczebnej wojsk Raresza nie dały rezultatu.

Hospodar był pewien, iż szarże Polaków mają na celu wywalczenie drogi odwrotu, dlatego wydał rozkaz, aby wszystkie jego siły zagrodziły im drogę na Chocimierz. Na to właśnie czekał Tarnowski. Widząc uwikłane w przewlekłą walkę po północno – wschodniej stronie obozu siły przeciwnika, rzucił przez przednią bramę cały huf czelny, wzmocniony jeszcze hufcami posiłkowymi, które miały zaatakować prawe skrzydło mołdawskie. Najpierw wypadła rota strzelcza Mikołaja Iskrzyckiego, która po zasypaniu wroga strzałami rozsypała się na boki, dając miejsce do ataku kopijnikom i husarzom, jednocześnie ogień rozpoczęła artyleria w taborze. Zupełnie zaskoczeni Mołdawianie poszli w rozsypkę, a pędzący za nimi Polacy dotarli do drogi wiodącej do Obertyna i odcięli im odwrót. Rozbite grupki jazdy hospodara, zostały wycięte w pień przez roty husarskie i konnych strzelców. Rotmistrz Aleksander Sieniawski zagarnął prawie całą artylerię przeciwnika, którą po chwili chciała odebrać jazda mołdawska, ale zapobiegł temu oddział piechoty wysłany przez hetmana.

Po chwili polscy puszkarze odwrócili zdobyte działa w stronę centrum Raresza, które poczęli razić z flanki. W tej sytuacji, na sygnał cześnika dworu hospodara Popescula, rozbite prawe skrzydło armii Raresza rzuciło się do ucieczki, zaś lewe broniło się, ale coraz słabiej. Gdy hetman rzucił na centrum pozostający dotąd w odwodzie hufiec walny, wsparty przez część sił hufca czelnego, centrum mołdawskie widząc chwiejące się i ustępujące lewe skrzydło uległo rozsypce. Popłoch przerodził się w panikę. Około godziny czternastej bitwa była rozstrzygnięta. Dwukrotnie ranny Raresz, na czele niewielkiego pocztu, uciekał w stronę Mołdawii. Niezwłocznie podjęto za nim pościg, który trwał jednak tylko 10 kilometrów do granicy polsko – mołdawskiej, której żołnierze Tarnowskiego nie mogli przekroczyć.

W najprawdopodobniej pięciogodzinnej bitwie padło 7746 Mołdawian a około tysiąc zostało wziętych do niewoli. Polacy zdobyli także cały obóz mołdawski, pięćdziesiąt dział i trzy chorągwie, w tym jedną wielką, podarowaną Rareszowi przez sułtana, a którą zdobył Jerzy Kalinowski. Po polskiej stronie zginęło 256 żołnierzy, wielu zostało rannych. Po bitwie hetman odśpiewał z wojskiem dziękczynne Te Deum, a następnie przemówił do towarzyszy, dziękując im w imieniu króla za poświęcenie. Potem rozpoczęto podział łupów między żołnierzami, zostawiając armaty dla polskiego władcy. Dwa dni po bitwie, 24 sierpnia, Tarnowski zwinął obóz i ruszył do Polski zostawiając na Pokuciu zaledwie trzystuosobowy korpus jazdy i niewiele piechoty.

We wrześniu przybył do jego obozu poseł Raresza tłumacząc, iż cała wojna była nieporozumieniem. Wyjaśniał hetmanowi, że Pokucie jest własnością mołdawską, a Petryła upomniał się tylko o swoje i je zajął, lecz kiedy sułtan nakazał mu wycofanie się, tak uczynił, ale pozostawił kilka garnizonów, aby strzegły mieszkańców przed bandytami, zanim pojawią się siły polskie. Tymczasem Polacy zaatakowali owych strażników, wtedy hospodar odpowiedział tym samym. Tym samym poseł zażądał wydania jeńców i zwrotu armat. Tarnowski nie dał nabrać się tą ekwilibrystyczną dyplomacją. Napisał do Raresza list, w którym obszernie opisał dzieje Pokucia i odmówił wydania zdobyczy wojennych.

7 listopada 1531 roku Tarnowski przybył do Krakowa, gdzie przed murami witały go tłumy mieszczan i duchowieństwa. Na Wawelu zwycięzcę powitał sam król Zygmunt, który wstał ze swego miejsca i wyszedł do połowy sali na spotkanie Tarnowskiemu.

Wojnę o Pokucie zakończył zawarty 20 lutego 1532 roku rozejm. W celu trwałego zabezpieczenia południowych granic Rzeczypospolitej król Zygmunt I zdecydował się na zawarcie pokoju ze sułtanem Sulejmanem I. Układ ten bronił także polsko – litewskie państwo przed mołdawskim szantażem turecką interwencją. Taka polityka obydwóch państw oznaczała początek końca aspiracji Raresza, chociaż próbował działać dalej. Bezskutecznie szukał poparcia u cesarza Ferdynanda I oraz odnowił sojusz z Moskwą. Chcąc doprowadzić do wojny polsko – tureckiej, nękał polskie pogranicze drobnymi napadami. Przykładem jest to, że w styczniu 1538 roku napadł na Podole, a 1 lutego nad rzeką Seret rozbił słabe siły obrony potocznej zabijając prawie 900 polskich żołnierzy. Następstwa tej wyprawy były katastrofalne dla Mołdawii. Polacy zmobilizowali przeciwko niej wielką armię, zaś Turcy, mający dość polityki swego lennika, jednocześnie uderzyli od południa. Osaczony Raresz musiał ostatecznie wyrzec się wszelkich pretensji do Pokucia, a wkrótce został w dramatycznych okolicznościach usunięty z tronu przez sułtana. Tym samym Mołdawia straciła resztki suwerenności i dostała się w jarzmo niewoli tureckiej.

W taki o to sposób ponownie pokazaliśmy tak zwany pazur i przedstawiliśmy ponownie, że nie ma bata na Polaka. A co za tym idzie, dzięki odpowiednim działaniom doprowadziliśmy do zatrzymania chęci zdobycia większej władzy przez nieodpowiednie osoby.

Następną bitwą, która pokazuje, że nie ma bata na Polaka odbyła się pod Bukowem i odbyła się 20 października 1600 roku podczas wyprawy Jana Zamoyskiego do Mołdawii i Wołoszczyzny przeciwko Michałowi Walecznemu.

Zamoyski na początku września przeprawił się przez graniczny Dniestr i nie tracąc czasu na zdobywanie omijanych twierdz maszerował zdecydowanie w głąb Mołdawii. Michał, który miał ze sobą 40 000 Wołochów, Mołdawian, Serbów i zaciężnej piechoty, początkowo cofał się i jednocześnie nękał armię polską działaniami podjazdowymi, zagradzając drogę na przełęczach karpackich prowadzących do Siedmiogrodu. Bojąc się, że dalszy odwrót może doprowadzić do utraty władzy nad Wołoszczyzną, zdecydował się przyjąć bitwę. Z tego powodu zatrzymał swą armię w lasach na południowym, wysokim brzegu rzeki Teleżyn, by zagrodzić drogę na Ploeszti. Wojska Michała Walecznego okopały się, na brzegu rzeki ustawiono artylerię wraz z pieszymi arkabuzerami. Reszta sił ustawiona została w trzech rzutach – piechota w centrum i jazda na skrzydłach. Tabory umieszczono z tyłu. Po przebyciu około 560 kilometrów armia Zamoyskiego przybyła pod Bukowo 19 października. Pod silnym ogniem nieprzyjaciela armia polska usypała przed frontem wojsk Michała szańce i ustawiła tam część dział. Reszta polskiej artylerii stanęła na pobliskim wzgórzu. W centrum szyku polskiego Zamoyski ustawił większość piechoty, na prawym skrzydle znalazł się pułk Marka Sobieskiego, natomiast pułk Uhrowieckiego ustawiono na lewym skrzydle.

Z rana 20 października, po dwugodzinnym ogniu artyleryjskim prowadzonym na pozycje Michała, Zamoyski za namową Stanisława Żółkiewskiego i wojewody lubelskiego Marka Sobieskiego postanowił wykorzystać panującą mgłę i podjął decyzję o ataku. Polskie centrum zaatakowało od frontu, podczas gdy dowodzone przez Marka Sobieskiego prawe skrzydło otrzymało zadanie obejścia lewego skrzydła wojsk Michała przez bród, oddalony o 2 km w górę rzeki Teleżyn. Michał, choć związany od frontu atakiem polskiej piechoty, zauważył obchodzącego go Sobieskiego, który już zdążył się przeprawić przez rzekę i rzucił na niego całą jazdę, a sam bronił się używając tylko piechoty. Nie dał jednak rady, więc skierował do tyłu tabor, mając nadzieję, że wojska polskie rzucą się na rabunek. W tym czasie jazda Uhrowieckiego przeprawiła się przez rzekę i niespodziewanie zaatakowała prawe skrzydło wojsk Michała. Pobity Michał Waleczny wycofał się w nieładzie do Ploeszti. Stracił w bitwie około 1000 zabitych i tysiące jeńców, ponadto znaczna część jego armii poszła w rozsypkę. Polacy zdobyli 95 chorągwi, cały obóz i artylerię. Zamoyski już w drodze do Bukowa z powrotem wprowadził na tron mołdawski Jeremiego Mohyłę, a po bitwie na tron multański w Bukareszcie wrócił brat Jeremiego Szymon. Zwycięstwo Zamoyskiego umocnione zostało przez starostę kamienieckiego Jana Potockiego, który jeszcze raz pobił Michała Walecznego.

Ciekawą sprawą jest bitwa pod Kłuszynem, która miała miejsce 4 lipca 1610 roku podczas wojny polsko – rosyjskiej  w latach 1609 – 1618. Bitwa stoczona została między wojskami polskimi pod dowództwem hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego, a armią moskiewską pod dowództwem kniazia Dymitra Szujskiego oraz szwedzkimi posiłkami dowodzonymi przez Jakuba Pontussona De la Gardie.

Atak wojsk Żółkiewskiego rozbił wojska moskiewskie, a następnie skłonił do zaprzestania walki cudzoziemców posiłkujących Szujskiego. Bitwa zakończyła się paniczną ucieczką Szujskiego i ocalałych Rosjan. Pociągnęło to za sobą kapitulację zablokowanej armii Grzegorza Wałujewa w Carowym Zajmiszczu. W obliczu klęski bojarzy zdetronizowali cara Wasyla Szujskiego i obwołali carem królewicza polskiego Władysława, a Żółkiewski wkroczył do Moskwy.

Latem 1610 roku do wojsk litewsko-koronnych oblegających Smoleńsk dotarła wieść o koncentrującej się pod Kaługą potężnej armii szwedzko – rosyjskiej pod dowództwem Dymitra Szujskiego, która miała ruszyć na odsiecz Smoleńskowi. Siły wroga, szacowane na 30 tysięcy Rosjan pod dowództwem Dymitra Szujskiego oraz 5 tysięcy najemnych wojsk cudzoziemskich pod dowództwem Jacoba de la Gardie i Edwarda Horna, miały znaczną przewagę nad wojskami polskimi. Z uwagi na zwycięstwa w walkach z liczniejszymi oddziałami szwedzkimi w Inflantach oraz moskiewskimi, możliwość stoczenia boju z głównymi siłami Wasyla Szujskiego była bardzo pożądana.

Po stronie polskiej doszło do sporów pomiędzy dowodzącymi o to, kto ma wyjść odsieczy naprzeciw. 6 czerwca wyruszył spod twierdzy hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski, biorąc ze sobą 1630 jazdy i 597 piechoty. Kierownictwo nad pracami oblężniczymi przejął wojewoda Jan Potocki.

Bitwa pod Kłuszynem

Bitwa pod Kłuszynem, obraz Szymona Boguszowicza
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_K%C5%82uszynem

Żółkiewski liczył, że po drodze przejmie pod swoją komendę część sił, które działały z dala od Smoleńska. W momencie jego wymarszu były tylko drobne oddziały ścierające się z Rosjanami na pograniczu, pod Wiaźmą stacjonował pułk Marcina Kazanowskiego, a w Carewie Zajmiszczu stał pułk Ludwika Weyhera i dowodzony przez Samuela Dunikowskiego. Kazanowskiego wzmocnił wkrótce przybyły od drugiego Samozwańca Aleksander Zborowski. Pod Białą stacjonowało 1000 Kozaków zaporoskich i kilkuset Polaków pod wodzą Aleksandra Korwina Gosiewskiego. Idący naprzeciw armii szwedzko – rosyjskiej Żółkiewski nakazał wszystkim tym oddziałom, by skoncentrowały się pod Szujskiem.

Stojące pod Białą wojska rosyjskie kniazia Iwana Chowańskiego i kniazia Jakuba Boratyńskiego oraz siły cudzoziemskie pod wodzą Everta Horna walczyły z Gosiewskim, któremu udało się odeprzeć nieprzyjaciela od zamku, lecz pozbawiony zapasów żywności potrzebował pomocy. W stronę Carewa Zajmiszcza zbliżała się licząca 8 tysięcy żołnierzy straż przednia armii Dymitra Szujskiego dowodzona przez wojewodę Hrehorego Wałujewa i kniazia Fiodora Jeleckiego. Wojska te miały za zadanie zbudować fortyfikacje i zatrzymać na nich siły Żółkiewskiego. Jakby Żółkiewski ich ominął to mieli wspomóc garnizon Smoleńska.

Dowództwo szwedzko – rosyjskie uważało, że wyczerpane atakami wojska polskie łatwo będzie osaczyć. W tym celu od strony Możajska maszerował z głównymi siłami Dymitr Szujski. Tuż za nim posuwał się z wojskami cudzoziemskimi szwedzki generał Jakub Pontusson De la Gardie. Rosjanie zamierzali zniszczyć armię Żółkiewskiego, oczyścić pogranicze z oddziałów polskich i dać odsiecz obleganemu Smoleńskowi.

Początkowo Żółkiewski chciał iść na Wiaźmę, lecz na wieść o trudnej sytuacji Gosiewskiego zmienił kierunek marszu i skierował się na odległą o 150 kilometrów od Smoleńska Białą. Hetman przybył na miejsce 14 czerwca, jednak walczące z Gosiewskim wojska rosyjskie na wieść o jego marszu cofnęły się w stronę Rżewa i przeprawiły przez Wołgę. Natomiast wojska Everta Horna dołączyły do armii Dymitra Szujskiego. Oddziały Gosiewskiego ruszyły następnie do Szujska, gdzie założyły obóz warowny. Wkrótce dołączyły do nich dwa pułki Kozaków zaporoskich dowodzone przez żołnierzy książąt Zbaraskich, Piaskowskiego i Iwanyszę. Hetman po dwudniowym wypoczynku także ruszył w rejon koncentracji i przybył do Szujska 22 czerwca.

Gdy stojące w odległości dwóch mil wojska Jeleckiego i Wałujewa przystąpiły do budowy fortyfikacji, mającej zablokować Żółkiewskiemu drogę na Możajsk i Moskwę, hetman ruszył 23 czerwca przeciwko nim pod Carewo Zajmiszcze. Tam następnego dnia Żółkiewski osaczył Rosjan. Jednak wobec zbliżających się głównych sił Szujskiego sytuacja wojsk polskich nie była najlepsza. Widząc coraz większy niepokój wśród swych żołnierzy, hetman postanowił zablokować częścią sił Wałujewa i Jeleckiego, a z resztą ruszyć przeciw Szujskiemu i zniszczyć go w walnej bitwie.

Armia polska blokująca Wałujewa w Carewie Zajmiszczu liczyła 7,5 tysięcy jazdy, 4 tysięcy Kozaków zaporoskich oraz 1 tysięcy piechoty. Jak 3 lipca kilku zbiegłych najemników niemieckich doniosło Żółkiewskiemu o położeniu armii Szujskiego, ten natychmiast zwołał naradę wojenną, po której wyruszył spod Carewa Zajmiszcza jeszcze tego samego dnia. Wojsko zachowało absolutną ciszę i z tego też powodu osaczeni Rosjanie nie zorientowali się na czas, że główne siły polskie opuściły obóz. Hetman, kamuflując swój wymarsz, zostawił pod Carewem Zajmiszczem 4 tysięcy Zaporożców oraz 700 jazdy, 800 piechoty i większość dział. Na wyprawę Żółkiewski zabrał ze sobą 2500 jazdy, 400 konnych Zaporożców, 200 piechoty i 2 lekkie działa. Ufny w swą przewagę liczebną Szujski nie wysyłał nawet podjazdów, będąc pewnym, że Żółkiewski wciąż oblega w Carewie Zajmiszczu wojska Wałujewa i Jeleckiego.

Wbrew przewidywaniom rosyjskich i szwedzkich dowódców Żółkiewski szybko zbliżał się do ich pozycji. Z powodu wąskiej i błotnistej drogi armia polska przemieszczała się w szyku długiej, wielokilometrowej kolumny. Po czteromilowym nocnym marszu przednia część polskiej kolumny marszowej znalazła się ku własnemu zaskoczeniu przed pogrążonym we śnie, nieświadomym zagrożenia nieprzyjacielem. Pochód polski znacznie opóźniły dwa wzięte falkonety, które zawaliły drogę, nie pozwalając części wojsk na kontynuowanie marszu. Ponadto idąca komunikiem jazda zostawiła daleko w tyle posuwającą się wolno piechotę. Około godziny 3 nad ranem 4 lipca zmęczone przemarszem pierwsze oddziały polskie dotarły pod Kłuszyno.

Żółkiewski doszedł do wniosku, że najłatwiej będzie rozbić liczne, ale słabo uzbrojone i wyszkolone wojska rosyjskie, złożone z pospolitego ruszenia oraz wielu nieuzbrojonych chłopów, przeznaczonych do przenoszenia kobyleń i wykonywania robót ziemnych. Ponieważ idąca komunikiem jazda zostawiła piechotę i działa znacznie w tyle, hetman doszedł do wniosku, że aby zaatakować Szwedów, trzeba poczekać na ich nadejście. Żółkiewski mógł też od razu uderzyć na uśpiony obóz, ale rozciągnięta kolumna wojsk polskich spowodowałaby, że do walki wkraczałyby kolejne oddziały w miarę, jak wojsko docierałoby na pole bitwy. Z uwagi na znaczną przewagę liczebną wroga i groźbę rozbicia sił polskich Żółkiewski odczekał aż całe jego wojsko zajmie wyznaczone pozycje.

Drewniane płoty stanowiły poważną przeszkodę dla polskiej jazdy, aby zaatakować tabory nieprzyjaciela stanowiące jego linię obrony. Płot, który oddzielał będącą bliżej polskich stanowisk wieś Prieczistoje od Pirniewa, został częściowo rozebrany i spalony. Rozebranie i spalenie płotów, dające pole do szarży polskiej jeździe, trwało blisko godzinę. Następnym krokiem było spalenie wsi Prieczistoje, która zasłaniała Polakom dostęp do nieprzyjaciela. Niestety pożar zabudowań zaalarmował Rosjan i Szwedów. Na prawym skrzydle, gdzie znajdowała się armia szwedzka, w pierwszym rzucie stanęła piechota, osłaniając się niedopalonymi płotami. Na lewym skrzydle wojsk Szujskiego stanęły pomieszane ze sobą piechota i jazda rosyjska.

Centrum polskie, w skład którego wchodziły złożone głównie z husarii pułki starosty chmielnickiego Mikołaja Strusia i Aleksandra Zborowskiego, które stanęły naprzeciw Rosjan. Podobnie stanęło prawe skrzydło, złożone z chorągwi kozackich dowodzonych przez rotmistrza Samuela Dunikowskiego oraz z pułku Marcina Kazanowskiego. Naprzeciw wojsk szwedzkich stanęło lewe skrzydło z pułkiem jazdy Żółkiewskiego, dowodzonym przez księcia Janusza Poryckiego, także ustawionym w dwóch rzutach. Na lewo od pułku Poryckiego, przy płocie z chrustu, stanęła piechota kozacka dowodzona przez Piaskowskiego. Na tyłach polskiego szyku znalazł się silny odwód złożony z kilku chorągwi jazdy. Piechota licząca 200 żołnierzy i 2 falkonety były wciąż w drodze do polskiego obozu.

Sądząc, że złamanie wojsk rosyjskich przesądzi o losie armii szwedzkiej, Żółkiewski jeszcze przed świtem kazał uderzyć na Rosjan. Po 3 godzinach walki wojska polskie zmusiły Rosjan do odwrotu na Kłuszyno. W tym okresie husaria wielokrotnie ruszała do szarży, według niektórych doniesień niektóre chorągwie szarżowały pomiędzy 8 a 10 razy. Żółkiewski, rzucając wielekroć chorągwie do szarży, usiłował wpoić Rosjanom przekonanie, że atakuje ich potężna liczba kawalerii. Zawodowi żołnierze polscy zdecydowanie przewyższali wyszkoleniem wojska rosyjskie złożone z pospolitego ruszenia bojarów i dworian, pieszych strzelców oraz słabo uzbrojonych chłopów. Nie byli w stanie dorównać Polakom także zaciężni rajtarzy, którzy służyli w armii rosyjskiej. Właśnie nieudany karakol rajtarów był decydującym momentem bitwy. Szarżująca jazda polska zmusiła rajtarów do ucieczki, a ci w odwrocie zmieszali szyk swojej armii. Wkrótce po tym wszyscy Rosjanie uciekali, część z nich na otwarte pole, a stamtąd do lasu, a inni do ufortyfikowanego obozu. W pościg za uciekającymi Rosjanami rzuciła się jazda polska prawego skrzydła. Jedynie część piechoty rosyjskiej, która stała w zabudowaniach wsi Pirniewo, zachowała wciąż zdolność do walki.

W tym czasie na lewym skrzydle jazda Poryckiego, która wiązała Szwedów atakami, ponosiła znaczne straty, ponieważ nie zdołała zniszczyć płotów bronionych przez piechotę. Polska jazda mogła tu szarżować tylko pojedynczymi chorągwiami przez wyrwy w chruścianym płocie. Stojąca przy płocie piechota zadawała Polakom znaczne straty, muszkieterzy strzelali z bliska do atakujących jeźdźców, a pikinierzy kluli konie. Sytuacja na lewym skrzydle zdecydowanie zmieniła się, gdy nadeszła polska piechota z działkami. Do tego momentu na lewym skrzydle strona polska i szwedzka straciły po około 100 żołnierzy.

Piechurzy, choć mieli za sobą długi i uciążliwy marsz, z miejsca przystąpili do walki. Puszkarze, strzelając celnym ogniem z dwóch falkonetów, zniszczyli większą część płotu, zadając przy tym straty kryjącym się za nim muszkieterom. Polscy hajducy, którzy w międzyczasie prowadzili ogień z rusznic, ruszyli teraz do ataku na białą broń. Siły szwedzkie zostały odparte od płotu, dzięki czemu jazda polska uzyskała wreszcie właściwą przestrzeń do szarży. By w pełni wykorzystać nadarzającą się okazję, Żółkiewski nakazał jeździe przerwać pogoń za Rosjanami i uderzyć na Szwedów. Wojska szwedzkie rzuciły się do ucieczki w kierunku swego obozu.

Choć pierwsza faza bitwy była dla wojsk Żółkiewskiego zwycięska, sytuacja wciąż jeszcze nie była opanowana. Większość wojsk nieprzyjacielskich schroniła się w ufortyfikowanych obozach, a część rosyjskiej piechoty umocniła swe pozycje we wsi Pirniewo. W pobliżu szwedzkiego obozu formowała się piechota, której liczebność Żółkiewski z dużą przesadą oceniał na 3 tysiące żołnierzy. Do piechoty dołączyła część rozbitej jazdy. Jednak dowódcy wojsk szwedzkich, De la Gardie i Horn, wciąż błąkali się w lesie wraz z niedobitkami, to samo działo się z rosyjskimi kniaziami. Naczelny wódz wojsk rosyjskich schronił się w obozie. Pobity, ale nie rozbity nieprzyjaciel wciąż był znacznie liczniejszy od armii polskiej.

Gdy cała odwołana z pościgu jazda już wróciła, Żółkiewski przystąpił do osaczania obu obozów nieprzyjacielskich. Większość polskich sił skierowana została przeciwko wojskom szwedzkim. Hetman jednak nie podejmował walki, gdyż liczył, że uda mu się w obecnej sytuacji przeciągnąć na swoją stronę część najemnych wojsk cudzoziemskich służących u Szwedów. Doszło do pertraktacji, w wyniku których Żółkiewski zgodził się wypuścić armię szwedzką po złożeniu przez jej żołnierzy przysięgi, że nigdy nie będą walczyć przeciwko wojskom Rzeczypospolitej. Kilkuset żołnierzy cudzoziemskich przeszło na służbę w armii polskiej.

W tym czasie Szujski oraz rosyjscy żołnierze, którzy zamknęli się w obozie, zachowywali się biernie, nie próbując nawet wesprzeć osaczonej pod lasem własnej piechoty. Golicyn i Mezecki zebrali z rozproszonych w walce oddziałów kilkuset jeźdźców i wrócili do obozu, gdzie próbowali nakłonić Szujskiego do dalszej walki. Wrócili także De la Gardie i Horn, nie zdołali jednak odwieść swych wojsk od kapitulacji. Widząc, że wojska szwedzkie poddały się, Szujski opuścił dyskretnie obóz i uciekł w lasy, kierując się do Kaługi. To samo wkrótce uczynili inni dowódcy, a za nimi reszta wojsk rosyjskich. Wojska Żółkiewskiego ruszyły w pościg za uciekinierami. Ponieważ większość polskich żołnierzy ruszyła do opuszczonego obozu rosyjskiego po zdobycz, tylko niewielka część ścigała Rosjan, pomimo to zadała im jednak większe straty niż poprzednio w bitwie. W obozie armii Szujskiego Polacy znaleźli liczne bogactwa, jak złote i srebrne naczynia, szaty, sobole futra oraz setki wozów, na których były także pieniądze przeznaczone na żołd dla wojsk cudzoziemskich w wysokości 20 tysięcy florenów i 30 tysięcy rubli. W ręce zwycięzców wpadło także kilkadziesiąt chorągwi, a wśród nich adamaszkowa chorągiew Szujskiego, obszyta złotem, a także całe uzbrojenie Szujskiego. Ogromna zdobycz powiększona została o karetę Szujskiego i liczne kolasy.

Bitwa trwała w sumie około pięciu godzin, w której zginęło sporo ludzi. Według Żółkiewskiego poległo w niej 1200 żołnierzy armii szwedzkiej i jeszcze więcej Rosjan. Niektóre polskie źródła mówią, że zginęło w bitwie około 17 tysięcy żołnierzy armii rosyjskiej i szwedzkiej. Relacja o szczęśliwym powodzeniu oręża polskiego w Moskwie podaje, że armia szwedzka straciła 700 zabitych, a armia rosyjska – do 2 tysięcy. Szwedzki historyk Videking podaje, że było 500 zabitych w armii De la Gardiego oraz nieznana liczba w armii Szujskiego. Wszyscy wodzowie przegranej armii zdołali uciec. De la Gardie według relacji Luny uciekł do zamku Oczepow, gdzie został obrabowany do koszuli, obity kijami i wypędzony. Nie lepszy los spotkał Horna. Straty polskie zdaniem Żółkiewskiego wyniosły ponad 100 zabitych towarzyszy. Liczba zabitych pocztowych zwykle wynosiła 2–3 zabitych na jednego poległego towarzysza. Ponadto armia polska straciła 400 zabitych koni.

Jeszcze w tym samym dniu Żółkiewski wrócił pod Carewo Zajmiszcze i skłonił Wałujewa do kapitulacji pokazując mu jeńców. Wojsko polskie dało przykład niezwykłej wytrzymałości, gdyż po nieprzespanej nocy i męczącym marszu stoczyło niezwykle ciężką, wielogodzinną bitwę, po czym wróciło tę samą drogą do punktu wyjścia. Według mnie w tej walce Polacy zdobyli pod wodzą takiego taktyka naprawdę wielkie uznanie oraz szacunek. Dla mnie osobiście jest to jeden z wielkich wyczynów, które zasługują nie tylko na tytuł nie ma bata na Polaka, ale też wielkie poważanie oraz dzielenie się informacjami o czymś takim.

Inną walką była bitwa pod Moskwą odbywająca się w 1 oraz 3 września 1612 roku (według informacji z Wikipedii) pomiędzy wojskami polsko – litewskimi a oddziałami rosyjskiego I i II pospolitego ruszenia Dmitrija Pożarskiego i Dmitrija Trubieckiego. Potyczka była powiązana z osiągnięciem decydującego zwycięstwa nad przeciwnikiem i osadzeniem na tronie carskim swojego kandydata.

Według informacji Polacy utrzymywali Kreml nie tylko przez kilka dni, bo tak naprawdę miejsce to zostało obsadzone pod koniec września 1610 roku przez polskie wojsko. Od tamtej pory tak naprawdę wszystko się rozpoczyna i coraz bardziej się odbija nie tylko na polskich żołnierzach, ale też na rosyjskich obywatelach. U polskich żołnierzy coraz trudniej jest uspokoić oraz odpowiednio motywować. Większe kłopoty można było odczuć od sierpnia 1611 roku. Wtedy to pod Moskwę podeszły pierwsze oddziały rosyjskie liczącego około 14 tysięcy ludzi pospolitego ruszenia zorganizowanego przez księcia Dymitra Pożarskiego, kupca Kuźmę Minina i dowódcę Kozaków dońskich Dymitra Trubeckiego. Garnizon został odcięty nie tylko od dostaw sprzętu i zaopatrzenia, ale przede wszystkich od żywności, które to pomniejszyło dyscyplinę wśród oblężonych.

Na próżno do Moskwy próbował się przebić hetman Jak Karol Chodkiewicz, który w dniach 1 – 3 września był najbliżej wsparcia polskim siłom. Był na odległość 1800 metrów od celu wyprawy, lecz z powodu zbyt mocnych ataków nie przedostał się bliżej. Z tego też powodu można zaliczyć jako najbardziej krwawe starcie w historii staropolskiej wojskowości. W dwudniowych walkach Chodkiewicz stracił około 1500 zabitych. Zakończona porażką próba przerwania oblężenia polskiej załogi na Kremlu spowodowała, że 7 września Chodkiewicz i resztki jego armii odeszły spod murów Moskwy.

Polski dowódca załogi Kremla prawdopodobnie już w październiku prowadził pertraktacje w sprawie przerwania działań zbrojnych. 1 listopada Polacy utracili na rzecz Kozaków Kitajgród, co sprawiło że ich położenie stało się tak naprawdę tragiczne. W tej sytuacji Struś podjął decyzję o bezwarunkowej kapitulacji Kremla, jej warunki ustalono 6 listopada. Umowa przewidywała, że w dniu następnym Polacy złożą broń.

7 listopada polska załoga Kremla poszła do moskiewskiej niewoli. Polacy musieli oddać wszystkie zrabowane z Moskwy kosztowności, wielu z nich przypłaciło kapitulację życiem, chociaż było to przeciwko zawartej wcześniej umowie. Żołnierze z pułku Strusia zostali wydani na pastwę Kozaków, można się domyślać co przez następne parę dni się działo z więźniami. Oszalała z nienawiści tłuszcza na różne sposoby pastwiła się nad uwięzionymi i zadawała śmierć.

Jak miło mi przedstawić bitwę pod Cecorą, która została stoczona we wrześniu 1620 roku między armią turecko – tatarską, a polskimi wojskami koronnymi. Punktem węzłowym działań wojsk polskich miała być Cecora, gdzie w 1595 roku Jan Zamojski obronił się przeciw Gazi Girejowi. 9 września przeprawiono się przez rzekę Kojnarę i wieczorem wojsko dotarło do rzeki Reut. Następnie w ciągu 4 dni wojska dotarły do Cecory. Stary okop Zamojskiego łączył jeden z załomów rzeki i miał około 2 kilometrów długości. Rzeka i okop ograniczały przestrzeń około 300 mórg gruntu, obszar wystarczający nie tylko na rozłożenie obozu, ale również umożliwiający wypasanie koni i skorzystanie z opału i materiału na szałasy z porastających lasem brzegów rzeki. Okop wymagał do obrony około 6000 żołnierzy. Za wałami znajdował się płaskowyż wznoszący się ku niedalekim wzgórzom Kodra. Hetman wydał polecenie naprawy wałów, których naprawa niestety szła opornie.

Zamierzał poczekać na Turków, a gdyby we wrześniu nie nadeszli, chciał wyruszyć do Tehini. Grazziani twierdził, że Iskender Pasza nie ma więcej niż 10 000 wojska i jest nieprzygotowany do starcia, a Tatarzy są jeszcze za Dnieprem. Już jednak 17 września okazało się, że ostatnia informacja była nieprawdziwa, bowiem na zbierającą prowiant czeladź napadli ordyńcy i wzięli do niewoli około tysiąca z nich. W ten sposób przeciwnik znał siłę wojsk polskich, a hetman nie wiedział nic o siłach tureckich.

Rankiem 18 września okazało się, że wojsk Iskender Paszy jest dużo więcej niż sądzono. Zamiast szacunkowych 10 000 wojowników to było około 40 000, w tym 9000 Turków, 10 000 posiłków wołoskich oraz około 20 000 Tatarów.

Turcy natychmiast uderzyli na lisowczyków, którzy obozowali za niedokończonym jeszcze wałem. Stanisław Żółkiewski jednak wysłał im na pomoc kilka chorągwi, które wyparły wroga. W trakcie starcia otoczona została turecka straż przednia, którą od pogromu uratował Mehmed Terjaki na czele 500 jazdy. Iskender Pasza w obawie klęski nakazał wycofanie swoich wojsk z bitwy. Wojsko polskie zachęcone powodzeniem samo prosiło hetmanów o wydanie bitwy następnego dnia.

Hetman zamierzał wydać bitwę 19 września. W tym celu zabezpieczył obóz za wałem, a wojska zamierzał ustawić w środku między czterema rzędami wozów taborowych (Każdy rząd miał po około 60 wozów). Między skrajnymi rzędami wozów umieścił piechotę, a na wozach i przed piechotą artylerię. Tak więc wojsko powinno faktycznie mieć zabezpieczone skrzydła dwoma taborami. Lewy taborek był obsadzony przez ludzi pewnych – piechotę autoramentu cudzoziemskiego, wyposażoną w dalekonośne muszkiety, a prawym, obsadzonym przez piechotę wybraniecką i węgierską, dowodzili Drogoń, Lewikowski i Ochyj. Natomiast dowódca artylerii był Szemberg.

Bitwa pod Cecorą, obraz pędzla Witolda Piwnickiego

Bitwa pod Cecorą, obraz pędzla Witolda Piwnickiego
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Cecor%C4%85_(1620)

Dla realizacji planu bitwy oba te taborki powinny były posuwać się równo z czołem wojska. Pomysł był bardzo dobry, ponieważ uniemożliwiał oskrzydlenie wojsk, a atakujący przeciwnik dostawałby się pod ostrzał piechoty obu taborków. Niestety lewy tabor w pewnym momencie stanął i chorągwie ustawiające się do bitwy naciskały na tabor prawy, który przesuwał się do przodu i zamiast czołem ku górom stanął bokiem do nich odsłaniając prawe skrzydło wojska. Dowódca turecki, widząc to, natychmiast wydał rozkaz ataku na odsłonięte skrzydło. Wtedy hetman Koniecpolski wydał taborowi rozkaz cofnięcia się, ale były problemy z jego wykonaniem i tabor się pomieszał. Bitwa trwała około 6 godzin i zakończyła się wycofaniem wojsk polskich do obozu.

Część piechoty prawego taboru wróciła z resztą wojska do obozu, pozostała część przez to, że nie mogła się przebić przez bezładnie ustawione wozy to zginęła lub została wzięta do niewoli przez atakujących go Tatarów. Zgodnie z relacją Szemberga uratowano kilka wozów z trzema hakownicami i dwoma działami. W czasie walki poległo około 800 żołnierzy polskich i 3500 tureckich. Obie chorągwie hetmańskie dostały się w ręce tureckie. Bitwa była więc nierozegrana, jak pisał do króla hetman 24 września, choć dowódcy polscy nie zrealizowali swoich zamierzeń i stracili nieco wozów, ludzi i sprzętu.

Inny uczestnik walk, Stefan Chmielecki, który później uciekł z Grazzianim, napisał co prawda 26 września w liście do Tomasza Zamojskiego, że bitwa była przegrana i zarzucał husarzom z prawego skrzydła, że uciekli z pola bitwy nie skruszywszy nawet kopii, ale następnie sam potwierdza, że wrogów zginęło więcej niż Polaków. Z listu jednak wynika, że Chmielecki walczył na tyłach lewego skrzydła i nie wiedział, co się działo na skrzydle prawym. Zresztą bitwa trwała 6 godzin i trudno przypuścić, aby prawe skrzydło, które wzięło na siebie główny impet wroga, nie walczyło. Inną sprawą jest to, że husaria broniąc się przed atakiem miała trudność wykorzystać swoją broń zaczepną, jaką jest kopia.

Na następny dzień po bitwie hetman zwołał koło i zaproponował ponowne wydanie bitwy przeciwnikowi. Sprzeciwili się temu zamysłowi: książę Samuel Korecki, starosta halicki Mikołaj Struś oraz starosta kamieniecki Aleksander Kalinowski. W trakcie spotkania oficerów postanowiono przebijać się taborem do granic Polski, do Mohylowa. Jednak jeszcze tego samego dnia, po zapadnięciu zmroku z obozu uciekł Grazziani z trzema tysiącami wojska, księciem Koreckim, starostą kamienieckim, wojewodą podolskim Sienińskim, Tyszkiewiczem i Ujazdowskim, przeprawiając się przez Prut. Część z nich jak nie potonęła w rzece to zginęła z rąk wołoskich. Ci którzy przeżyli to mieli małe szanse na ucieczkę przed niewolą tatarską.

Pozostałe wojsko zaczęło podejrzewać dowódców, że chcą pozostawić ich na pastwę wroga. Z tego tez powodu wybuchł bunt. W ogólnym tumulcie ograbiono hetmana Koniecpolskiego. Żółkiewski nie ukarał winnych, ale było to zapewne pochodną ogólnej sytuacji w wojsku. Żołnierze byli strwożeni i niepewni dowództwa. Należało przede wszystkim zapobiec panice i unicestwieniu armii. Dlatego kazał zapalić pochodnie i ukazał się wojsku, że jest i nie zamierza go opuścić. Ponieważ Koreckiego jedynie napomniał, więc tym bardziej nie mógł ukarać oficerów, ani prostych żołnierzy. Całą noc hetman poświęcił na uspokajanie wojska i osiągnął skutek zamierzony. Następnie wysłał list do Kozaków z prośbą o pomoc, zajął się organizacją obrony i próbował rokowań z Iskenderem. Rokowania te zerwał co prawda Kantymir Murza, ale hetmanowi dało to czas do przygotowania taboru do wyruszenia w kierunku granic Polski, który ruszył 29 września.

Mogę stwierdzić, że po stronie polskiej bitwa nie była korzystna, powodem to było, że nie zwyciężyli z przeciwnikiem. Wynik to raczej remis, po którym siły polskie, nie mając wspólnego celu dla wszystkich, musiały się wycofać (czy to ucieczką czy to po negocjacjach z przeciwnikiem) na terytorium Polski. Za to walka jaką żołnierze mieli w trakcie walk dają mi następną nominację do nie ma bata na Polaka, gdzie przy 800 poległych Polakach i ich sojusznikach w bitwie padło w okolicach trzech i pół tysiąca wrogów. Natomiast przy liczebności jaka była na samym początku to od razu rodzi się u mnie szacunek dla wojsk walczących po naszej stronie. Nie przestraszyli się, tylko walczyli przeciwko Turkom.

Wydarzenia, dzięki którym mamy hasło nie ma bata na Polaka

Pierwszym wydarzaniem, które pokazało jacy Polacy potrafią być to unia personalna zawarta w Krewie. Została ona zawarta nie tylko w kwestii połączenia dwóch krajów w pokojowy sposób, lecz też skierowanie wspólnych sił przeciwko Krzyżakom, którzy zagrażali obydwu państwom. Polsce zagrożeniem było to, że w kraju nie do końca była rozwinięta kultura chrześcijańska, dzięki natomiast Litwa jeszcze nie podjęła decyzji o przyjęciu chrztu. Każdy z krajów zyskał na swój sposób, nie tylko było to połączenie to sił przeciwko groźnemu przeciwnikowi, ale też o wiele więcej. Dla Polski było to uzyskanie dodatkowych terenów jakim była Litwa oraz Władysław Jagiełło zobowiązał się do odzyskania straconych ziem przez Polskę. Natomiast Litwa mogła uzyskać chrzest, ale też wsparcie związane z wprowadzeniem w chrześcijaństwo oraz dodatkową ochronę przed zagrożeniem. Dzięki temu Polacy mogli zwiększyć swoje możliwości przeciwko swoim wrogom, ale też powiększyć swoje możliwości gospodarczo – ekonomiczne, które i tak mieli dosyć wysokim poziomie.

Unia była niepożądanym zdarzeniem dla zakonu krzyżackiego, ponieważ jednoczyła Polskę i Litwę, państwa wrogie zakonowi, natomiast chrzest Litwy pozbawiał zakon ideologicznego uzasadnienia prowadzenia wojny z tym państwem. Dlatego zakon szukał możliwości zerwania unii polsko – litewskiej. Pożądał Żmudzi, części zachodniej Litwy graniczącej z wybrzeżem Bałtyku i odmówił uznania chrztu Jagiełły w 1386 roku. Poprzez unię Polska znów pokazała, że nie ma bata na Polaka.

Zamek w Krewie – miejsce zawarcia unii

Zamek w Krewie – miejsce zawarcia unii
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_w_Krewie

Po pewnym czasie po zawarciu unii z Litwa odbyła się wielka wojna z zakonem krzyżackim pomiędzy 14 sierpnia 1409 rokiem a 1 lutego 1411 rokiem, gdzie stronę polsko – litwską wspierali lennicy, Hospodarstwo Mołdawskie, Księstwo Mazowieckie, Księstwo płockie, Księstwo bełskie, Podole a do tego dołączyli się najemnicy z Królestwa Czech, uciekinierowie ze Złotej Ordy i chorągwie prywatne. Natomiast po stronie zakonu stanęło Królestwo Węgier rządzone przez Luksemburgów oraz rycerstwo zachodnioeuropejskie.

Polska i Litwa pomimo przytłaczającego zwycięstwa nad Krzyżakami to nie osiągnęły znaczących korzyści materialnych. Polska odzyskała ziemię dobrzyńską, Litwa – Żmudź. Zakon zapłacił także wysokie odszkodowanie, jednak nie było dość duże, aby doprowadzić do upadku czy znaczącego osłabienia Krzyżaków. Z tego też powodu nikogo nie dziwi fakt, że strona polska nie była zachwycona wynikiem rokowań. Jednak wskutek zwycięstwa wzrosło znaczenie Polski i Litwy w Europie, a do tego pogorszyła się natomiast sytuacja zakonu krzyżackiego, który stracił szansę na połączenie się z zachodem Europy. Właśnie przez to był to największy upadek zakonu. Nadal był groźny, ale poziom wcześniejszej potęgi nigdy nie wrócił. Dodatkowo w 1412 roku podpisanie przez Jagiełłę z Zygmuntem Luksemburskim Pokoju w Lubowli spowodowało, że Zakon stracił na korzyść Polski jednego ze swych największych sojuszników – Zygmunta Luksemburczyka. Co więcej, niezwyciężona do tej pory armia krzyżacka poniosła sromotną klęskę.

Polska artyleria ostrzeliwuje zamek malborski w czasie oblężenia w 1410 roku

Polska artyleria ostrzeliwuje zamek malborski w czasie oblężenia w 1410 roku
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_wojna_z_zakonem_krzy%C5%BCackim:

Jednym z większych średniowiecznych polskich wydarzeń była wojna trzynastoletnia, która odbywała się w latach 1454 – 1466 i była konfliktem polsko – krzyżackim. A wszystko zakończyło się II pokojem toruńskim. Po wielkiej wojnie z zakonem krzyżackim, zakończonej pokojem toruńskim w 1411 roku, zakon krzyżacki dotknął kryzys wewnętrzny. Wyzyskiwana szlachta i miasta państwa zakonnego coraz częściej były wrogo nastawione do Krzyżaków, co znalazło swój wyraz w zorganizowaniu się w utworzonym w 1440 roku Związku Pruskim, który skupiał miasta pruskie, takie jak Gdańsk, Toruń, Chełmno. Do tego jeszcze przyłączyła się część rycerstwa, szczególnie z ziemi chełmińskiej. Związek dążył do uzyskania praw, które były powszechne w sąsiednich państwach, w związku z czym skierowany był przeciw monopolowi gospodarczemu i politycznemu Krzyżaków. Zakon nie był w stanie poradzić sobie ze wzrastającą w siłę organizacją, przez to odwoływał się nawet do papieża, który nałożył na Związek ekskomunikę, oraz do cesarza, który w grudniu 1453 roku rozkazał rozwiązać Związek Pruski, nałożył na niego kary finansowe i skazał na śmierć 300 jego członków. Nie przeszkodziło to jednak w znacznym stopniu w kolejnych działaniach antykrzyżackich, podjętych przez Związek Pruski. Ich kulminacją był wybuch powstania 4 lutego 1454 roku, rozpoczęty atakiem na zamek krzyżacki w Toruniu oraz na Wielki Młyn w Gdańsku. Powstańcy przy okazji zwrócili się do panującego wówczas w Polsce Kazimierza Jagiellończyka z prośbą o włączenie Prus do Korony Polskiej. W odpowiedzi 22 lutego 1454 roku król wypowiedział Zakonowi wojnę, a 6 marca 1454 król podpisał akt inkorporacji Prus. W tym samym czasie pozostałe miasta pruskie doprowadziły do opanowania prawie całych Prus i w rękach Zakonu pozostały jedynie Malbork, Chojnice i Sztum.

Śmiałe posunięcia nie odzwierciedlały jednak faktycznej siły Polski, która przeżywała wówczas kryzys władzy królewskiej. Niesforna szlachta zwołana pod Cerekwicę zażądała od władcy nadania przywilejów. Dotyczyć miały one między innymi niemożności podejmowania decyzji o zwołaniu pospolitego ruszenia przez króla oraz podniesienia podatków bez wcześniejszej zgody zjazdów ziemskich. Kazimierz zmuszony był ugiąć się pod żądaniami szlachty, która groziła, że nie przystąpi do wojny. Przywileje cerekwickie dotyczyły jednak tylko i wyłącznie Wielkopolan. Po satysfakcjonujących dla szlachty decyzjach królewskich, ruszyła ona na twierdzę Chojnice, która należała do Krzyżaków. Bitwa pod Chojnicami przyniosła klęskę wojskom polskim, mimo ich liczebnej przewagi, i pokazała wyższość zaciężnych wojsk zakonnych nad rycerstwem polskim. Kończył się pewien okres w wojskowości Polski – potrzebne były reformy armii, na które władca nie miał pieniędzy.

W przypadku potrzebnych środków król uzyskał dzięki pomocy bogatych miast pruskich. Co prawda po dotychczasowych klęskach wojsk polskich spora część Prus uprzedziła się do Korony, jednak w tym momencie nie było odwrotu i pojawiło się wsparcie dla królewskiego skarbca. Dzięki wsparciu król zdołał opłacić armię zaciężną. Jednak pierwsza znacząca bitwa rozegrała się na morzu w pobliżu Bornholmu – w 1456 roku wspierająca Krzyżaków flotylla duńska została rozbita przez kaprów gdańskich. Już rok później Polacy uzyskali Malbork od zaciężnych wojsk czeskich, walczących po stronie Zakonu, w zamian za żołd, z którym Krzyżacy zalegali. Co prawda miasto utracono bardzo szybko, jednak zamek pozostał w ręku wiernego Polsce Ulryka Czerwonki. W lipcu 1458 roku Piotr z Szamotuł zdobył zamek w Papowie Biskupim. 2 października 1458 roku zawarto 9-miesięczny rozejm.

Polacy w 1460 roku odzyskali miasto Malbork. W 1462 roku Krzyżacy przeprowadzili wielką ofensywę i zdobyli zamki Welawa, Bartoszyce, Frydląd, Kętrzyn, Golub i po długim oblężeniu Brodnicę. Polacy w połowie 1462 roku posiadali już tylko Żuławy z Gdańskiem, Elbląg, Frombork, połowę Ziemi chełmińskiej, południowe Pomorze i Nidzicę. W efekcie tych porażek król Kazimierz IV Jagiellończyk zerwał ostatecznie z koncepcją wykorzystywania pospolitego ruszenia i mianował nowego wodza, burgrabiego krakowskiego Piotra Dunina, który dowodził zaciężną już armią polską. Przeprowadził on od strony morza desant na Sambię, a następnie odblokował oblężony Frombork i przez Gdańsk ruszył w kierunku Pucka, zaś pod Świecinem 17 września 1462 roku pokonał w bitwie przeważające siły krzyżackie. Bitwa pod Świecinem uważana jest przez historyków za punkt zwrotny w działaniach wojny trzynastoletniej.

W lipcu 1463 roku Dunin rozpoczął oblężenie Gniewu, którego załoga utrudniała komunikację Królestwa z Gdańskiem. Na odsiecz oblężonym ruszyli Krzyżacy, czego efektem była również wygrana dla Polski bitwa na Zalewie Wiślanym, w której 15 września 1463 roku połączone floty Gdańska i Elbląga rozbiły flotę krzyżacką. Bitwa ta przypieczętowała klęskę Zakonu. Polacy uzyskali olbrzymią przewagę w działaniach lądowych oraz absolutną dominację w żegludze wiślanej i bałtyckiej. 1 stycznia 1464 roku poddał się Gniew i połączenie Krzyżaków z zachodem zostało przerwane. 13 grudnia 1463 roku dowódca krzyżacki Bernard Szumborski zdradził i wszedł w porozumienie z królem. 18 marca 1464 roku zwierzchnictwo polskie uznał biskup warmiński Paweł Legendorf. W tym czasie Piotr Dunin zdobył na Pomorzu między innymi Puck, Nowe, Starogard i 21 września 1466 roku w obecności króla zdobył Chojnice, pod którymi wojna się rozpoczęła.

Od roku 1464 trwały przerywane co jakiś czas rokowania, zakończone podpisaniem w 1466 II pokoju toruńskiego. Po raz kolejny wyniki rokowań nie odzwierciedlały faktycznej przewagi Polaków nad Krzyżakami, jednakże wystarczyło to do wyeliminowania Zakonu z grupy liczących się w ówczesnej Europie potęg. Polska zaś wchodziła powoli w swój złoty wiek. Najważniejszymi postanowieniami II pokoju toruńskiego było to, że:

  • państwo zakonne ze stolicą w Królewcu stało się lennem Polski, zaś każdy wielki mistrz zobowiązany był do składania władcy polskiemu hołdu;
  • Polska odzyskała Pomorze Gdańskie z Gdańskiem;
  • do Polski wróciła ziemia chełmińska z Toruniem;
  • Krzyżacy zrzekli się ziemi michałowskiej, biskupstwa warmińskiego i biskupstwa chełmińskiego;
  • Polska uzyskała Malbork, Sztum, Elbląg, Dzierzgoń oraz Warmię;
  • zostało utworzone dominium warmińskie – były to ziemie biskupstwa warmińskiego, podlegającego wcześniej Zakonowi – w efekcie czego doszło z czasem do sekularyzacji pozostałych Prus Zakonnych;
  • Krzyżacy zachowali biskupstwo sambijskie i biskupstwo pomezańskie.

Niestety pokój nie został uznany przez papieża oraz cesarza, którzy formalnie byli władzami zwierzchnimi Zakonu, co pomniejszało jego znaczenie w stosunkach międzynarodowych. Jednakże na II pokoju toruńskim widniał podpis legata papieskiego, biskupa lewantyńskiego Rudolfa. Nowe ziemie podzielono na trzy województwa: chełmińskie, pomorskie i elbląskie. W 1469 roku wprowadzono sądy grodzkie i ziemskie, upodabniając ustrój Prus do Korony.

Jakby nie dofinansowanie polskiej strony w wysokości pół miliona dukatów od Gdańska, Związku Pruskiego, króla Kazimierza Jagiellończyka oraz społeczeństwa Królestwa to wojna tak naprawdę nie została by rozstrzygnięta pozytywnie dla Polski. Tak można stwierdzić, że Polacy dzięki odpowiednim działaniom w czasie wojny trzynastoletniej uzyskali przewagę na Zakonem Krzyżackim po etapie przegranych walk.

Następnym wydarzeniem, gdzie Polacy pokazali, że się nie dadzą to wojna popia, która trwała w latach 1478 – 1479. Wszystko się rozpoczęło od tego, że na terenie przyłączonego terenu Prus Królewskich do Korony w wyniku II pokoju toruńskiego z 1466 roku zmarł biskup warmiński, którego król Polski miał możliwość wyboru. Kapituła warmińska wybrała Mikołaja Tungena (był on związany z papiestwem, którego polityka w wielu punktach kolidowała z polityką polską oraz, że był to człowiek dla króla obcy) jako następce po propolskim Pawle Lagendorfie. W związku z tym polski władca chciał powierzyć biskupstwo warmińskie swemu zaufanemu biskupowi chełmińskiemu Wincentemu Kiełbasie, jednak papież Paweł II zatwierdził w 1468 wybór Tungena przez kapitułę warmińską.

Zamek w Lidzbarku Warmińskim

Zamek w Lidzbarku Warmińskim
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_popia

Dodatkowo w 1477 roku nowo obrany wielki mistrz Martin Truchsess odmówił złożenia królowi Polski przysięgi wierności, odnowił przymierze z Węgrami i w czerwcu 1478 roku rozpoczął działania wojenne, zajmując zamki Starogród Chełmiński, Chełmno, Brodnicę oraz Kwidzyn znajdujący się pod zarządem biskupa Kiełbasy. Było to jawne wystąpienie przeciwko Królestwu Polskiemu mające na celu zrewidowanie zasad pokoju toruńskiego. W tej sytuacji we wrześniu 1478 król Kazimierz IV wypowiedział wojnę Tungenowi i rozpoczął interwencję zbrojną. Wojska królewskie pod dowództwem Jana Białego, syna starosty malborskiego Piotra Dunina, uderzyły na biskupstwo pomezańskie i biskupstwo warmińskie, pustosząc Pomezanię i zajmując takie miasta jak Orneta, Pieniężno, Frombork, Jeziorany. Natomiast Piotr Dunin odzyskał broniony przez Krzyżaków Kwidzyn. Krzyżacy chcieli przyjść z pomocą swemu sojusznikowi z Warmii, ale spotkali się z oporem stanów pruskich, które uznały, że korzystniejsze będzie dla nich przestrzeganie warunków traktatu toruńskiego, w związku z czym pospolite ruszenie rozeszło się do domów. Krzyżacy mogli więc wysłać na odsiecz biskupiemu Lidzbarkowi tylko 150 koni, lecz Tungen w tej sytuacji musiał uciekać do Królewca. 2 kwietnia 1479 król Kazimierz Jagiellończyk i Maciej Korwin zawarli w Budzie porozumienie, co osłabiło polityczną pozycję biskupa warmińskiego. Po zajęciu przez wojska polskie Warmii, biskup musiał udać się wraz z wielkim mistrzem do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie upokorzył się przed królem. Porozumienie zawarte 15 lipca 1479 roku w Piotrkowie przywróciło zwierzchność króla Polski wobec Warmii, nałożyło na biskupa obowiązek składania przysięgi wierności królowi. Zobowiązano także kapitułę, aby wybierając nowego biskupa, kierowała się zasadą, że ma to być osoba miła królowi.

Na mocy tego porozumienia biskup Tungen złożył hołd i przyjęto go do grona polskich senatorów. Za porażkę Kazimierza IV można jednak uznać to, że nie udało mu się wprowadzić zasady, którą narzucił przy mianowaniu biskupów w Koronie, jednak było to ustępstwo niezbędne dla utrzymania spokoju w Prusach. Przegrana biskupa warmińskiego sprawiła, że również wielki mistrz krzyżacki został zmuszony do zawarcia porozumienia z Polską i 9 maja 1479 roku złożył hołd królowi w Nowym Korczynie. Aż do 1497 roku Zakon wypełniał wszystkie wynikające z traktatu toruńskiego zobowiązania wobec Polski.

Następnym wydarzniem, które potwierdza, że nie ma bata na Polaka jest potocznie nazywana wojna pruska, która tak naprawdę toczyła się pomiędzy Polską a Zakonem Krzyżackim w latach 1519 – 1521. Wszystko rozpoczęło się od tego, że w 1501 i w 1505 roku na prośbę cesarza niemieckiego oraz papieża wielcy mistrzowie krzyżaccy nie złożyli hołdu królom Polski jak nakazywał zawarty pokój w Toruniu z 1466 roku (gdzie Zakon Krzyżacki stał się lennikiem Polski). Jednak już w 1509 roku papież odwołał to postanowienie, wyznaczając sąd rozjemczy polsko – krzyżacki w Poznaniu. W 1511 roku nowym wielkim mistrzem krzyżackim został Albrecht Hohenzollern, siostrzeniec króla Zygmunta Starego. Rokowania przeniesiono do Torunia, gdzie prymas Jan Łaski bezskutecznie próbował wynegocjować z biskupem pomezańskim Hiobem von Dobeneckem warunki na jakich Albrecht miał złożyć hołd lenny.

Uzbrojony przez Niemcy wielki książę moskiewski Wasyl III uderzył w 1512 na Wielkie Księstwo Litewskie, rozpoczynając I wojnę polsko – rosyjską. Albrecht jako wasal Zygmunta Starego powinien był przyjść z pomocą swojemu suzerenowi. Tego jednak nie uczynił, a Polska uznała, że Albrecht popełnił felonię (innymi słowami Albrecht złamał zobowiązania lenne jako wasal) i zyskała tym samym casus belli  z Zakonem Krzyżackim (czyli Polska zdobyła powód do wypowiedzenia wojny Zakonowi). W 1514 roku w Moskwie podpisano rosyjsko – niemiecki sojusz zaczepno – odporny, który skierowany był w Polskę. Nad państwem Zygmunta I zawisła groźba uderzenia oskrzydlającego. Dopiero udana interwencja polskiej dyplomacji w czasie zjazdu wiedeńskiego w 1515 roku doprowadziła do zawarcia porozumienia z Maksymilianem I, mocą którego uznawał on stan prawny Prus z 1467 i rezygnował z sojuszu z Rosją. Rozstrzygnięcie sprawy hołdu zawieszono na 5 lat.

Niestety Krzyżacy nie rezygnowali i porzuceni przez cesarza, zawarli z Wasylem III kolejny traktat zaczepno – odporny 10 marca 1517 w Moskwie. Rosjanie zobowiązywali się dostarczyć Albrechtowi pieniędzy na zwerbowanie 10 tysięcy piechoty i 2 000 jazdy, a po tym wspólnie z Krzyżakami zaatakować Polskę. Wielki książę moskiewski wziął także zakon pod swoją protekcję, o czym nie omieszkał zawiadomić króla Francji, Franciszka I. Po tej sytuacji Albrecht Hohenzollern wysunął wobec Polski pretensje terytorialne, żądając zwrotu Prus Królewskich i Warmii oraz wypłacenia odszkodowania za 50 lat polskiej okupacji po 30 tysięcy guldenów rocznie. 20 sierpnia 1518 biskup płocki Erazm Ciołek wystąpił na sejmie Rzeszy w Augsburgu z antykrzyżacką filipiką. W 1519 roku sejm stanów pruskich uchwalił przeprowadzenie wojny z zakonem krzyżackim. Dzięki temu 11 grudnia 1519 roku sejm walny w Toruniu uchwalił rozpoczęcie wojny z Krzyżakami i wyznaczył nowe podatki na werbunek wojsk zaciężnych. Litwa odmówiła jednak pomocy Polsce w nadciągającej wojnie.

Hetman wielki koronny Mikołaj Firlej przeprowadził koncentrację 4 tysięcy polskich wojsk zaciężnych w obozie pod Kołem. Wzmocniono polskimi załogami Gdańsk i Toruń. Czeskimi najemnikami dowodził Jan Zierotyński. Wojska polskie uderzyły przez Pomezanię, w kierunku Królewca. 1 stycznia 1520 Krzyżacy zdobyli Braniewo i obsadzili je swoją załogą. Wojska polskie obległy Kwidzyn i Pasłęk. Jednocześnie skaptowana przez Zygmunta Starego flota kaperska przeprowadziła blokadę portów krzyżackich – Królewca i Pilawy. Działania zaczepne stanęły jednak w miejscu, ponieważ wojska koronne nie posiadały artylerii oblężniczej. Sprowadzenie dział oblężniczych z Krakowa przyspieszyło zdobycie Kwidzyna i Pasłęku. Braniewo bezskutecznie próbowały odbić oddziały pod wodzą Janusza Świerczowskiego. Jednocześnie od południa uderzyły na państwo zakonne wojska mazowieckie, a wojska gdańskie przeprowadziły atak na Bałgę i Kłajpedę. W obronie zagrożonego zakonu stanęli wówczas legaci papieża Leona X, którzy oskarżyli Polskę o podnoszenie ręki na rycerstwo chrześcijańskie, w obliczu groźby najazdu Tatarów. Była to gra na czas Albrechta, który czekał właśnie na posiłki landsknechtów z Rzeszy.

W lipcu 1520 wojska krzyżackie przeszły do kontrofensywy, uderzając na Mazowsze, pustosząc ziemię łomżyńską. W sierpniu zaatakowały Warmię i rozpoczęły oblężenie Lidzbarka Warmińskiego, którego jednak nie zdobyły. W sierpniu nadciągnęły z Niemiec posiłki krzyżackie w liczbie 19 tysięcy jazdy i 8 tysięcy piechoty pod wodzą Wolfa von Schönberga. Uderzyły one na Wielkopolskę i 12 października 1520 roku zbombardowały Międzyrzecz, który wnet się poddał. Zygmunt Stary zwołał pospolite ruszenie do Wągrowca i wzmocnił załogę Poznania. 2 listopada król wyruszył do Bydgoszczy, by osłonić przed odcięciem wojska polskie przebywające w Prusach Wschodnich. Uderzenie niemieckie zmierzało w kierunku Gdańska, gdzie też ze wschodu miały przybyć siły krzyżackie. W celu odcięcia dwóch grup wojsk i uniemożliwienia ich połączenia starosta malborski Stanisław Kościelecki zajął wszystkie przeprawy na Wiśle.

Niemcy zajęli Wałcz, Chojnice, Starogard, Tczew i Międzyrzecz i rozpoczęli 8 listopada ostrzał Gdańska z Biskupiej Górki. 9 listopada do miasta przebiły się polskie posiłki pod wodzą wojewody kaliskiego Jana Zaremby. Jednak Albrechtowi zabrakło pieniędzy na opłacenie lancknechtów, którzy 10 listopada wycofali się do Oliwy, zagrożeni odsieczą Mikołaja Firleja. Pospolite ruszenie w sile 12 tysięcy jazdy pod jego wodzą odbiło 28 listopada Chojnice. Wojska czeskie i gdańskie zajęły w tym samym czasie Tczew i Starogard. Zaremba wyprowadził uderzenie z Gdańska na Oliwę i atakował wycofujące się wojska niemieckie w kierunku Pucka. Tam lancknechci byli nieustannie nękani atakami Kaszubów. W tym czasie jednak król Zygmunt Stary zmuszony był rozpuścić pospolite ruszenie, a w kasie państwowej zabrakło pieniędzy na zaciąg nowego wojska. Wykorzystali to Krzyżacy, którzy w styczniu 1521 roku zdobyli Nowe Miasto Lubawskie i uderzyli na Mazowsze w okolicach Płocka. 15 stycznia wojska krzyżackie podeszły pod Olsztyn, a 26 stycznia bezskutecznie szturmowały twierdzę przygotowaną do obrony przez Mikołaja Kopernika.

Nowy cesarz rzymski Karol V Habsburg wezwał do natychmiastowego przerwania działań wojennych. Poseł polski w Rzeszy Hieronim Łaski próbował jeszcze przekonać cesarza do swoich racji. W obliczu nowego najazdu Turków Osmańskich na Węgry, 5 kwietnia 1521 roku strony zgodziły się podpisać zawieszenie broni na cztery lata i oddać spór pod sąd rozjemczy Karola V i króla Węgier Ludwika Jagiellończyka. W 1525 roku upłynął termin zawieszenia broni, jednak Albrecht Hohenzollern nie mógł już liczyć na wsparcie i posiłki ze strony Rzeszy. Przez to 8 kwietnia 1525 roku podpisano traktat krakowski, mocą którego zsekularyzowane Prusy Książęce stały się dziedzicznym lennem Królestwa Polskiego, pozostając w rękach dynastii Hohenzollernów. 10 kwietnia Albrecht złożył hołd lenny Zygmuntowi Staremu na rynku w Krakowie.

Po opisie całej wojny widać, że walki były ciężkie i szala wygranej była raz po jednej, a drugi raz po drugiej stronie. Przez to też trudno było stwierdzić kto tak naprawdę wygra. Jakby były dalej pieniądze na toczenie dalszych potyczek to na pewno walki mogłyby trwać o wiele dłużej, zarówno Polska, jak i Zakon w pewnym momencie podjęli decyzję o zawieszeniu broni. Trudno w tym momencie stwierdzi co było dokładnie motywem, ale dzięki tej sytuacji zyskaliśmy przynajmniej przewagę polityczną, którą miło wykorzystaliśmy i daliśmy następny przykład, że nie ma bata na Polaka.

Czasami problemy mieliśmy z miastami, które nie chciały za bardzo należeć do naszego państwa albo też domagały się wyjątkowego traktowania. Z tego też powodu pojawiła się w naszych dziejach wojna Rzeczypospolitej z Gdańskiem, która trwała w latach 1576 – 1577. Konflikt ten był pomiędzy nowo wybranym królem polskim Stefanem Batorym a miastem Gdańsk. Powodem sporu leżał konflikt interesów między miejscowością, która dążyła do jak największej niezależności względem władz państwa oraz utrzymania szerokich praw i przywilejów uzyskanych od Kazimierza Jagiellończyka, a Zygmuntem Augustem, który chciał pogłębienia unifikacji Prus Królewskich z Polską. Przejawem dążeń ostatniego Jagiellona do silniejszego związania Gdańska z państwem polsko – litewskim było powołanie Komisji Morskiej w roku 1568 oraz uchwalenie Statutów Karnkowskiewgo w roku 1570. Działania te w pewnym stopniu zwiększały władzę królewską w mieście, mianowicie powiększały uprawnienia sądownicze króla wobec Gdańska. Statuty osłabiały ponadto władztwo gdańskiego patrycjatu, modyfikując ustrój miasta poprzez nadanie większych kompetencji reprezentacji pospólstwa.

W roku 1575 odbyła się podwójna elekcja, w następstwie czego doszło do dwukrólewia. Senat pod przewodnictwem między króla (w czasach Rzeczypospolitej zwanym też interrexem) prymasa Jakuba Uchańskiego ogłosił królem austriackiego arcyksięcia Maksymiliana II Habsburga, natomiast szlachta zebrana na polu elekcyjnym wybrała na króla Annę Jagiellonkę, której mężem wkrótce został książę siedmiogrodzki Stefan Batory. Do końca 1576 roku nastąpiła pacyfikacja stronników Habsburga. Nie dotyczyło to jednak Gdańska, który obstawał przy wyborze Maksymiliana, licząc na to, iż w zamian za uznanie Habsburga królem, uzyska przywrócenie przywilejów obowiązujących przed uchwaleniem Statutów Karnkowskiego. Z drugiej strony, istotne powiązania ekonomiczne pomiędzy Gdańskiem a krajami znajdującymi się pod władzą Habsburgów, sprawiały, że w razie poparcia innego kandydata niż członek tej dynastii, miasto mogło spodziewać się zemsty Wiednia, przybierającej postać represji gospodarczych.

Spór zaogniła postawa Batorego, który zamiast rozwiązać go na drodze ugody, postanowił rozprawić się z niepokornym miastem siłą. Zamiar króla był niezwykle trudny, gdyż Gdańsk, jako największe i najpotężniejsze miasto Rzeczypospolitej Obojga Narodów, posiadał najnowocześniejsze i największe fortyfikacje, natomiast dzięki swojej niezależności posiadał liczne stosunki z obcymi mocarstwami, co rodziło niebezpieczeństwo, iż spór może się przeistoczyć w konflikt międzynarodowy. Szlachta nie była skora do poparcia dążeń królewskich. Wiązało się to z jej sarmacką mentalnością, przedkładającą kompromis nad rozwiązania siłowe. Sejm obradujący w Toruniu jesienią roku 1576 roku, odmówił królowi uchwalenia podatków na wojnę, ale wyraził zgodę na zwołanie pospolitego ruszenia. Sąd królewski ogłosił banicję Gdańska, skutkiem czego aresztowano gdańskich posłów oraz przystąpiono do konfiskaty towarów należących do obywateli tego miasta. Król nakazał również skierowanie polskiego handlu bałtyckiego do Elbląga.

W tej sytuacji władze gdańskie zawiązały porozumienie z Danią, która zobowiązała się do blokady morskiej portu elbląskiego. Przystąpiono również do przygotowań wojennych. Z Niemiec sprowadzono doświadczonego dowódcę wojskowego Jana Winkelbrucha, który stanął na czele armii gdańskiej złożonej z zaciężnej piechoty i jazdy oraz chorągwi cechowych. W sumie siły gdańskie liczyły 11 tysięcy jednostek piechoty i 800 jazdy. Wiosną 1577 roku, Winkelbruch wyszedł na czele armii z miasta i postanowił zaatakować wojska koronne hetmana Jana Zborowskiego stacjonujące pod Tczewem. 17 kwietnia 1577 roku doszło do rozstrzygającej bitwy pod Lubiszewem, w której wojsko gdańskie zostało rozgromione przez szarżę husarii koronnej i poniosło klęskę.

Następnie wojska Batorego podeszły pod Gdańsk i przystąpiły do oblężenia miasta. Oblężenie trwało do końca roku 1577 i było zupełnie nieefektywne. Armia królewska nie była zdolna stawić czoła nowoczesnym systemom fortyfikacyjnym, nie posiadała również wystarczającej liczby armat i żołnierzy niezbędnych do skutecznego przeprowadzenia działań oblężniczych. Klęską dla Batorego zakończyła się także próba zdobycia Twierdzy Wisłoujście, broniącej wstępu do gdańskiego portu. Wojska polskie ponosiły również porażki w wyniku kontrataków mieszczan. W grudniu polski król uległ i przy mediacji niemieckich książąt Brandenburgii i Saksonii zawarł porozumienie z Gdańskiem.

Talar wybity przez miasto Gdańsk w czasie oblężenia w 1577, na awersie zamiast postaci króla Stefana Batorego, postać Jezusa Chrystusa

Talar wybity przez miasto Gdańsk w czasie oblężenia w 1577, na awersie zamiast postaci króla Stefana Batorego, postać Jezusa Chrystusa
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_Rzeczypospolitej_z_Gda%C5%84skiem

Władze gdańskie zobowiązały się do złożenia hołdu Stefanowi Batoremu oraz zapłacenia kontrybucji w wysokości 200 tysięcy złotych królowi oraz 20 tysięcy klasztorowi oliwskiemu. W zamian za to zniesiono wszelkie restrykcje gospodarcze nałożone na miasto w czasie wojny. Statuty Karnkowskiego zostały ostatecznie uchylone podczas sejmu w roku 1585 roku, dzięki czemu Gdańsk odzyskał pełnię praw i wolności, czyniących to miasto uprzywilejowanym w stosunku do innych miast Rzeczypospolitej.

W tym przypadku jednak nie wygraliśmy świetnymi walkami od początku, aż po sam koniec. Tak naprawdę mogliśmy poszczycić się wspaniałym początkiem wojny, po tym jak rozpoczęto oblężenie Gdańska to niestety już przestaliśmy mieć asa w rękawie z powodów technologicznych oraz liczebności wojsk. W tym momencie przegraliśmy, za to podjęliśmy odpowiednie działania polityczne oraz negocjacyjne i dzięki temu zdobyliśmy to o co podjęliśmy walkę, przynajmniej w części. Miasto przyjęło zwierzchnictwo Polski nad innymi krajami.

Z powodu, że Rzeczypospolita Obojga Narodów była zajęta walkami z Gdańskiem to Cesarstwo Rosyjskie rozpoczęło najazd na terytorium polskie i najechało na Inflanty i ziemię połocką. Przez to rozpoczęto wojnę polsko – rosyjską trwającą w latach 1577 – 1582. Po nierozstrzygniętej wojnie litewsko – rosyjskiej z lat 1558 – 1570 Rosja zyskała część ziem inflanckich i Iwan IV Groźny chciał zaatakować ponownie, lecz przed tym powstrzymała go śmierć Zygmunta II Augusta i pojawiła się możliwość wystawienia własnej kandydatury lub swojego syna Fiodora na tron Polski. W 1575 roku Iwan IV uderzył na Inflanty. Wojska rosyjskie zajęły port Salis, padła odizolowana Parnawa. 2000 kawalerii Jana Hieronimowicza Chodkiewicza nie było w stanie powstrzymać parcia Rosjan. Przerażona ludność uciekła do Rygi do piętnastu zamków inflanckich wysłano załogi w sile od 50 do 150 ludzi, składające się z Polaków, Litwinów i Niemców, wspierane przez czterotysięczną armię dowodzoną przez Jana Hieronimowicza Chodkiewicza oraz niewielkie siły hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła Pioruna. Wysłani jesienią do Rosji posłańcy wiadomości o obiorze Stefana Batorego usłyszeli trudne do przyjęcia warunki: przyznanie carowi tytułów wielkiego księcia smoleńskiego i połockiego oraz zrzeczenie się Inflant. W styczniu 1577 wojska rosyjskie pojawiły się w Estonii i uderzyły na Rewel. Latem pod Pskowem zakończyła się koncentracja armii rosyjskiej szacowanej na 30 000 żołnierzy.

Uderzenie to poprzedził dywersyjno – rozpoznawczy wypad Tatarów moskiewskich, torujący drogę pułkowi straży przedniej kniazia Tymofieja Romanowicza Trubeckiego. Pochód wojsk rosyjskich poprzedzał Magnus Inflancki, który występował jako protektor ludności przed gniewem Iwana IV. Kolejne miasta inflanckie otwierały przed nim bramy. Jednak już wkrótce do miast uznających zwierzchność Magnusa wprowadzono załogi moskiewskie. Nieliczne siły polsko – litewskie wsparte przez oddziały kurlandzkie zmuszone zostały do wycofania się za Dźwinę. W ręce rosyjskie wpadły zamki Marienhaus, Kokenhausen, Rzeżyca, Dyneburg. W Schwanenburgu, który nie poddał się na pierwsze wezwanie, Rosjanie dokonali rzezi cywilnej ludności miasta. Kobiety gwałcono, mężczyzn ćwiartowano i rozrywano końmi, wbijano na pal. Do połowy września armia Iwana IV zajęła 27 zamków. W rękach polskich pozostała jedynie Ryga. Działania moskiewskie potępił Sejm Rzeszy w Ratyzbonie.

Pod koniec września 1577 roku w Rakiszkach zebrało się pospolite ruszenie litewskie w sile 18 000 szlachty i pocztów pańskich. Wraz z wojskami regularnymi rzucono te siły do Inflant w celu odbicia zamków i miast. W listopadzie Wilhelm Plater odzyskał Dyneburg, Maciej Dembiński wszedł do Kiesi. W sumie do połowy 1578 roku odzyskano 17 zamków inflanckich. Przeciwdziałanie wojsk moskiewskich skutecznie sparaliżował atak wojsk szwedzkich na Narwę. 15 października 1578 roku 18 000 żołnierzy rosyjskich z 30 działami obległo Kiesię. 21 października do miasta dotarła odsiecz Andrzeja Sapiehy, z którego siłami połączyło się 3500 jednostek szwedzkich. Wojska moskiewskie zostały pokonane i zmuszone do zwinięcia oblężenia.

Jakiekolwiek działania zbrojne trwały już od 1577 roku, to formalnie nie nastąpiło jeszcze zerwanie rozejmu. 20 stycznia 1578 w Warszawie zebrał się sejm walny, który zdecydował o podjęciu akcji zbrojnej na terytorium przeciwnika. Stefan Batory przeforsował na nim przyznanie kurateli Jerzemu Fryderykowi Hohenzollernowi nad Albrechtem Fryderykiem w Prusach Książęcych. W zamian uzyskał od niego 200 000 złotych polskich i obietnicę pomocy w wojnie z Rosją. W celu powiększenia armii podniesiono podatki do 30 groszy z łana lub włóki, uchwalono podatki od importu alkoholu i podwójny szos (czyli podwójny (podwójny podatek od majątku płacony przez mieszczan). Król przeforsował na sejmie konstytucję o piechocie wybranieckiej. Piechotę węgierską obiecał przysłać brat króla, Krzysztof Batory, a do Rzeszy w celu dokonania zaciągu landsknechtów pospieszył Ernest Weiher. A do tego wszystkiego władca Rzeczypospolitej mianował wojewodę podolskiego Mikołaja Mieleckiego hetmanem wielkim koronnym na czas wyprawy.

26 czerwca 1579 król Stefan Batory formalnie wypowiedział wojnę Rosji i wyruszył do Świru, gdzie nastąpiła koncentracja wojsk polsko – litewskich. Rzeczpospolita wystawiła armię w sile 56 000 ludzi oraz 67 dział. Z tego 1855 żołnierzy przeznaczono do obrony zamków inflanckich, 1120 rozmieszczono w twierdzach pogranicza litewsko – moskiewskiego, 1600 oddano pod komendę starosty orszańskiego Filona Kmity.

Król zdecydował przejść do działań zaczepnych na terytorium wroga, odcinając komunikację okupowanych Inflant z państwem moskiewskim. Wielonarodową armię Batorego stanowili Polacy, Litwini, Węgrzy, Niemcy, Inflantczycy, Rusini, Tatarzy litewscy i Szkoci. W skład sił mających odbić ziemię połocką wchodziło 29 741 jazdy i 11 973 piechoty. Wojskami koronnymi dowodził hetman wielki koronny Mikołaj Mielecki, siły litewskie przybyły pod dowództwem hetmanów wielkiego, Mikołaja Radziwiłła Rudego, i polnego, Krzysztofa Radziwiłła Pioruna. Oddziałem piechoty węgierskiej dowodził Kasper Bekiesz.

Po przeprawie przez Dźwinę po moście łyżwowym wojska Batorego natrafiły na przeszkodę naturalną w postaci nieprzebytego gęstego lasu, który Iwan Groźny polecił zasadzić po aneksji Połocka w 1563 roku. Ten problem stępił impet polskiego uderzenia. 11 sierpnia 1579 roku rozpoczęło się oblężenie twierdzy połockiej. Miasto po długich walkach poddało się 29 sierpnia. Wtedy w ręce sił batoriańskich wpadły zapasy żywności, 38 ciężkich dział, 300 hakownic oraz 600 rusznic. Po stronie polsko – litewskiej było kilkuset zabitych.

Tymczasem do Sokoła dotarła spóźniona odsiecz wojsk moskiewskich w sile 8000 ludzi pod wodzą Borysa Szeina. Miasto po szturmie zdobył korpus Mikołaja Mieleckiego. Po zdobyciu Sokola unicestwiono prawie pięciotysięczną załogę moskiewską. Wstrząsającym widokiem były żony niemieckich najemników, które rozpruwały brzuchy poległych Rosjan w poszukiwaniu sadła, które wykorzystywały na opatrywanie rannych.

W styczniu 1580 sejm walny w Warszawie uchwalił nowe podatki na wojnę. Gdy Mikołaj Mielecki obraził się na króla i nie chciał przyjąć ponownie oferowanego mu hetmaństwa, jego funkcję przejął kanclerz wielki koronny Jan Zamoyski, który nie piastował żadnego urzędu wojskowego. Na głównym teatrze operacyjnym zamierzano skoncentrować 48 000 żołnierzy, w tym 34 000 jazdy i 13 900 piechoty z 70 działami.

W Witebsku wydzielono prawą kolumnę wojsk królewskich w sile 7200 ludzi, dowodzoną przez Jana Zamoyskiego. Przeprowadził on regularne oblężenie i zdobył Wieliż. 29 sierpnia rozpoczęło się oblężenie Wielkich Łuk, które zdobyto 5 września. Natomiast 20 września 2500 jazdy pod wodzą księcia Janusza Zbaraskiego rozbiło pod Toropcem 4000 doborowej kawalerii rosyjskiej wojewodów Dmitrija Czeremisowa i Grigorija Naszczokina.

Wojska królewskie zdobyły Newel i Ozieryszcze. Po odjeździe Batorego na Litwę działania wojenne kontynuował Jan Zamoyski, który na czele kilkunastu tysięcy zaciężnych uderzył i zdobył po oblężeniu Zawołocze. W końcu października Zamoyski pociągnął na Połock, zostawiając w nadgranicznych zamkach 7000 piechoty i 2000 jazdy oraz 9000 jazdy na leżach zimowych. Kozacy wojsk królewskich spustoszyli okolice Staroduba i Poczepu, wojska z Inflant plądrowały okolice Dorpatu. Filon Kmita wyprowadził z Wielkich Łuk zagon, który zdobył Chołm, Starą Russę i wziął do niewoli wojewodę carskiego Piotra Iwanowicza Bariatyńskiego. Przez przeróżne akcje militarne wojska królewskie opanowały Woroniec.

Następną częścią wojny jaką przygotował Stefan Batory to rozpoczynała się latem 1581 roku, której celem było zdobycie Pskowa i zmuszenie Iwana IV do zawarcia pokoju. W celu zabezpieczenia prawej flanki sił głównych Rzeczypospolitej, hetman polny litewski Krzysztof Radziwiłł Piorun przeszedł do działań zaczepnych na terytorium państwa moskiewskiego. Po połączeniu swych sił z oddziałami Filona Kmity i Michała Haraburdy, na czele około 6000 jazdy. Przeprowadził on zagon wojsk polsko – litewskich, który skutecznie sparaliżował koncentrację wojsk rosyjskich w dorzeczu górnej Wołgi. W czasie 78 dni nieustannych przemarszów i walk jazda Radziwiłła pokonała ponad 1400 km, zagrażając samemu carowi Iwanowi IV w Staricy. Pięciomiesięczne oblężenie Pskowa w latach rozpoczęte w 1581 roku przez siły polsko – litewskie nie zakończyło się zdobyciem miasta.

Rosjanie zmuszeni zostali podjąć rokowania rozejmowe w obliczu postępu wojsk szwedzkich, które uderzyły na pogrążone w wojnie państwo moskiewskie. Rokowania pokojowe prowadzone były w Kiwerowej Horce, przy mediacji legata papieża Grzegorza XIII Antonia Possevina. Ostatecznie 15 stycznia 1582 roku podpisano dziesięcioletni rozejm, który podpisano w Jamie Zapolskim. Zgodnie z porozumieniem Rzeczpospolita Obojga Narodów odzyskała Inflanty, Wieliż i Połock, zwróciła natomiast zajęte w czasie wojny Wielkie Łuki. Teksty traktatu sporządzone przez strony konfliktu różniły się od siebie, w tym pierwszym nie występowały tytuły carskie Iwana IV i książęcy smoleński, których to tytułów Rzeczpospolita konsekwentnie nie uznawała.

Obie strony miały te same szanse na wygrana całej wojny, pozostawała tak naprawdę sama determinacja, aby wygrać całe starcie. Udało się to Polakom, którzy doprowadzili do pozytywnego wyniku dla siebie. Jakby nie odpowiednie podejście Stefana Batorego związane z odpowiednim rozporządzanie wojskiem oraz kampaniami militarnymi. W przypadku tej wony to nie tylko dyplomacja wygrała, ale też wojska, które doprowadziły do odpowiedniego wycofania się Rosjan z wcześniej podpitych przez nich ziem.

Kolejną wojna, którą chciałbym przedstawić jest walka polsko – rosyjska w latach 1609 – 1618. Nazwana też wojną moskiewską albo też drugą wojną polsko – rosyjską.

Cały konflikt rozpoczął się tak naprawdę jak car Wasyl IV Szujski, pamiętający niedawne dymitriady (walki, w których polska szlachta nieoficjalnie chciała wprowadzić swojego kandydata na rosyjski tron) i obawiający się kolejnej polskiej interwencji w sprawy Rosji, zawarł 28 lutego 1609 roku w Wyborgu wymierzony w Rzeczpospolitą sojusz ze Szwecją. W myśl jego postanowień Karol IX Waza miał oddać w ręce rosyjskie twierdze w Inflantach, odbite w czasie wojny polsko – szwedzkiej 1600–1611. W kwietniu do Nowogrodu Wielkiego przybyło 15 000 żołnierzy szwedzkich i najemników z Francji, Szkocji, Niemiec i Anglii. Skopin – Szujski na czele 27 – tysięcznego zgrupowania wojsk szwedzko – rosyjskich podjął próbę zniesienia polskiej blokady Moskwy.

23 lipca 1609 rozbił wojska Aleksandra Zborowskiego pod Twerem, zmuszony został jednak w wyniku buntu nieopłacanych żołnierzy cudzoziemskich do zaniechania planów ataku na oblegających Moskwę Polaków. W odpowiedzi na to Zygmunt III Waza ruszył na Smoleńsk, którego oblężenie rozpoczęło się we wrześniu 1609 roku. Rozpoczęła się tym samym regularna wojna polsko – rosyjska. Stałe parcie wojsk rosyjsko – szwedzkich, które w styczniu 1610 roku zniosły oblężenie Moskwy przez wojska Dymitra II, zmusiło stronników tuszyńskich do szukania porozumienia z królem Polski.

Wasyl wysłał przeciwko wojskom polsko – litewskim armię swojego brata Dymitra Szujskiego, połączoną z najemnymi oddziałami szwedzkimi. Zgrupowanie wojsk polsko – litewskich dowodzone przez hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego w sile około 7 tysięcy jazdy, wspieranej przez 200 piechurów odniosło walne zwycięstwo 4 lipca 1610 roku pod Kłuszynem. Na wieść o tej klęsce wojsk rosyjskich wojskom Żółkiewskiego poddawały się kolejne miasta i twierdze moskiewskie. 27 lipca bojarzy w Moskwie złożyli z tronu Wasyla IV, przejmując tymczasowo władzę jako tak zwany siemibojarzczina. 27 sierpnia Stanisław Żółkiewski bez konsultacji z Zygmuntem III doprowadził do podpisania ugody z bojarami. Ci w zamian za polską pomoc w usunięciu Dymitra II i oddanie ziem pogranicznych odbitych przez wojska Rzeczypospolitej zgodzili się uznać królewicza Władysława carem, z przyjęciem zastrzeżenia, że jego koronacja miała odbyć się według obrządku prawosławnego. Nowy władca miał też zagwarantować nienaruszalność przywilejów stanów państwa moskiewskiego.

Wasyl wraz ze swoimi braćmi: Dymitrem i Iwanem Szujskim oraz patriarchą Moskwy Filaretem zostali aresztowani. 9 października na prośbę bojarów chorągwie polskie wkroczyły na Kreml moskiewski, a dowództwo nad nimi Żółkiewski oddał w ręce Aleksandra Gosiewskiego. Mennica moskiewska rozpoczęła bicie srebrnych kopiejek z imieniem nowego cara Władysława Zygmuntowicza. W tym samym czasie Dymitr II wraz z Maryną wycofał się do Kaługi. Został opuszczony przez oddziały polskie Jana Piotra Sapiehy, które zgodziły się przejść na stronę królewską w zamian za opłacenie żołdu. W efekcie w grudniu zamordowano Dymitra II. Sytuację komplikowało dodatkowo niezdecydowanie Zygmunta III, który chciał samodzielnie objąć tron moskiewski bez żadnych warunków wstępnych, do czego w żaden sposób nie chcieli dopuścić bojarzy. 13 czerwca 1611 roku po krwawym szturmie w ręce Zygmunta wpadł Smoleńsk. Szwedzi wykorzystali ten moment, by wysunąć do tronu carskiego własnego kandydata w osobie Karola Filipa Sudermańskiego. Stały napór wojsk szwedzkich na północy spowodował poruszenie ludności państwa moskiewskiego.

W Niżnym Nowogrodzie w 1611 roku wybuchło antypolskie powstanie, prowadzone przez kupca Minina. Sformowano armię powstańczą, na czele której stanął kniaź Dymitr Pożarski, której zadaniem było usunięcie polskiej załogi z Moskwy. Rozpoczęła się blokada stolicy Rosji. Dwukrotnie podejmowana przez wojska hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza próba odsieczy zakończyła się niepowodzeniem. Oblężenie doprowadziło w końcu do kapitulacji polskiej załogi Kremla moskiewskiego 7 listopada 1612 roku, co spowodowało odstąpienie od oblegania Wołokołamska przez idącego na odsiecz króla Zygmunta III.

W wyniku decyzji Zygmunta III Wazowie utracili szansę objęcia tronu w Moskwie. Późniejsze wyprawy hetmana Jana Karola Chodkiewicza z lat 1617 – 1618 nie zakończyły się sukcesem. Sytuacja została unormowana na najbliższe 14 lat na mocy rozejmu w Dywilinie z 1618 roku, dodatkowo I Rzeczpospolita uzyskała Ziemię Czernihowską, Ziemię Siewierską i Ziemię Smoleńską.

Wojna ta jest następnym przykładem, że Polacy potrafią zagrozić wielkim państwom i przez pewien czas oblegać jeden z najważniejszych ośrodków politycznych. Inną sprawą jest to, że od 2005 roku w Rosji rocznica wypędzenia polskiej załogi z Kremla w 7 listopada 1612 roku jest obchodzona jako święto narodowe pod nazwą Dzień Jedności Narodowej. Możemy się pochwalić, że jako jedyny kraj zdobyliśmy Kreml. Z tego powodu na moje usta kierują się słowa: nie ma bata na Polaka.

Następnym konfliktem polsko – rosyjskim była wojna trwająca w latach 1632 – 1634, która nazywana jest też jako wojna smoleńska albo jako VI wojna polsko – rosyjska. Wybuchła ona wkrótce po śmierci Zygmunta III Wazy poprzez wkroczenie armii rosyjskiej na ziemie Rzeczypospolitej i okrążyła Smoleńsk. Po 2 latach blokady miasta, oblegajacą Smoleńsk armię rosyjską otoczyły siły polsko – litewsko – kozackie zmuszając Rosjan do kapitulacji. Po tym armie Rzeczypospolitej wkroczyły na ziemie rosyjskie, a niebawem wojna zakończyła się podpisaniem pokoju w Polanowie.

Tak naprawdę wszystko rozpoczęło się tuż po zakończeniu wojny polsko – rosyjskiej z lat 1609 – 1618 w Rosji powstała partia wojenna, której zamiarem było przygotowanie odwetu za doznane od Rzeczypospolitej krzywdy i upokorzenia. Świat zdawał sobie sprawę, że Rosja będzie chciała zrewanżować się Rzeczypospolitej za doznane upokorzenia. Stąd co jakiś czas pojawiały się propozycje antypolskiego sojuszu – w 1620 roku Gustaw II Adolf proponował wspólne uderzenie na Rzeczpospolitą, na co Rosja nie przystała z braku zaufania co do rzeczywistych szwedzkich intencji. Z kolei rok później z propozycją sojuszu wystąpiła Turcja. Pamiętna własnych smutnych doświadczeń Rosja postanowiła na razie nie angażować się w żadne antypolskie sojusze i skoncentrować się na rozbudowie i modernizacji własnej armii. Z tego powodu odrzucono drugą propozycję sojuszu przeciwko Rzeczypospolitej ze strony Gustawa Adolfa, złożoną w 1626 roku.

Choć Rosja i Rzeczpospolita nie walczyły ze sobą, to jednak oba państwa zajęły jednoznaczną postawę odnośnie toczącej się w tym okresie wojny trzydziestoletniej. Król Zygmunt III Waza zdecydowanie opowiedział się po stronie katolickiej, zezwalając habsburskim agentom na werbunek ochotników w Polsce, ponadto udzielał Habsburgom wsparcia dyplomatycznego. Rosja przeciwnie – stanęła po stronie przeciwnej, otwierając swe państwo przed kupcami protestanckimi.

Pod koniec lat 20. Rosja była coraz bliżej decyzji o wznowieniu wojny z Rzecząpospolitą. Rosyjskie plany wojenne zbiegły się w czasie z intensywną akcją dyplomatyczną Francji i Szwecji, które dążyły do stworzenia antypolskiej koalicji. Z powodu niekorzystnego przebiegu wojny trzydziestoletniej zarówno Gustaw Adolf, jak i kardynał Richelieu pragnęli jak najszybciej zakończyć wojnę o ujście Wisły i przerzucić armię szwedzką na teren Rzeszy. Z tego powodu próbowano zmontować wspólny blok państwprawosławnych, islamskich i protestanckich wymierzony w Rzeczpospolitą. Alians ten utworzyć miały Rosja, Turcja, Tatarzy, Siedmiogród oraz Kozacy zaporoscy.

Antypolskie knowania skupiały się w Stambule, gdzie kierował nimi holenderski rezydent Korneliusz Haga, a wspierał go patriarcha Konstantynopola Cyryl I Lukaris. To dzięki jego zabiegom sułtan już w 1627 roku zdecydował się wysłać do Moskwy swego posła Tomasza Kantakuzena, gdzie złożył on Rosji propozycję sojuszu wymierzonego w Rzeczpospolitą. Rozmowy zakończyły się fiaskiem z prostego powodu. Rosja postawiła warunek – Rosja wystąpi zbrojnie dopiero wtedy, gdy Turcja pierwsza zaatakuje Polskę.

Do koncepcji sojuszu z Turcją Moskwa powróciła dopiero tuż przed decyzją ataku na Smoleńsk. Tymczasem kończący wojnę o ujście Wisły rozejm w Starym Targu (26 września 1629 roku) umożliwił Szwecji wmieszanie się do toczącej się już od 11 lat wojny trzydziestoletniej. W celu zabezpieczenia szwedzkich działań w Niemczech to Francja i Szwecja nasiliły działania dyplomatyczne mogące uwikłać Polskę w wojnę z Rosją. Francja liczyła, że sama możliwość ataku ze strony Rosji i Turcji powstrzyma Rzeczpospolitą przed wmieszaniem się w wojnę toczoną na obszarze Niemiec. Francuskiej dyplomacji wystarczało samo zagrożenie atakiem rosyjskim, natomiast Szwecja pragnęła doprowadzić do wojny polsko – rosyjskiej. W tym celu w lutym 1630 roku Gustaw Adolf wysłał do Moskwy posła. Poseł szwedzki dowodził, że siła Polski w dużej mierze opiera się na wsparciu cesarstwa, toteż atak szwedzki na Rzeszę jest w interesie Rosji. Proponował, by Rosja przyłączyła się do antykatolickiego sojuszu i zaatakowała Polskę. Posła szwedzkiego poinformowano, że Rosja zamierza uprzedzić spodziewane zerwanie rozejmu dywilińskiego przez Polskę i pomści doznane w poprzedniej wojnie krzywdy. Była to pierwsza otwarta zapowiedź, że Rosja zamierza uderzyć na Rzeczpospolitą. Moskwa liczyła na pomoc szwedzką w przygotowaniu swej armii do wojny.

Poselstwo wróciło do Szwecji w kwietniu 1630 roku na pewien czas przed wyprawą Gustawa Adolfa do Niemiec. Wieści, jakie przywiózł poseł, uświadomiły Szwedom że Rosja, choć chętna do wojny, tak szybko nie zaatakuje. Tuż przed wyprawą wysłano ze Sztokholmu kolejnego posła by dokończył rozpoczęte rokowania. Dodatkowym zadaniem posła był zakup rosyjskiego zboża. Jednak on nie został wpuszczony do Moskwy, lecz skierowany do Archangielska. Rosja wolała jeszcze poczekać na rozwój wypadków w Niemczech, o których donosił carowi przebywający w Rydze agent.

Na początku 1631 roku car Michał I Romanow przygotowywał ekspedycję mającą dokonać na zachodzie werbunku żołnierzy, którą zaopatrzył w podobnie brzmiące listy do władców Anglii, Danii i Holandii. Car w listach zawiadamiał o swym zamiarze zaatakowania Polski, a jej monarchę Zygmunta III obarczył winą za przyszły konflikt. Ze względu na wspólnego katolickiego wroga car domagał się od protestanckich państw pomocy w zakupie broni i werbunku żołnierzy. Przez wiele miesięcy trwała nasilona akcja szwedzkiej dyplomacji dążącej do jak najszybszego rzucenia wojsk carskich na Polskę i Litwę. Jakub Roussel radził, by zaciągniętych na Zachodzie żołnierzy nie transportować do Rosji, lecz zostawić ich na miejscu, by w stosownej chwili zaatakować z ich pomocą Polskę od strony Śląska.

Jan Matejko, Król Władysław IV pod Smoleńskiem

Jan Matejko, Król Władysław IV pod Smoleńskiem
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_1632-1634

Zaopatrzony w pełnomocnictwa i instrukcje Gustawa Adolfa poseł szwedzki Antoni Monier wjechał do Moskwy 15 maja 1631 roku. Zaproponował on carowi, że zaciągnięci najemnicy przez rosyjskich agentów zostaną przetransportowani do Rosji. Dodatkowo polecał, żeby nająć na obszarze Rzeszy zajętym przez Szwedów 10 000 piechoty i 2000 jazdy, by z ich pomocą uderzyć na Polskę od Śląska lub od Pomorza Zachodniego. Siłami tymi dowodzić mieli doświadczeni dowódcy szwedzcy, jak pułkownik Horn lub generał Helm von Wrangel, a car miał jedynie pokrywać koszty utrzymania tej armii szacowane na 100 000 rubli miesięcznie. Rosja ze swej strony miała nie zawierać separatystycznego pokoju z Rzecząpospolitą i zwiększyć dostawy żywności do Szwecji. Car Michał i patriarcha Filaret przystali na tę koncepcję, jednak przerażeni wysokimi kosztami najemnej armii zaproponowali zmniejszenie ilości piechoty do 5000 żołnierzy wspartych przez jazdę rosyjską. Gustaw Adolf miał zdecydować, czy uda się przetransportować jazdę rosyjską do Niemiec, czy też drugie uderzenie zostanie przeprowadzone od strony Inflant. Ponieważ Rosja nie ufała Szwedom, chciała też wiedzieć, jak zostanie uzasadnione zerwanie szwedzkiego rozejmu z Polską.

W czerwcu 1631 roku posłowie carscy spotkali się z Gustawem Adolfem, gdzie z powodu planowanej ofensywy Gustaw Adolf nie był w stanie udzielić im pomocy. Poradził pułkownikowi Lesleyowi, by w imieniu króla Szwecji przeprowadził werbunek wojsk zaciężnych dla cara na obszarze Meklemburgii i Pomorza, skąd żołnierze byliby wysyłani do Moskwy. Przybyły Johan Müller zaznaczył, że Szwecja nie zamierza zrywać rozejmu z Polską, toteż atak od strony Inflant jest niemożliwy, gdyż oznaczałby złamanie traktatu rozejmowego. Z tego powodu uderzenie zwerbowanych przez cara wojsk może być przeprowadzone tylko od strony Śląska lub Pomorza. Ponadto naruszenie z jakichkolwiek powodów granic Rzeszy przez Polskę złamałoby traktat altmarski i umożliwiłoby Szwedom włączenie się do wojny z Polską. Wiedząc też, że car z powodu dużych kosztów utrzymania chce ograniczyć ilość zwerbowanej piechoty, zawiadomił, że Gustaw Adolf gotów jest wspomóc Rosjan dwoma regimentami własnej piechoty.

W czasie gdy kniaź Czerkaski prowadził rozmowy z Müllerem, car i patriarcha Filaret zwołali tajną naradę bojarów, na której podjęto decyzję o rozpoczęciu wojny z Rzecząpospolitą. Wiadomość o tym przesłano przebywającym w Szczecinie posłom rosyjskim Plemiennikowowi i Aristowowi, a ci zawiadomili o tym króla Szwecji. Gustaw Adolf obiecał ze swej strony wszelką pomoc w werbunku żołnierzy, a 21 czerwca 1631 roku wręczył posłom list do cara wyrażający radość z rosyjskiej decyzji. Zabezpieczony na swych tyłach Gustaw Adolf mógł podjąć śmielsze działania na terenie Rzeszy.

Ponieważ w 1631 roku doszło do nasilenia działań podczas wojny trzydziestoletniej, rekrutacja wojsk zaciężnych była szczególnie trudna, gdyż intensywne zaciągi na obszarze Rzeszy prowadzili poza Szwedami także Duńczycy, Holendrzy, Anglicy, Sasi, Brandenburczycy oraz cesarz. Z tego powodu posłowie carscy musieli za te same pieniądze najmować gorzej wyszkolonych żołnierzy i oficerów. W tej rozpaczliwej sytuacji decydowano się nawet na zaciąg Katolików. Pod koniec 1631 roku zaczęły przybywać do Moskwy pierwsze oddziały cudzoziemskie, złożone ze Szwedów, Niemców, Holendrów, Anglików, Szkotów, Francuzów i Włochów. Cały werbunek trwał do wiosny 1632 roku – udało się zwerbować jedynie 3500 żołnierzy, choć planowano 7000. Choć planów nie udało się w pełni zrealizować, wielu cudzoziemskich oficerów, inżynierów i puszkarzy pomogło w reorganizacji carskiej piechoty.

Gdy Müller po podróży do Gustawa Adolfa wrócił do Moskwy, 16 stycznia 1632 roku został przyjęty przez cara. Razem z kniaziem Czerkaskim omówione zostały szczegóły podwójnego uderzenia na Rzeczpospolitą. Rosja zgodziła się zaciągnąć w Niemczech armię w sile 10 000 piechoty i 2000 jazdy, natomiast Szwedzi zgodzili się na obniżenie jej kosztów utrzymania do 80 000 rubli miesięcznie. List potwierdzający zawartą umowę oraz pismo do króla Szwecji Müller otrzymał 29 stycznia. Car pytał Gustawa Adolfa o szczegóły związane z zaciąganą armią oraz zawiadamiał, że zamierza uderzyć na Polskę wczesnym latem tego roku.

Cele wojny, jakie postawił sobie car były bardzo ambitne – Rosja miała zdobyć dla siebie Smoleńszczyznę, Czernihowszczyznę i Siewierszczyznę. Liczono także na zdobycie Białorusi, co praktycznie oznaczało zniszczenie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Gustaw Adolf natomiast zamierzał zdobyć Pomorze Gdańskie, ale przy większym powodzeniu pragnął zdobyć polski tron. Z chwilą wybuchu wojny Rosja powiększyła swoje i tak już ogromne pragnienia o lewobrzeżną Ukrainę z Kijowem.

Śmierć Zygmunta III 30 kwietnia 1632 roku wywołała entuzjazm wśród wrogów Polski, a Gustaw Adolf w swym piśmie gorąco zachęcał cara, by wykorzystał okres bezkrólewia. Car z kolei 20 czerwca tego samego roku w posłanym do króla Szwecji piśmie otwarcie poparł starania Gustawa Adolfa o koronę polską. Specjalny goniec Gustawa Adolfa, który przybył do Moskwy 20 sierpnia, zawiadomił cara Michała i patriarchę Filareta, że oficerowie szwedzcy od wiosny werbują żołnierzy do armii, która ma zaatakować Polskę od zachodu. Zaraz po tym, Sobór Ziemski podjął decyzję o wojnie z Rzecząpospolitą (20 czerwca 1632), car postanowił wysłać poselstwo do Turcji, na czele którego stali Pronczyszew i Burmasow.

Latem 1632 roku wydawało się już pewne, że Rzeczpospolitą czeka atak z dwóch stron – ze wschodu i z zachodu. Car Michał i patriarcha Filaret wysłali do króla Szwecji poselstwo pod przewodnictwem Puszkina i Gorichwostowa, którego celem było dopilnowanie realizacji szwedzko – rosyjskiego układu. Gdy posłowie dotarli do Nowogrodu nadeszła wieść o śmierci Gustawa Adolfa, który zginął 16 listopada. Mimo to postanowiono kontynuować podróż – poselstwo nad granicę fińską dotarło dopiero pod koniec 1632 roku. Gdy wreszcie posłowie przybyli do Sztokholmu, kanclerz Axel Oxenstierna przetrzymał ich do marca 1633 roku.

Pomimo braku stałej armii w XVI i XVII wieku Rosja potrafiła wystawiać potężne siły rzędu 100 tysięcy żołnierzy. Część tych sił stanowili posiadacze ziemscy, którzy z tej racji obowiązani byli do służby wojskowej. Wojska te uzupełniano na drodze werbunku. Także kozacy i puszkarze powoływani byli poprzez werbunek. Wojska carskie uzupełniane były przez kontyngenty Tatarów, Baszkirów czy Czuwaszów. Najmowano także wojska cudzoziemskie. Niemal cała jazda rosyjska składała się z ludzi wywodzących się z warstw feudalnych – bojarów, dworian i dzieci bojarskich. Uzbrojenie zależało od posiadanego majątku, a organizacja rosyjskiej kawalerii przypominała polskie pospolite ruszenie.

W 1630 roku rosyjska armia przekroczyła stan 90 000 żołnierzy, dzięki czemu zrównała się z poziomem sprzed kryzysu określanego mianem Wielkiej Smuty. Nie była to typowa stała armia, gdyż aż 70 000 żołnierzy przebywało w swych majątkach lub pracowało u siebie po różnych osiedlach i miastach na terenie całej Rosji. Tylko około 20 000 żołnierzy było pod bronią, by strzec granic państwa. Car i jego rada wciąż jednak uważali, że liczebność armii rosyjskiej jest za mała i dlatego przed przystąpieniem do wojny dążyli do dalszego zwiększenia liczebności swych wojsk. Wiedząc o zacofaniu swej armii Rosjanie od lat prowadzili bardzo staranne przygotowania. Przeprowadzono głęboką reformę armii – w zakładach hutniczych odlewano działa na wzór holenderski, wzorując się na Szwedach wprowadzono lekkie działka regimentowe, które miały towarzyszyć piechocie. W Europie Zachodniej zakupiono 15 000 muszkietów. W 1629 roku podjęto decyzję o zaciągu wojsk cudzoziemskich.

Władze moskiewskie zaciągnęły do służby wielu doświadczonych oficerów z armii szwedzkiej, która właśnie pokazała swe wielkie walory w Niemczech, gdzie Szwecja zaangażowała się w wojnę trzydziestoletnią. Z powodu tej wojny Rosji nie udało się zaciągnąć 5000 piechoty cudzoziemskiej wyszkolonej w holenderskiej taktyce, gdyż wszyscy żołnierze zawodowi z Europy Zachodniej znaleźli zatrudnienie. Udało się zaciągnąć jedynie 3500 żołnierzy zachodnich o słabszym wyszkoleniu. Właśnie z tego powodu rosyjska władza postanowiła wyszkolić własnych żołnierzy na modłę zachodnią. Odpowiednie projekty przygotował pułkownik Aleksander Lesley, a decyzję o ich realizacji podjęto wiosną 1630 roku. Pułki autoramentu cudzoziemskiego, składające się z poddanych cara wyszkolonych i uzbrojonych według wzorów zachodnioeuropejskich zwano w Moskwie pułkami sołdatskimi.

W kwietniu 1630 roku wojewodowie carscy otrzymali ukazy nakazujące przeprowadzenie ochotniczych zaciągów w warstwie najuboższej szlachty, czyli dzieci bojarskich. Choć ochotnicy mieli otrzymać broń zakupioną na koszt państwa, roczny żołd w wysokości 5 rubli i 3 kopiejki dziennie na wyżywienie, do września zgłosiło się zaledwie 60 ochotników. Gdy rozszerzono kategorię ludności dopuszczonej do służby w pułkach sołdatskich na Kozaków, Tatarów oraz ludzi bez stałego zawodu i miejsca zamieszkania to zaciągi ruszyły pełną parą. Na sposób zachodnioeuropejski przeszkolono pobieżnie w ciągu roku 7 pułków piechoty liczących razem 15 000 żołnierzy. Łącznie liczebność rosyjskich sił zbrojnych tuż przed rozpoczęciem wojny osiągnęła stan 120 000 żołnierzy. Szczególnie imponująco prezentowała się rosyjska artyleria – na wojnę z Polską wyprowadzono aż 256 dział i moździerzy. Jedynym mankamentem była zbyt duża ilość kalibrów, co utrudniało zaopatrzenie ich w amunicję.

Zbrojenia i utrzymanie wojsk wymagały ogromnych środków finansowych. 4 pułki cudzoziemskie pochłaniały rocznie około 250 000 rubli, a pułki sołdatskie oraz rajtaria kosztowały rocznie 580 000 rubli. Natomiast dla Szeina pod Smoleńsk wysłano na żołd 517 000 rubli. By pokryć ogromne koszty wojenne w 1633 roku całą ludność Rosji obłożono 20% podatkiem dochodowym, który decyzją patriarchy Filareta rozszerzono także na dobra cerkiewne i klasztorne. Przygotowania wojenne objęły także prace fortyfikacyjne. Z tego powodu przystąpiono też do remontu umocnień wielu miast i zamków. Najbardziej intensywne prace prowadzono w latach 1630 – 1631. Szczególną wagę przywiązano do polepszenia umocnień Wiaźmy i Możajska, które leżały na drodze ze Smoleńska do Moskwy.

Rosja, pomimo niedokończonych reform, postanowiła przystąpić do wojny. A to wszystko z powodu, że Rosja pragnąc wykorzystać zamieszanie związane z bezkrólewiem i wolną elekcją, liczyła na zdobycie Smoleńska jeszcze przed wyborem nowego króla Polski.

Województwo smoleńskie, wkrótce po jego odzyskaniu przez Polskę w 1611 roku, podzielono na dwa powiaty: smoleński i starodubowski. Powiaty podzielone zostały na ujezdy, które były moskiewskimi jednostkami wojskowo – administracyjnymi, pozostawionymi na Smoleńszczyźnie, Siewierszczyźnie i Czernichowszczyźnie, co odróżniało te obszary od reszty Rzeczypospolitej. W każdym ujeździe główny ośrodek był twierdzą składającą się z obwarowanego miasta i zamku. Garnizonem broniącym miasta i zamku, zgodnie z konstytucją sejmową z 1613 roku, dowodził stale rezydujący na miejscu oficer w randze rotmistrza lub kapitana. Garnizony na smoleńszczyźnie, oprócz Smoleńska, nie miały wojsk zaciężnych i składały się tylko z Kozaków. W skład smoleńskiego garnizonu okresu pokoju wchodziła rota piechoty wojewodzińskiej i husaria królewicza Władysława, co razem z Kozakami dawało siłę liczącą 500 – 600 żołnierzy. Służący w garnizonach Kozacy nie dostawali żołdu, zamiast którego trzymali grunty pod miastami zwolnione od wszelkich podatków. Podlegali jedynie jurysdykcji wojewodów, starostów lub dowódców garnizonu. Obok konstytucji z 1613 roku sejm, zdając sobie sprawę ze znaczenia tych ziem, uchwalił konstytucje dotyczące systemu obronnego w 1620, 1629 i 1631 roku. Z braku dostatecznej ilości środków finansowych nie zostały one jednak dostatecznie zrealizowane.

W razie wojny hetmani zaciągali żołnierzy i kierowali ich do podległych sobie twierdz. Ponieważ od wystawienia listów przypowiednich do wystawienia zaciężnej roty mija dużo czasu, a sami Kozacy są zbyt słabą siłą w przypadku dłuższego oblężenia, obrona zamków Smoleńszczyzny, Czernihowszczyzny i Siewierszczyzny wzmocniona została przez pospolite ruszenie, gdzie obywatele każdego z ujezdów mieli obowiązek stawiać się w murach odpowiednich twierdz. W odróżnieniu od reszty Rzeczypospolitej obowiązek pospolitego ruszenia obejmował całą szlachtę bez względu na posiadany majątek. Jeśli szlachcic służył już w wojsku zaciężnym musiał posyłać zastępcę. Pospolite ruszenie tych ziem powiększane było dodatkowo o tych mieszczan, którzy posiadali nadania ziemskie. Za niestawienie się na pospolite ruszenie groziła konfiskata dóbr (po wojnie skonfiskowano z tego powodu dobra 13 osób). Pospolite ruszenie tych obszarów miało wyższą wartość bojową, gdyż na ogół ziemię nadawano tu byłym żołnierzom. Mieszczan angażowano do obrony dopiero wtedy, gdy dochodziło do bezpośredniej walki z oblegającym miasto nieprzyjacielem. Obroną Smoleńszczyzny kierował w całości wojewoda smoleński, od 1625 roku był nim Aleksander Korwin Gosiewski. Nowy wojewoda smoleński szybko zorientował się, że szykuje się atak ze strony Rosji, toteż zaraz po objęciu obowiązków (w 1629 roku) przystąpił do prac nad podniesieniem obronności Smoleńska i innych zamków w województwie.

W 1629 roku rozejm altmarski (26 września) przerwał niepomyślną dla Polski wojnę ze Szwecją, odblokowując Wisłę i dając szansę na kilka lat wytchnienia. Spodziewano się rychłego bezkrólewia w związku z którym istniały obawy, że zostanie ono wykorzystane przez państwa nieprzyjazne Rzeczypospolitej. Szczególne obawy wzbudzała wizja sojuszu szwedzko – rosyjskiego, dlatego już w 1629 roku wysłano do Moskwy posłańca, który miał za zadanie zbadać intencje Rosjan. Jednak nie został on dopuszczony do stolicy. Na sejmie jesiennym 1629 roku omawiano niepokojące wieści o zakupach broni dokonywanych na Zachodzie przez carskich agentów. Dodatkowo pojawiły się obawy związane z nakłanianiem sułtana Murada IV do wojny z Polską. Turków przed wystąpieniem powstrzymywała jednak długotrwała wojna z Persją.

Polska po wojnie ze Szwecją była wyczerpana – wobec niskich dochodów skarbu państwo w 1630 roku było zadłużone na 4 miliony złotych, a nieopłacone wojsko groziło konfederacją. Do 1632 roku Litwa zdołała spłacić swoje zaległości, jednak Korona wciąż miała 800 tys. złotych długów. O ile w okresie wojen szwedzkich Litwa utrzymywała 3000 żołnierzy zaciężnych, to po zawarciu pokoju zostały one rozpuszczone. Oczywistym było, że sami Kozacy, pospolite ruszenie i wojska powiatowe nie zdołają obronić Smoleńszczyzny przed Rosją.

Szwedzcy agenci, pragnący zabezpieczyć szwedzkie operacje wojskowe w Niemczech, usiłowali wywołać w Rzeczypospolitej rozruchy wewnętrzne – próbowano podburzać zarówno Kozaków, jak i protestantów. By uniknąć niepokojów wewnętrznych konieczne były więc ustępstwa wobec ludności prawosławnej, Kozaków i protestantów. Na Ukrainie stłumiono powstanie Tarasa Fedorowicza, a nowy hetman zaporoski Iwan Petrażycki nie dawał się wciągać w żadne antypolskie intrygi. Agentów szwedzkich, którzy pragnęli skłonić Zaporoże do buntu sami Kozacy przekazali hetmanowi Stanisławowi Koniecpolskiemu. Na początku 1632 roku Jakub Roussel rozesłał listy do senatorów agitujące na rzecz kandydatury króla Szwecji Gustawa Adolfa, co wywołało powszechne oburzenie w całej Rzeczypospolitej.

Gdy układy między Szwecją a Rosją stały się oczywiste, król Zygmunt III rozesłał legacje na lutowe sejmiki, w których za główny powód zwołania sejmu uznał zagrożenie wojną ze strony Rosji. Na sejmikach podkreślano, że wojna jest już pewna i wybuchnie w 1632 roku. W marcu 1632 roku Austria i Hiszpania zaproponowały Polsce udział w wojnie trzydziestoletniej, jednak Zygmunt III Waza odmówił ze względu na coraz bardziej realne zagrożenie ze strony Rosji, a także ze strony Turcji.

Dzięki znakomitej służbie wywiadowczej hetman i kanclerz wielki litewski Lew Sapieha był bardzo dobrze zorientowany w sprawach rosyjsko – szwedzkich pertraktacji. W dniu 31 marca 1632 roku przedstawił on na sejmie pełny obraz sytuacji. Posłowie poznali więc plan dwustronnego uderzenia na Rzeczpospolitą oraz zamiary rozbioru większości obszarów Korony i Litwy. Informacje kanclerza potwierdziły listy, które przybyły na początku obrad sejmowych od dowódcy dorohobuskiego garnizonu Jerzego Łuskiny. Dotarła też wieść, że Rosjanie nie wpuścili do Moskwy posła cesarskiego Atanazjusza Consiliarusa, gdyż większość jego służby stanowili Polacy. Groźnie brzmiały wieści o gromadzeniu wojsk i licznych strażach na drogach w pobliżu polsko – rosyjskiej granicy.

Pod wpływem nadchodzących wieści posłowie 1 kwietnia uchwalili konstytucję O Moskwie. Planowano powołać komisję do prowadzenia pertraktacji, a na wypadek wojny ustalono, że przeciw Rosji ruszy wraz z armią królewicz Władysław. Na kolejnym sejmie uchwalono powołanie pod broń 4500 żołnierzy, co spotkało się z krytyką ze strony hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła, który twierdził, że pełne zabezpieczenie przed Rosją może dać armia w sile 20 000 żołnierzy. Posłowie uważali, że nie wolno narażać skarbu państwa na zbyt wielkie wydatki związane z utrzymaniem dużych sił, gdyż nie jest pewne, kiedy dojdzie do wybuchu wojny. Z tego też powodu większość kosztów przerzucona została na skarb Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Już w kwietniu 1632 Krzysztof Radziwiłł zwrócił się do Lwa Sapiehy, by rozpoczął zaciągi ustalonej przez sejm liczby wojska, niestety ten odmówił. Gdy nagle, 30 kwietnia 1632 roku, zmarł król Zygmunt III, Rzeczpospolita nie była jeszcze gotowa do odparcia najazdu. Nie wydano ani jednego listu przypowiedniego. Do wojny jednak nie doszło, gdyż także Rosja nie dokończyła swych wojennych przygotowań. Rada senatu 7 maja postanowiła przekazać hetmanom pewne środki pieniężne na dokonanie zaciągu. Hetmana Lwa Sapiehę zobowiązano do zabezpieczenia twierdz Smoleńsk, Dorohobuż, Biała, Rewel, Połock, Witebsk i Dyneburg. To skłoniło hetmana wielkiego do wydania pierwszych listów zapowiednich na zaciąg wojsk pieszych do służby w pogranicznych twierdzach. Jednocześnieprymas Jan Wężyk wydał uniwersał ostrzegający mieszkańców województwa smoleńskiego przed wojną. Ci, co obowiązani byli stawić się na pospolite ruszenie, mieli obowiązek gromadzenia zapasów żywności i broni w twierdzach, w których mieli się stawić na wezwanie wojewody lub dowódcy garnizonu. Pospolite ruszenie zwoływano na razie tylko w województwie smoleńskim, natomiast pozostałe województwa litewskie hetman ostrzegł przed groźbą ataku ze strony Rosji ze wschodu i Szwecji z północy.

Na zagrożonej wojną Litwie doszło 15 maja 1632 w Wilnie do zwołania zjazdu senatorów, szlachty i deputatów do trybunału. Dyskutowano o koniecznych formach obrony, a hetman Krzysztof Radziwiłł radził wysłać do Moskwy gońca dla zainicjowania rozmów pokojowych, co umożliwiłoby dokładne rozpoznanie stopnia rosyjskich przygotowań wojennych. Na zakończenie zjazdu hetman polny w liście do prymasa ostrzegał, że Rosja przygotowała armię inwazyjną w sile 62 000 żołnierzy. Nieobecni na konwokacji wileńskiej senatorzy, w tym hetman wielki Lew Sapieha, nie uznali jej ustaleń. Sapieha wystawił listy przypowiednie pozwalające zaciągnąć jedynie 1150 żołnierzy, co było znacznie poniżej tego, czego domagał się hetman polny Krzysztof Radziwiłł. Hetman wielki był przekonany, że wojna nie wybuchnie tak szybko i nie chciał obciążać skarbu litewskiego kosztami utrzymania zbyt licznych wojsk. Jego zdaniem wystarczyło na początek obsadzić wojskami zaciężnymi zagrożone najazdem twierdze.

Zaangażowanie się Szwecji w Niemczech oraz trwający ponad miesiąc od śmierci króla spokój na granicy z Rosją uśpił posłów obradujących w czerwcu 1632 roku na sejmie konwokacyjnym. Nawet nieprzepuszczenie przez granicę rosyjską gońca Marcina Koszczyca z listami polskich senatorów do bojarów nie zaniepokoiło posłów, gdyż wcześniej też dochodziło do takich incydentów. Tylko hetman Krzysztof Radziwiłł, jako marszałek sejmu, domagał się dodatkowych podatków na zaciągi. Ostatecznie na zakończenie sejmu, 15 i 16 lipca, potwierdzono uchwały poprzedniego sejmu o zaciągu 4500 żołnierzy na Litwie i 6000 żołnierzy w Koronie dla obrony Ukrainy i Podola przed Tatarami oraz Turkami.

Do października 1632 hetman polny Krzysztof Radziwiłł zaciągnął 2000 żołnierzy, a hetman wielki Lew Sapieha – 2500 żołnierzy. Do 10 pogranicznych zamków skierowano wojska zaciężne w sile 1340 żołnierzy (1160 piechoty i 180 jazdy). Dorohobuż otrzymał 200 piechoty i 100 jazdy, Biała otrzymała 100 piechoty, Dyneburg otrzymał 100 piechoty, Newel otrzymał 60 piechoty, Uświat otrzymał 60 piechoty i 60 jazdy, Wieliż otrzymał 120 piechoty, Połock otrzymał 200 piechoty, Starodub otrzymał 100 piechoty, Witebsk otrzymał 200 piechoty oraz Homel otrzymał 40 piechoty. Pamiętajmy też o tym, że załoga nie składała się tylko z żołnierzy zaciężnych, byli tam jeszcze miejscowi Kozacy, pospolite ruszenie. W razie oblężenia powoływano też mieszczan. Zdecydowanie najsilniejszą załogą dysponował Smoleńsk, który miał pod bronią 2212 ludzi. W skład załogi wchodziło 1447 żołnierzy zaciężnych, w tym 884 piechoty (700 polskiej i 184 niemieckiej), 531 jazdy (w tym 250 husarii) i 32 puszkarzy. Załogę uzupełniało 279 kozaków służebnych, 3 strażników murów oraz 443 ludzi z pospolitego ruszenia.

Sejm elekcyjny, który 8 listopada 1632 roku jednogłośnie opowiedział się po stronie Władysława Wazy, zakończył się 15 listopada bez podjęcia jakiejkolwiek decyzji w sprawie podatków na wojsko odnośnie toczącej się wojny. Pozostało odwołanie się zwołanych na grudzień sejmików. Z ostatecznymi decyzjami w sprawie zaciągu i finansowania armii trzeba było zaczekać dopiero na sejm koronacyjny. Ze względu na zagrożenie ze strony Turcji nie można było posłać pod Smoleńsk sił stojących na Ukrainie, ale Władysław jeszcze w trakcie sejmu elekcyjnego obiecał wystawić własnym kosztem 1000 żołnierzy. Na początku grudnia wysłał pod Orszę 300 dragonów oraz 100 kozaków wchodzących w skład jego gwardii. Jednocześnie zbierał fundusze, zastawiając własne klejnoty i przeznaczając na żołd dochody z dóbr stołowych. Także hetman wielki Lew Sapieha przeznaczył na wojnę 31 000 złotych.

Sejm koronacyjny rozpoczął obrady w końcu stycznia 1633 roku. Po długotrwałym sporze powołano 19 lutego komisję do wojny moskiewskiej, w której skład weszło 21 posłów oraz 4 senatorów. Komisja w ciągu jednego dnia utworzyła wykaz potrzebnych na wojnę z Rosją oddziałów i oceniła potrzebne na ten cel koszty. Sejm bez protestów zaaprobował te decyzje. Do walki z Rosją miała być utworzona armia licząca 23 000 stawek żołdu – do jej składu zaliczono siły hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła, które już stawiały opór Rosjanom w walkach podjazdowych oraz posiłki z Ukrainy, które miał posłać hetman koronny Stanisław Koniecpolski, liczące 2330 żołnierzy kwarcianych. Spośród 23 000 stawek żołdu miało być 14 910 porcji piechoty i dragonii oraz 8090 porcji jazdy. Armia litewska miała liczyć 7680 żołnierzy, a armia koronna 15 320 żołnierzy. W skład tej armii miało wchodzić 2770 husarii, 3860 kozaków, 1460 rajtarów, 2050 dragonów, 2600 piechoty polskiej i 10 260 piechoty niemieckiej. Podczas realizacji zaplanowanych przygotowań w listach przypowiednich przekroczono założony etat, zmieniając przy tym nieco strukturę armii. Zmobilizowana armia liczyła 24 000 stawek żołdu, co po odliczeniu ślepych porcji na oficerów i podoficerów dawało około 21 500 żołnierzy, w tym 14 700 porcji piechoty i dragonii oraz 9300 porcji jazdy. Armia królewska, mając 61% piechoty i dragonii oraz 39% jazdy.

By skutecznie walczyć z umocnionymi obozami rosyjskimi pod Smoleńskiem utworzono specjalne wojska inżynieryjno – techniczne złożone z kompanii po około 100 żołnierzy. Obok uzbrojenia w postaci muszkietu lub berdysza żołnierze ci wyposażeni zostali między innymi w narzędzia ciesielskie, kowalskie oraz sprzęt do kopania. Dowództwo nad tym korpusem powierzono królewskiemu inżynierowi Janowi Plejtnerowi.

Oszacowano, że roczne utrzymanie armii królewskiej kosztować będzie 3 106 480 złotych, nie licząc artylerii i sprzętu inżynieryjnego na które rocznie trzeba było wydać około 1 miliona złotych. Ponieważ sejmowe uchwały podatkowe dawały 2,5 miliona złotych, brakowało 1,6 miliona, które spodziewano się jednak uzyskać na następnym sejmie, w 1634 roku. Ze względu na powolne ściąganie podatków żołd dla całej armii za pierwszy kwartał służby tradycyjnie miał być pokryty z kredytów.

Ponieważ do końca 1632 roku zaciągnięto na wojnę z Moskwą już 8000 żołnierzy wojsk komputowych, pozostało do ustalonego etatu 15 000. By przyspieszyć zaciąg planowano zwerbować także cudzoziemców. W przypadku piechoty niemieckiej 3860 porcji miało przypaść na zaciągniętych cudzoziemców, a 6400 na Polaków wyszkolonych na niemiecką modłę. Ze względu na toczącą się wojnę trzydziestoletnią werbunek cudzoziemców zakończył się niepowodzeniem – stracono nawet sporą ilość pieniędzy, którą sprzeniewierzył Szkot Aleksander Stuart, mający dokonać zaciągu i przetransportowania 2000 żołnierzy w Anglii, Niderlandach i Francji.

Do prac nad planami wojennymi król Władysław IV zaangażował grono doświadczonych doradców, do których należeli Henryk Denhoff, Jakub Weyher, Gotthard Plater, Reinhold Rosen oraz wezwani z zagranicy Eliasz Arciszewski i Jakub Butler. Ponieważ Arciszewski za zabójstwo skazany został na infamię, mógł wrócić z Holandii tylko dzięki glejtowi królewskiemu. Butler natomiast był pułkownikiem w armii cesarskiej, jednak nie odmówił wezwaniu swego króla i za zgodą cesarskiego wodza Albrechta Wallensteina przyprowadził do Polski regiment dragonów liczący około 600 żołnierzy. Do grona królewskich doradców dołączył także wojewoda podolski Marcin Kazanowski.

W ramach wojennych przygotowań Adam Kisiel oraz hetman Stanisław Koniecpolski spotkali się z radą kozacką, gdzie uzyskali obietnicę pomocy ze strony Kozaków Zaporoskich. Kozacy nie zgodzili się na propozycję, by pod Smoleńsk maszerować przez obszar państwa moskiewskiego i w sierpniu 1633 roku szli przez Polesie i Białoruś, nie robiąc zgodnie z danym przyrzeczeniem żadnych szkód w mijanych dobrach szlacheckich i królewskich.

Gdy zwołany przez patriarchę Filareta Sobór Ziemski zdecydował 20 czerwca 1632 roku o wojnie z Polską. Na czele rosyjskiej armii stanęło dwóch dowódców Dymitra Mamstiurkowicza Czerkaskiego i Borysa Michajłowicza Łykowa. Niestety współpraca pomiędzy obydwoma wodzami okazała się niemożliwa, z tego też powodu ustalono nowego naczelnego dowódce, Michała Borysowicza Szeina.

Działania wojenne Rosji opóźniły się nie tylko z powodu sporów w dowództwie, ale także ze względu na powolną koncentrację wojsk, a zamierzano zebrać możliwie najliczniejszą armię. Gdy już nie można było dłużej zwlekać zgromadzona pod Moskwą armia 9 sierpnia 1632 roku otrzymała rozkaz wymarszu w kierunku Smoleńska.

Rosyjskie siły inwazyjne zgodnie z carskim rozkazem miały zebrać się w trzech punktach. Główne siły miały przeprowadzić uderzenie na Smoleńsk, pozostałe dwie armie miały zaatakować twierdze na północ i na południe od kierunku głównego uderzenia. Do tego wojewodowie wszystkich przygranicznych miast mieli obowiązek prowadzenia działań wojennych na całej granicy polsko – rosyjskiej. Łącznie do inwazji na Polskę skierowano siły liczące około 60 000 żołnierzy. Siłom tym towarzyszyła odpowiednio przygotowana artyleria. Większość artylerii (aż 158 dział) przydzielona została armii głównej. Nigdy dotąd Rosja nie przygotowała przeciwko Polsce tak gruntownie wyszkolonej i wyposażonej armii.

Polska zdawała sobie już sprawę, że wojna jest pewna, dlatego wojska litewskie koncentrowały się pod Orszą. Według listów przypowiednich służba koncentrujących się oddziałów zaczynała się od 17 września. Wojska ściągały się jednak wolno. Główna armia opuściła Możajsk 20 września po tym, jak wraz z żołdem w wysokości 80 000 rubli przybył carski rozkaz marszu na Wiaźmę. Zbyt duże opóźnienie przygotowań spowodowało, że wojna zaczęła się jesienią. Deszczowa pogoda wpłynęła na znaczące spowolnienie marszu, toteż armia rosyjska, a szczególnie artyleria, miała problemy z pokonywaniem błotnistego terenu.

Korzystając z bezkrólewia po śmierci króla Polski Zygmunta III Wazy, wojska rosyjskie 30 września 1632 roku przekroczyły granice Rzeczypospolitej, zrywając tym samym zawarty 14 lat wcześniej rozejm. Nie było to zaskoczeniem, gdyż powszechna była świadomość, że Rosja nie pogodziła się ze stratami poniesionymi w ostatniej wojnie i tylko czekała na okazję do rewanżu. Dodatkowym motywem była powszechna wtedy opinia o wielkim znaczeniu strategicznym Smoleńska, który z jednej strony uważano za bramę prowadzącą do Moskwy, a z drugiej za bramę prowadzącą do Wilna. Ponadto liczne krzyżujące się w Smoleńsku drogi handlowe dawały wielkie korzyści gospodarcze posiadającemu to miasto państwu.

Po przekroczeniu 30 września granicy wojska rosyjskie nie napotkały większego oporu, toteż bez trudu opanowały szereg małych twierdz broniących dostępu do Smoleńska. Na początku października pułki rosyjskie naruszyły granicę na szerokim, liczącym 700 kilometrów, froncie ciągnącym się od Inflant po ziemię czernihowską. Skoncentrowane w Rżewie wojska dowodzone przez Szymona Prozorowskiego oraz stojące w Kałudze siły – Bogdana Nagoja zaatakowały zamki na północ i południe od Smoleńska. Inni wojewodowie podjęli próbę odzyskania zamków utraconych w rozejmie dywilińskim.

Tymczasem główna armia Szeina posuwała się wolno, pokonując zaledwie kilka wiorst dziennie. Z tego powodu Szein dotarł do Wiaźmy dopiero 6 października, pokonując drogę liczącą 120 kilometrów w ciągu 16 dni. Do granicy z Polską brakowało jeszcze 20 kilometrów, a do Smoleńska – 150 kilometrów. Szein wydzielił silną straż przednią, która pod wodzą Fiodora Suchatina i Aleksandra Lesleya uderzyła na Dorohobuż, by otworzyć głównej armii drogę na Smoleńsk.

Król Władysław IV pod Smoleńskiem

Król Władysław IV pod Smoleńskiem
płótno Jana Matejki
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_1632-1634

Pierwszą twierdzą, jaką zdobyli Rosjanie, był Sierpiejsk mający załogę w sile 60 Kozaków służebnych, 7 dział i 3 beczki prochu. Garnizon miasta skapitulował 22 października bez walki w chwili, gdy dowodzący Rosjanami kniaź Wasyl Gagarin odciął dopływ wody. Większość obrońców i ich rodziny przeszli na służbę u cara. Kilka dni później, 28 października, skapitulował Dorohobuż. Choć stojący na czele głównej armii Szein przybył pod Dorohobuż dopiero 30 października, oblężenie Smoleńska zaczęło się w drugiej połowie października 1632 roku z chwilą pojawienia się tam pierwszych oddziałów rosyjskiej straży przedniej. Głównodowodzący Szein założył w Dorohobużu główny punkt zaopatrzeniowy.

Działający na północy wojewoda pskowski zdobył twierdze Krasny Horodok i Siebież, natomiast kniaź Repnin opanował Newel i Jezierzyszcze. Twierdza Biała skapitulowała 15 listopada przed wojskami wojewody Prozorowskiego na skutek zdrady Filipa Bucholtza, który razem z rodziną przeniósł się do Moskwy. Prozorowski nie poprzestał na tym i prąc na zachód zdobył kolejno Wieliż, Uświat i Suraż. Rosyjskie wydzielone oddziały opanowały leżące nad Dźwiną Oświej i Druję. Operujący na południe od Smoleńska wojewoda Nagoj zdobył 25 listopada Rosław, a następnie Krzyczew i Mścisław.

Pomimo zaopatrzenia aprowizacyjnego, armia Szeina zaczęła odczuwać głód już w listopadzie. Magazyny w Wiaźmie zaczęły się wyczerpywać, a wioski na Smoleńszczyźnie w ciągu kilku miesięcy ogołociły z paszy i żywności oddziały konne Gosiewskiego. Jeśli czegoś żołnierzy litewscy nie mogli zabrać, palili. Car obiecał dostawy z Moskwy i innych miast, jednak w tej chwili żołnierze rosyjscy cierpieli głód, co także miało swój wpływ na opóźnienie działań głównej armii. W tych warunkach do końca listopada zdezerterowało z armii Szeina 292 żołnierzy.

Jeszcze zanim większość sił Szeina znalazła się pod Smoleńskiem, musiał on ścierać się z polskimi podjazdami podchodzącymi pod Dorohobuż. Do pierwszego poważniejszego w tej wojnie starcia w polu między wojskami rosyjskimi a polskimi doszło 1 grudnia w odległości kilku mil od Smoleńska, przy trakcie mścisławskim. Rosyjski oddział jazdy w sile 150 żołnierzy zaskoczył chorągiew Adamowicza, która zbierała prowiant we wsi Obrazowa. Litwini ratowali się ucieczką i zostali rozproszeni, a Rosjanie wzięli do niewoli znaczną ilość czeladzi.

Główne siły Szeina opuściły Dorohobuż w grudniu, przez co regularne oblężenie twierdzy smoleńskiej rozpoczęło się dopiero w drugiej połowie grudnia. Będąca pod wodzą Szeina główna rosyjska armia liczyła łącznie 25 000 żołnierzy i 158 dział. Obrońcy dysponowali siłą 2212 ludzi załogi i 170 działami. Pod koniec grudnia wojewoda smoleński Aleksander Gosiewski miał pod Orszą kilka chorągwi, co było zbyt małą siłą, by można było skutecznie przeciwstawić się rosyjskiej inwazji. Gosiewski próbował utrzymywać kontakt z oblężonym Smoleńskiem oraz atakować rosyjskie podjazdy wysyłane na zachód od twierdzy. Niektórzy litewscy rotmistrze potrafili podejść pod sam obóz Szeina.

Pod Smoleńsk Rosja wysłała jednostki cudzoziemskie oraz rosyjskie pułki piechoty przeszkolone na sposób zachodnioeuropejski w sile3461 żołnierzy oraz 4 pułki rosyjskie wyszkolone na wzór cudzoziemski. Reszta sił rosyjskich miała za zadanie wtargnąć w głąb Rzeczypospolitej, by sparaliżować obronę i uniemożliwić dotarcie odsieczy. Rzeczpospolita w chwili ataku dysponowała niewielką armią w sile pomiędzy 7000 a 8000 żołnierzy. Z tego też powodu obrona Smoleńska wspomagały niewielkie siły dowodzone przez hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła. Radziwiłł pomimo słabych sił potrafił skutecznie wspomóc obrońców, prowadząc dywersyjne działania na tyłach armii Szeina, a niekiedy nawet udawało mu się przerwać rosyjską blokadę.

Wojska rosyjskie działające z rejonu Briańska zdobyły Poczep, Trubczewsk i Starodub, po czym w styczniu połączyły się z siłami wojewody Bołotyna, które wcześniej zdobyły Nowogród Siewierski. Połączone wojska dotarły w okolice Homla. Jednocześnie oddziały rosyjskie operujące z Putywla na pograniczu ukraińskim zdobyły Romny, Baturyn, Borzno i Mirhorod. Łącznie do stycznia 1633 roku Rosjanie zdobyli 24 zamki i miasta, przy czym większość skapitulowała po krótkiej blokadzie, czyli podobnie jak Sierpiejsk.  Jedynie znajdujące się w ziemi połockiej twierdze zdobyte zostały na skutek szturmów – były to Wieliż, Uświat, Jezierzyszcze, Mścisław, Suraż i Krzyczew. Do tego, że zaledwie w 3 miesiące Rosja opanowała ziemie litewskie na wschód od Dźwiny i Dniepru oraz całą Siewierszczyznę i Czernihowszczyznę, przyczyniły się słabe, w większości drewniane umocnienia miast oraz słabe garnizony.

Na początku stycznia wojewoda smoleński Aleksander Gosiewski z częścią sił przeniósł się do Bajowa, chcąc osłonić koncentrację reszty wojsk, nad którymi bezpośrednie dowództwo objął przybyły 18 stycznia 1633 roku do Orszy hetman polny Krzysztof Radziwiłł. Gdy hetman 26 stycznia ruszył z resztą wojsk do Bajowa, Gosiewski poddał się jego rozkazom. W tych groźnych dla państwa okolicznościach styczniowy sejm koronacyjny odbył się bez poważniejszych konfliktów i uchwalił duże podatki na armię. Dzięki temu nowy król Władysław IV Waza mógł zabrać się energicznie za organizowanie odsieczy dla Smoleńska.

Przybycie hetmana Radziwiłła znacznie zwiększyło aktywność wojsk litewskich oraz przyspieszyło ich koncentrację, toteż siły litewskie między 18 a 29 stycznia wzrosły z 1245 do 3000 żołnierzy. Wkrótce obóz przeniesiono z Bajowa na wschód i założono go 1 lutego w Krasnem. Tu dotarła reszta oddziałów i 26 lutego dokonano przeglądu całości wojsk litewskich. Na miejscu było 7 chorągwi husarskich, 8 chorągwi petyhorskich, regiment rajtarii, 4 chorągwie dragonii, 6 rot piechoty niemieckiej i 6 rot piechoty polskiej. W sumie było 4580 porcji (w tym 2567 jazdy i 2013 piechoty), co po uwzględnieniu tak zwanych ślepych porcji oznaczało, że stan liczebny armii litewskiej wynosił 4234 żołnierzy.

W lutym 1633 roku car, nie mogąc doczekać się powrotu poprzednich posłów, wysłał kolejne poselstwo do Turcji, na którego czele stali Daszkow i Samow. Rosji zależało na tym, by jak najszybciej Turcy uderzyli na Polskę, tym bardziej, że koncepcja uderzenia z zachodu po śmierci Gustawa Adolfa w praktyce okazała się nierealna. Od końca lutego 1633 roku siły Radziwiłła przystąpiły do intensywnych akcji dywersyjnych oraz wywiadowczych. Litwini paraliżowali rosyjskie linie komunikacyjne, zwalczali podjazdy, odwracając swoimi działaniami uwagę Rosjan od oblężenia Smoleńska. Przy okazji litewski sztab zdobywał informacje o sytuacji smoleńskiego garnizonu.

Pierwszego z hetmańskich posłańców chorągiew dowodzona przez Jana Owerkowicza doprowadziła pod same mury Smoleńska. Reszta petyhorskich chorągwi zwalczała rosyjskie posterunki stojące na zachód od Smoleńska, a niektóre przenikały głęboko na wschód, gdzie na trakcie dorohubskim atakowały transporty idące do obozu Szeina. Do hetmana doszły niepokojące wieści o tym, że w obleganym Smoleńsku zaczyna brakować amunicji.

W dniu 28 lutego 1633 utworzony został mieszany oddział złożony z husarzy i petyhorców w sile 550 jazdy, który dla zapewnienia siły ognia wzmocniono dwoma rotami dragonii dowodzonymi przez kapitanów Moora i Marwitza w sile 200 żołnierzy. Celem oddziału było dostać się za mury twierdzy smoleńskiej od najsłabiej strzeżonej północnej strony. Poza wzmocnieniem liczebnym załogi wyprawa miała dostarczyć amunicję i 10 000 złotych na żołd dla garnizonu. Wyprawą dowodził rotmistrz petyhorski Jerzy Jurzyc, a jego zastępcą był rotmistrz husarski Jerzy Wysocki. By wyprawa się powiodła, hetman Krzysztof Radziwiłł zamierzał zaatakować wojska Prozorowskiego, które pilnowały dwóch mostów przez Dniepr.

Oddział Jurzyca opuścił Krasne 1 marca, a następnie po nocy spędzonej we wsi Żarnówka, przeprawił się przez Dniepr. Następnego dnia posuwał się północnym brzegiem rzeki i pod osłoną nocy minął stanowiska rosyjskie. Hetman Krzysztof Radziwiłł i wojewoda Aleksander Gosiewski wraz z całą jazdą i prawdopodobnie z lekkimi działkami ruszyli 2 marca. Straż przednia pod wodzą wojewodzica smoleńskiego Mikołaja Abrahamowicza natknęła się przed północą na placówkę rosyjską leżącą nad rzeką Jesienną. Zaskoczeni Rosjanie zostali rozproszeni i ścigani byli aż do obozu Prozorowskiego. Atakowany przez wojska hetmana Prozorowski nie śmiał wyjść z obozu na otwarte pole, dzięki czemu Jurzyc nie zauważony przeszedł przez most. Strzały z zapalonymi racami wystrzelone ze Smoleńska zawiadomiły hetmana, że oddział 3 marca dotarł do Smoleńska. Ponieważ zadanie zostało wykonane, i to przy minimalnych stratach własnych, hetman zarządził odwrót.

Wyprawa okazała się tylko częściowo udana, gdyż w nocy siły Jurzyca straciły ze sobą kontakt i do twierdzy dostało się jedynie 294 żołnierzy. Reszta licząca około 350 żołnierzy błąkała się po lasach i bezdrożach na północ od Smoleńska, tocząc o świcie walki z licznymi posterunkami rosyjskimi. Ogromna przewaga Rosjan spowodowała, że większość nie zdołała się uratować. 100 żołnierzy dotarło do wojsk hetmańskich, a reszta poległa lub dostała się do niewoli. Także w innych rejonach ścierały się wojska litewskie i rosyjskie. W przypadku ściągnięcie ciężkich dział z Moskwy przeciwko siłom smoleńskim wymagało wielkiego wysiłku, gdyż niektóre z nich wymagały aż kilkudziesięciu koni. Dlatego pierwsze ciężkie działa przybyły pod Smoleńsk dopiero na początku marca.

Gdy stojący w Krasnem hetman Radziwiłł otrzymał 20 marca wiadomość o braku żywności i amunicji w twierdzy smoleńskiej, postanowił posłać do Smoleńska piechotę z amunicją. W związku z tym 26 marca przeprowadził akcję, dzięki której wprowadzono do twierdzy 4 roty piechoty w sile 600 żołnierzy, a razem z nimi transport amunicji. Po drodze eskortujące piechotę chorągwie kozackie dowodzone przez wojskiego mścisławskiego Jakuba Madalińskiego rozbiły rosyjski pułk Lapunowa, biorąc do niewoli samego Lapunowa i kilku bojarów. Dzięki staraniom hetmana Sapiehy do Krasnego przybyły posiłki w sile trzech chorągwi jazdy, chorągwi Tatarów i roty piechoty niemieckiej dowodzonej przez Tomasza Deweya. Posiłki liczące w sumie 568 żołnierzy sprawiły, że mimo pomocy udzielonej Smoleńskowi siły hetmana Radziwiłła wciąż liczyły 3400 żołnierzy, mocno absorbując uwagę oblegającej Smoleńsk armii Szeina.

Król Władysław IV wykazał się wielkimi zdolnościami organizacyjnymi – osobiście nadzorował pisanie listów, rozkazów, uniwersałów, gromadzenie żywności, amunicji oraz sprzętu wojskowego. Na jego rozkaz ściągano z miast i arsenałów działa, prowadził też liczne narady z senatorami i hetmanami. Wiosną 1633 roku, gdy okazało się, że z Rosją sprzymierzyła się Turcja, skąd groziło Polsce drugie uderzenie, król zdecydował się podzielić wojska Rzeczypospolitej, zostawiając wojska kwarciane pilnującemu Ukrainy hetmanowi wielkiemu koronnemu Stanisławowi Koniecpolskiemu. Reszta sił ruszyła na Smoleńsk. W tym samym okresie, czyli wiosną 1633 roku, pod Smoleńsk przybyli Tatarzy kazańscy i astrachańscy w sile pomiędzy 10 a 12 tysiącami żołnierzy, którzy osłaniali armię oblężniczą Szeina, prowadząc działania dywersyjno – wywiadowcze.

Stojąca pod Smoleńskiem oblężnicza armia rosyjska w ciężkich warunkach przetrwała zimę. Jednak pojawiły się posiłki i sprawiły one, że na wiosnę stan liczebny armii rosyjskiej wzrósł do 30 000 żołnierzy i 158 dział.

Na wieść o tym, że wojska Szeina przeprowadziły podkopy sięgające już pod mury Smoleńska i planują szturm na 29 kwietnia, znajdujący się w obozie pod Krasnem hetman polny litewski Krzysztof Radziwiłł postanowił dokonać dywersji. W tym celu zostawił w obozie część piechoty i ruszył, by uderzyć na obóz Prozorowskiego. Prozorowski i Nagoj nie zamierzali jednak wyjść spoza umocnień, toteż wojska Radziwiłła ograniczyły się jedynie do ostrzału rosyjskich pozycji. Dowództwo rosyjskie, widząc, że Radziwiłł zaangażował do walk nad rzeką Jesienną większość swych sił, postanowiło zaatakować obóz litewski w Krasnem. Wydzielono w tym celu duży oddział jazdy, w wyniku czego Radziwiłł zaprzestał działań przeciwko obozowi Prozorowskiego i ruszył na Krasne. Ten manewr hetmana litewskiego spowodował, że Rosjanie zrezygnowali z całego przedsięwzięcia.

Kilka dni później hetman litewski wyprawił z Krasnego 2000 żołnierzy z amunicją oraz 40 beczkami prochu dla twierdzy, jednak wyprawa zakończyła się niepowodzeniem, gdyż rosyjska blokada Smoleńska okazała się nie do przebicia. Jedynym sukcesem było pobicie rosyjskiego podjazdu i wzięcie do niewoli syna Artemija Izmaiłowicza.

W dniu 9 maja 1633 roku na uroczystej mszy świętej odprawionej w kościele świętego Jana arcybiskup poświęcił rapier króla Władysława IV oraz chorągiew, co było aktem rozpoczynającym odsiecz królewską dla Smoleńska. Następnie król w towarzystwie licznego grona dostojników, brata Jana Kazimierza, liczącego 1200 żołnierzy regimentu piechoty Rosena i kilku chorągwi jazdy przeprawił się przez Wisłę i ruszył na wschód. Pozostałe oddziały miały dołączać do króla po drodze lub kierować się na Orszę.

W maju 1633 roku wojewodowie carscy spróbowali zdobyć Mścisław, o czym hetmanowi polnemu Krzysztofowi Radziwiłłowi doniosły podjazdy. Ten natychmiast zawiadomił załogę zagrożonej twierdzy oraz posłał kilka chorągwi jazdy pod wodzą Tomasza Sapiehy. Chorągwie te pod Mścisławem z marszu uderzyły na tyły rosyjskiej kolumny, a jednocześnie szlachta mścisławska wypadła zza wałów twierdzy i uderzyła na czoło Rosjan. Zepchnięci na brzeg Soży Rosjanie zmuszeni zostali do odwrotu.

W maju książę Jarema Wiśniowiecki, wzmocniony przez siły kasztelana kamienieckiego Aleksandra Piaseczyńskiego i przez Kozaków zaporoskich wiedzionych przez Michała Doroszenkę, dokonał ponownej akcji dywersyjnej w okolicach Putywla. Wiśniowiecki zamierzał przejść przez terytorium Rosji na północ, co mogłoby doprowadzić do przecięcia linii komunikacyjnych oblegającej Smoleńsk armii Szeina. Niestety sprzeciwili się temu Kozacy, uparli się, by zdobyć Putywl. Pod naciskiem ich żądań Jeremi Wiśniowiecki przystąpił 24 maja 1633 roku do oblężenia Putywla.

Gdy w końcu maja hetman polny Krzysztof Radziwiłł ciężko zachorował i musiał opuścić Krasne, a wojewoda Aleksander Gosiewski nie mógł być obecny, regimentarzem mianowany został wojski mścisławski Jakub Madaliński, który pełnił tę funkcję przez cały czerwiec. Kontynuował on działania dywersyjne, podczas których chorągiew Samuela Komorowskiego dotarła aż pod szańce głównego obozu Szeina, atakując przy okazji, i to z sukcesem, tabory z żywnością. Rotmistrz Samuel Smójski na czele czterech chorągwi kozackich pobił w potyczce nad rzeką Jesienną podjazd rosyjski. Wszystkie wysyłane pod Smoleńsk w celach dywersyjnych oddziały wracały do Krasnego z wieściami o rosyjskich przygotowaniach do szturmu.

Na początku czerwca 1633 roku wojewoda Wielkich Łuk Repnin razem z komendantem zdobytego Newla Pleszejewem podeszli nocą pod Połock, przeprowadzając o świcie atak, który dla obrońców okazał się całkowitym zaskoczeniem. Dzięki temu Rosjanie z miejsca zajęli miasto i dolny zamek. Szlachta broniła się w górnym zamku i obroniła się dzięki posiłkom, które przysłał im król.

W czerwcu 1633 roku przybyły pod Smoleńsk jeszcze dwa pułki sołdatskie – Jerzego Matissona i Wilhelma Kitta. Stan liczebny pułków rosyjskich wyszkolonych na wzór zachodnioeuropejski osiągnął 9100 żołnierzy, co wraz z pułkami cudzoziemskimi dawało 12 500 piechoty podzielonej na 10 pułków wspomaganych przez przybyły w sierpniu liczący 2400 żołnierzy pułk rajtarii z rotą dragońską dowodzony przez Charles’a d’Eberta.

Podczas oblężenia Putywla przez armię Jeremiego Wiśniowieckiego doszło do nieporozumień z Kozakami. Ci opuścili oblegających, na skutek czego Wiśniowiecki musiał zakończyć 19 czerwca 1633 oblężenie.

Gdy Madaliński dowiedział się o planowanym szturmie na 20 czerwca, ruszył z Krasnego by wspomóc swą dywersją obrońców Smoleńska. W dniu szturmu jazda rosyjska uniemożliwiła dostęp do twierdzy, przez co Madaliński nie był wstanie wpłynąć na przebieg szturmu. W czasie czterogodzinnej potyczki Rosjanie ponieśli duże straty, podczas gdy Madaliński stracił kilku zabitych i kilkunastu rannych. Załoga Smoleńska sama, bez niczyjej pomocy, odparła ataki rosyjskiej piechoty.

Osłabiony odejściem Kozaków Jeremi Wiśniowiecki musiał zrezygnować z odsieczy dla Smoleńska, który mógł teraz liczyć tylko na króla. W tej sytuacji wojska Wiśniowieckiego rozpuściły niszczycielskie zagony w głąb państwa rosyjskiego, sięgające po Siewsk i Rylsk. W dniu 24 czerwca 1633 król Władysław IV dotarł do Wilna, gdzie spotkał się z hetmanem polnym Krzysztofem Radziwiłłem. W stolicy Litwy król zatrzymał się na cały miesiąc. Inżynierowie rosyjscy w lipcu przystąpili do dalszych prac minerskich przeciwko kolejnej baszcie. Napływające wieści o zbliżającej się odsieczy królewskiej coraz mocniej niepokoiły Rosjan, toteż zaczęło wyciekać coraz więcej żołnierzy z armii Szeina.

W obozie litewskim pod Krasnem także nastroje nie były najlepsze – z powodu braku żywności i wielomiesięcznych zaległości w wypłacie żołdu żołnierze zaczęli się burzyć. Niepowodzenia w walkach także nie poprawiały humorów – Rosjanie tak szczelnie otoczyli Smoleńsk, że mimo wielu prób i potyczek nie udało się w lipcu wprowadzić do twierdzy ani jednego żołnierza, a także nie udało się dostarczyć jakiejkolwiek ilości amunicji. Nastroje poprawił poseł królewski podkomorzy przemyski Jan Fredro, który zapowiedział, że wszelkie zaległości uregulowane zostaną po przybyciu króla. Fatalny był dzień 13 lipca, kiedy to kilka chorągwi wysłanych na północną stronę Dniepru dla nawiązania łączności z twierdzą poniosło porażkę w starciu z jazdą rosyjską Prozorowskiego. Stracono dwie chorągwie, a w czasie kilkumilowej ucieczki Rosjanie wzięli ponad 40 jeńców. Madaliński 28 lipca przeniósł obóz o półtorej mili na zachód od Krasnego, nad rzekę Wściosnę z powodu zarazy, jak wybuchła wśród koni. Ponowny wypad jazdy litewskiej w dniu 8 sierpnia także nic nie wskórał, gdyż nie udało się nawet powiadomić załogi Smoleńska o nadchodzącej odsieczy. Fortyfikacje twierdzy smoleńskiej były niedawno naprawione i unowocześnione przez wojewodę smoleńskiego Aleksandra Gosiewskiego, dlatego też obrońcy mogli stawiać długotrwały opór. Oblężenie trwało ponad dziesięć miesięcy.

Król Władysław IV przybył do Orszy 17 sierpnia 1633 roku. Na miejscu koncentracji nie było jeszcze większości jazdy i piechoty. Wciąż nie przybyła jeszcze artyleria oraz tabory z amunicją i żywnością. Powolne tempo marszu polskich oddziałów wynikało z faktu, że wiele chorągwi dochodziło do swego stanu etatowego w trakcie marszu, a inne oddziały maszerując w kierunku Orszy prowadziły po drodze intensywne szkolenia. Tego samego dnia hetman Radziwiłł przybył do obozu utworzonego nad rzeką Wściosną, gdzie stacjonowało 3000 żołnierzy litewskich. Wraz z nim do obozu przybył kasztelan kamieniecki Aleksander Piaseczyński, który przyprowadził z Ukrainy 2300 wojsk kwarcianych. Po kilku dniach siły te ruszyły pod Smoleńsk i 27 sierpnia rozłożyły się na uroczyskuHłuszyca nad Dnieprem, czyli na północny zachód od pozycji Prozorowskiego i na zachód od szańców Matissona. Żołnierze natychmiast przystąpili do budowy wałów ziemnych w celu utworzenia potężnego obozu dla całej armii Władysława IV.

Władysław IV przybył z odsieczą na początku września 1633 roku, rozpoczynając bitwę pod Smoleńskiem. W dniu 17 września król powitał liczące 12 000 żołnierzy i 10 działek wojska kozackie dowodzone przez Tymosza Orendarenkę.

Dowodzona przez króla osobiście i hetmana polnego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła ponad dwudziestotysięczna armia doprowadziła do odstąpienia Szeina od oblężenia w dniu 3 października, a następnie otoczyła wojska rosyjskie, rozpoczynając z kolei oblężenie ich obozu. By zdezorganizować próby odsieczy dla oblężonego Szeina, wysłano liczne zagony w głąb Rosji – największe sukcesy odniósł tu Marcin Kazanowski, który zdobył Wiaźmę i dotarł pod Możajsk. Od strony Ukrainy zaatakowali zachęceni przez króla Kozacy, dzięki czemu związali znaczną część rosyjskich sił.

30 listopada 1633 do obozu królewskiego przybyli posłowie chana krymskiego Dżanibek Gireja wyrażając gotowość uderzenia na Rosję w zamian za upominki. Król Władysław IV nakazał podskarbiemu wypłacenie sumy 10 000 talarów oraz posłał na Krym Stefana Narajewskiego.

Zablokowana armia Szeina liczyła na odsiecz, której Rosja z powodu kłopotów finansowych nie była w stanie przygotować. Tymczasem w grudniu rosyjski korpus w sile 3000 żołnierzy zaatakował Połtawę. Rosjanie spalili miasto, jednak zamku nie zdołali zdobyć. Polska kontrakcja zorganizowana wspólnie przez załogi sąsiednich miast odparła nieprzyjaciół.

Na początku stycznia 1634 roku wyruszył z Moskwy pięciotysięczny korpus, który miał wzmocnić pułki kniaziów Odojewskiego i Szachowskiego z Rżewa oraz Kurakina i Wołkońskiego z Kaługi, które po koncentracji w Możajsku miały ruszyć na pomoc osaczonej armii Szeina. Całością tych sił dowodzić mieli kniaziowie Dymitr Mamstiurkowicz Czerkaski i Dymitr Michajłowicz Pożarski. W związku ze spodziewanym uderzeniem Turcji, o której udział w wojnie zabiegała dyplomacja rosyjska, car odwołał z pogranicza ukraińskiego wojska Fiodora Buturlina, karząc mu wesprzeć akcję Czerkaskiego i Pożarskiego od południa.

25 lutego 1634 roku nastąpiła kapitulacja armii rosyjskiej. Nowy król Polski okazał się świetnym wodzem, śledzącym rozwój sztuki wojennej i umiejętnie stosującym nowatorską wówczas taktykę manewrów stosowaną przez wojska szwedzkie pod dowództwem Gustawa Adolfa. Kapitulacja armii Szeina nie zakończyła wojny, gdyż walki wciąż toczyły się od Dźwiny aż po Worsklę. Wsparte pospolitym ruszeniem powiatowe wojska województw połockiego i mścisławskiego toczyły walki z rosyjskimi zagonami. Oddzielne operacje wojskowe prowadzili Wiśniowiecki, Żółkiewski i Kazanowski, który stał pod Wiaźmą. Zaporożcy walczyli pod Kozielskiem, oddziały polskie docierały pod Rżew nad Wołgą i pod Możajsk. Wojna dotykała coraz większych obszarów Rosji.

W lutym 1634 Jeremi Wiśniowiecki, mając 4000 żołnierzy, połączył się z 2000 żołnierzy Łukasza Żółkiewskiego oraz z 6 pułkami zaporoskimi liczącymi około 6000 żołnierzy, dowodzonymi przez Iljasza Karaimowicza i Jakuba Ostrzanina. Mając armię liczącą łącznie 12 000 żołnierzy Wiśniowiecki zamierzał dokonać akcji dywersyjnej od strony Ukrainy, w celu związania tam części wojsk rosyjskich. Akcja Wiśniowieckiego była elementem szerszego planu, przewidującego wiosenną ofensywę na Moskwę. 1 marca Wiśniowiecki dotarł ze swoją armią do Siewska i rozpoczął oblężenie miasta. Mając 9 lekkich dział, nie miał szans, by zrobić wyłomy w murze. Zasypano więc fosę i zniszczono palisadę, co pozwoliło dokonać kilku szturmów w dniach 2, 4 i 7 marca. Szturmy zostały odparte, więc Wiśniowiecki postanowił spustoszyć komarycką włość, która do tej pory była osobistą własnością cara. W kwietniu armia Wiśniowieckiego ruszyła pod Kursk. Czujna załoga zamku nie dała się zaskoczyć, spalono więc przedmieścia, a następnie przez dwa tygodnie blokowano miasto. Wobec wieści o podjętych rokowaniach pokojowych Wiśniowiecki zrezygnował z ambitniejszych planów wojennych, ograniczając się jedynie do palenia i niszczenia okolicznych wsi.

Kapitulacja Michała Szeina pod Smoleńskiem

Kapitulacja Michała Szeina pod Smoleńskiem
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_1632-1634

Car przysłał swoich gońców z prośbą o nawiązanie rokowań pokojowych. Hetman Radziwiłł i kanclerz Zadzik odprawili ich 6 marca 1634 roku. Rzeczpospolita nie zgodziła się na przerwanie działań wojennych na czas rozmów. Rokowania pokojowe miały być prowadzone nad graniczną rzeczką Polanówką, jednak termin wyznaczający początek tych rokowań na 4 kwietnia uznano za zbyt odległy. W związku z wieściami o koncentracji armii Czerkaskiego w Możajsku 8 marca wysłano do stojącego pod Wiaźmą hetmana polnego koronnego Kazanowskiego kilka chorągwi jazdy i kilka kompanii piechoty pod wodzą kasztelana kamienieckiego Piaseczyńskiego. Dowództwo nad garnizonem smoleńskim przejął porucznik Krzysztof Niewiarowski, natomiast rota polskiej piechoty pod wodzą Abrahama Rudzkiego objęła pieczę nad obozem Szeina i chorymi, którzy w nim pozostali. Działa i zdobyty sprzęt wywiózł magister artylerii Jan Plater. Armia królewska w sile pomiędzy 7 a 8 tysiącami żołnierzy ruszyła na Białą. Lewe skrzydło, dowodzone przez wojewodzica smoleńskiego Mikołaja Abramowicza wyrzuszyło 10 marca. Następnego dnia ruszyły pozostałe oddziały podzielone na trzy kolumny pod wodzą Radziwiłła, króla Władysława IV i wojskiego mścisławskiego Jakuba Madalińskiego. Idąc pod Białą armia królewska z powodu roztopów i błota w 11 dni przebyła tylko 156 km, idąc przez Daniłów, Boruskowo, Horodno i Horodziej.

Przodem poszły lotne oddziały jazdy polskiej, które dotarły pod Moskwę siejąc zniszczenie i przerażenie. Główne siły Rzeczypospolitej 23 marca obległy twierdzę Biała, której załogę stanowiło 1000 żołnierzy dowodzonych przez księcia Fiodora Wołkońskiego. Przez 7 tygodni garnizon rosyjski bronił się dzielnie, odpierając wszystkie polskie ataki. Z powodu przedłużającej się zimy wciąż trwały silne mrozy i padał śnieg, co było przyczyną wielu udręk i chorób wśród polskich żołnierzy, przetrzebiając znacznie siły wojsk Władysława IV. Z powodu kłopotów z prowiantem 20 kwietnia wysłano pod wodzą Krzysztofa Kleczkowskiego jazdę, której dano niemal wszystkie konie z obozu. Idąc pod Toropiec koło Wielkich Łuk Kleczkowski w ciągu trwającej 20 dni wyprawy łupił carskie ziemie stosując metody tatarskie. W maju rozeszły się niepokojące pogłoski, że sułtan Murad IV 8 kwietnia 1634 ogłosił świętą wojnę przeciw Polsce.

Władysław IV początkowo sądził, że zdobędzie Moskwę i osadzi na tronie swego brata Jana Kazimierza, by potem wspólnie z Rosją uderzyć na Szwecję i odzyskać tamtejszy tron. Optymizm króla znacznie osłabł z powodu trudności jakie się pojawiły. Powodem była armia rosyjska, która walczyła nadspodziewanie dobrze, a jej wysokie wyszkolenie, wyposażenie techniczne oraz fortyfikacje zaimponowały Władysławowi IV. Ponieważ zbliżał się koniec rozejmu ze Szwecją, a na południu groziła wojna ze sprzymierzoną z Rosjanami Turcją, polski monarcha zdecydował się na rokowania. W tym celu do Moskwy wysłano Mikołaja Woronicza. Rosjanie chętnie przystali na złożoną przez polskiego posła propozycję rozmów pokojowych.

Polsko – rosyjskie rokowania pokojowe rozpoczęły się w niedzielę 30 kwietnia 1634 roku. Polscy komisarze swoje kwatery mieli w Semlewie, a rosyjscy w Wiaźmie. Specjalne namioty służące do prowadzenia pertraktacji rozbito na uroczysku nad rzeczką Polanówką, w przybliżeniu w połowie drogi między kwaterami obu stron. Król na wieść o chęci Rosjan do zawarcia pokoju 17 maja porzucił oblężenie Białej, ruszając na południowy wschód przez Orłowo, Archanioł i Libertową, kilkanaście mil za Białą, głęboko w puszcze, które ciągnęły się wzdłuż Dniepru oraz uchodzącej do niego Wiaźmy. Po kilku dniach marszu przez las wojsko królewskie dotarło 25 maja do Piatnicy Serezańskiej. Władysław IV zostawił tu swoją armię, a sam udał się do Semlewa, w okolicach którego stacjonowały wojska hetmana Kazanowskiego. Tam król zamierzał spotkać się z komisarzami. Armia królewska 28 maja przeniosła się pod wieś Protasowo, czyli półtorej mili od wojsk Kazanowskiego. Żołnierze narzekali na brak żołdu, a 1 czerwca zwołali nawet koło generalne. Król 2 czerwca przyjął delegację żołnierzy, a kancelaria wystawiła nadania dla najbardziej zasłużonych, co uspokoiło nastroje. Gdy rokowania pokojowe utknęły z powodu carskiego tytułu Władysława IV, ten zgodził się zrzec carskiej korony za cenę 20 000 rubli. Dzięki temu rozmowy mogły posuwać się do przodu. Wreszcie 14 czerwca 1634 roku podpisano traktat pokojowy, który zakończył wojnę między Rzeczpospolitą a Rosją.

Zaległy żołd dla wojsk Rzeczpospolita spłaciła do 1636 roku, łączny koszt wojny z Rosją wyniósł 6 milionów 450 tysięcy złotych. Wojna znacznie więcej kosztowała Rosję. Skarb państwa został wyczerpany, a zachodnie prowincje spustoszone przez polskie i litewskie zagony. Dodatkowych zniszczeń przysparzały bandy złożone z dezerterów z armii rosyjskiej. Winnymi klęski uznano Szeina i Artemija Izmaiłowa, którzy zostali ścięci mieczem. Ich dobra skonfiskowano, a rodziny poddano torturom, po czym zesłano do odległych miast, niektórych na Syberię. Skonfiskowane dobra rozdano carskim faworytom oraz obrońcy Białej Fiodorowi Wołkońskiemu.

Rosjanie wyszkolili część swoich jednostek według standardów zachodniej Europy, ale niestety ostatecznie nie wygrali wojny. Władysław IV z bólem zrzekł się carskiego tytułu, jednak uczynił to, gdyż wobec spodziewanego konfliktu ze Szwecją chciał uwolnić Rzeczpospolitą od wschodnich problemów. Walki oraz późniejsze negocjacje pokojowe pokazują, że Polska posiadała lepsze możliwości, aby wygrać na swoich warunkach. Dzięki temu można też powiedzieć, że nie ma bata na Polaka.

Podsumowanie

Jak możecie zauważyć w wyszczególnionych przeze mnie wydarzeniach widać, że Polacy się nie poddają i pokazują, że da się wygrać z wrogiem w różnych sytuacjach. Nie ważne jakie są warunki to my przeciwdziałamy i często pokazujemy, że z nami nie warto jest walczyć. Zawsze stawimy opór przeciwnościom losu. Dzięki temu nasi przeciwnicy mają problemy ze zdobyciem jakiekolwiek przewagi nad nami.

Można też dostrzec, że dzięki nam nie wydarzyło się wiele spraw oraz przez to nie przewinęło się przez tereny Rzeczypospolitej wiele przeszkód losu jakie były przynajmniej dla Europy, jak nie dla świata. Sami możecie dostrzec, że w takich okolicznościach nie ma bata na Polaka.

Definicje

W celu wyjaśnienia pojęć, które nie zostały wyjaśnione w tekście umieszczam tutaj możliwość doczytania o co chodzi w niektórych sprawach.

Jarosław I Mądry żył  978 – 1054 rokiem, jest synem i następcą Włodzimierza I Wielkiego i Rognedy. Stał się wielkim księciem Rusi Kijowskiej od 1016 roku. Został księciem kijowskim po śmierci Włodzimierza Wielkiego. W 1018 roku pokonany przez Bolesława I Chrobrego podczas wyprawy kijowskiej, gdzie musiał zrezygnować z tytułu władcy. Natomiast w 1019 roku pokonał ostatecznie swojego starszego brata Świętopełka I w walce o sukcesję po ojcu. Panowanie Jarosława było dla Rusi czasem szybkiego rozwoju i sukcesów militarnych. Książę w latach 20. i 30. XI wieku prowadził wojny z Jaćwingami, Litwinami i Polską. W 1021 roku przeprowadził atak odwetowy wobec swego bratanka Briaczysława, który najechał wcześniej Nowogród. W 1031 roku zajął on Grody Czerwieńskie i pomógł objąć władzę Bezprymowi w Polsce. W 1036 roku rozbił pod Kijowem Pieczyngów. Wszedł nawet w konflikt z Bizancjum: wojna z cesarstwem trwała w latach 1043 – 1046. Wspomógł też w 1047 roku Kazimierza I Odnowiciela w walce z powstaniem pogańskim i Miecławem, wtedy zajął Drohiczyn i Brześć. Za jego panowania opracowano zbiór staroruskich i słowiańskich praw zwyczajowych oraz bizantyńskiego prawodawstwa, zwany Prawda Ruska. Po jego śmierci Ruś weszła w okres rozbicia dzielnicowego. Jarosław Mądry wprowadził seniorat, ale niedługo po jego śmierci senior Izajasław musiał opuścić Kijów, który stał się miejscem walk o władzę.

Unia personalna jest to związek dwóch lub więcej państw posiadających wspólnego monarchę, prezydenta lub inny organ władzy, przy zachowaniu przez te państwa odrębności prawnej, politycznej, a niekiedy także ustrojowej. Przykładem takiego układu jest unia pomiędzy Polską a Litwą zawartą w Krewie z 1385 roku.

Inkorporacja jest to przyłączenie jakiegokolwiek terytorium do obszaru innego państwa. Przykładem jest akt inkorporacji Prus w 1454 roku przez Kazimierza Jagiellończyka do Polski.

Felonia jest to pojęcie średniowiecznego prawa lennego oznaczające złamanie zobowiązań lennych przez wasala lub seniora. Karą za niewywiązanie się z umowy była utrata lenna lub zwierzchnictwa lennego.

Casus belli jest to powód lub pretekst do wypowiedzenia wojny. Casus belli to łacińskie wyrażenie pochodzące z teorii prawa międzynarodowego. Formalnie wyrażenie to jest częścią formalnej deklaracji wojny przez państwo, które wymienia: żale i pretensje, jakie państwo ma lub może mieć w stosunku do innego państwa, intencje, jakie nim kierują, by rozpocząć wojnę, a także działania, jakie mogą zostać podjęte, by zapobiec konfliktowi lub przywrócić pokój. Formalne deklaracje wojny są obecnie niezwykle rzadkie, a casus belli oznacza zwykle powody danego państwa do wypowiedzenia wojny, bez odnoszenia się do jakichkolwiek dokumentów czy propozycji jego zapobieżenia, czasem nawet bez wskazywania, czy owe powody są sprawiedliwe.

Filipika jest to gwałtowna i ostra mowa wymierzona przeciwko komuś, ewentualnie ostre wystąpienie oskarżycielskie. Nazwa pochodzi od trzech mów Demostenesa przeciwko Filipowi II Macedońskiemu wygłoszonych w IV wieku p.n.e. w okresie wzrostu potęgi macedońskiej. Tym samym mianem nazwał też swoje mowy przeciwko Markowi Antoniuszowi rzymski orator Cyceron.

Komisja Morska to zalążek polskiej admiralicji w XVI wieku. Komisja została powołana z inicjatywy Zygmunta II Augusta 24 marca 1568 roku. Na jej czele stali wybitni znawcy spraw morskich. Komisja Morska rozliczała kapitanów okrętów kaperskich z ich działalności, pilnowała dyscyplin wśród załóg, wydawała im instrukcje odnośnie dalszych działań. Ponadto do jej zadań należał nadzór nad dalszym powiększaniem polskiej floty Do tych celów dysponowała ogromnym funduszem. Działalność Komisji Morskiej ustała wraz ze śmiercią Zygmunta II Augusta. Jej kontynuacją była utworzona w 1626 Komisja Okrętów Królewskich.

Statuty Karnkowskiego zwane też Konstytucjami Gdańskimi i zostały ogłoszone 15 marca 1570 roku przez biskupa kujawskiego Stanisława Karnkowskiego, a zostały potwierdzone przez sejm 20 czerwca 1570 roku. Precyzowały one zwierzchnie prawa króla polskiego i Rzeczypospolitej w Gdańsku oraz na morzu.

Zatwierdzone statusy określały zasady polityki morskiej oraz podległości Gdańska Rzeczypospolitej a do tego jeszcze potwierdzały prawo króla do nakładania embarga na handel morski z dowolnym krajem. Monarcha miał prawo budowania nowych portów i tworzenia floty wojennej. Jakby tego było mało to poszerzone zostały kompetencje sądownicze króla wobec Gdańska, a w ustroju miasta zwiększono uprawnienia pospólstwa. Część osób była jeszcze niezadowolona z powodu, że między innymi zastrzeżono dla króla prawo otwierania i zamykania portu oraz regulowania żeglugi, nałożono na członków gdańskiej rady i burmistrzów oraz na komendanta twierdzy w Wisłoujściu i Latarni obowiązek składania przysięgi na wierność królowi.

Arkebuzeria to tak naprawdę jazda uzbrojona w broń palną o nazwie arkebuz. Formacje te występowały w wojskach XVI i XVII – wiecznych. Arkebuzerami są także nazywani muszkieterzy uzbrojeni w arkebuzy. W Rzeczypospolitej Obojga Narodów była rzadkim rodzajem lekkiej jazdy autoramentu cudzoziemskiego, przypominającym wyglądem i organizacją zachodnich kirasjerów. Pojawiła się na ziemiach polskich za panowania Stefana Batorego. Arkebuzerzy prowadzili ogień z konia, co wymagało od nich olbrzymiej zręczności.

Bibliografia

1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Cedyni%C4%85;

2. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_Mieszka_I_z_Wichmanem_i_Wolinianami;

3. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Wo%C5%82yniem;

4. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C5%82aw_I_M%C4%85dry;

5. https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_G%C5%82ogowa;

6. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_P%C5%82owcami;

7. https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_personalna;

8. https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_w_Krewie;

9. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Grunwaldem;

10. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Koronowem;

11. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_wojna_z_zakonem_krzy%C5%BCackim;

12. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_D%C4%85bkami;

13. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Wi%C5%82komierzem;

14. http://zapytaj.onet.pl/Category/002,019/2,8282158,co_to_znaczy_inkorporacja_akt_inkorporacji_.html;

15. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_popia;

16. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-krzy%C5%BCacka_1519-1521;

17. https://pl.wikipedia.org/wiki/Felonia;

18. https://pl.wikipedia.org/wiki/Casus_belli;

19. https://pl.wikipedia.org/wiki/Filipika;

20. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Gwo%C5%BAd%C5%BAcem;

21. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Obertynem;

22. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_Rzeczypospolitej_z_Gda%C5%84skiem;

23. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_1577-1582;

24. https://pl.wikipedia.org/wiki/Komisja_Morska;

25. https://pl.wikipedia.org/wiki/Statuty_Karnkowskiego;

26. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Bukowem;

27. https://pl.wikipedia.org/wiki/Arkebuzeria;

28. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_1609-1618;

29. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_K%C5%82uszynem;

30. http://dzieje.pl/aktualnosci/400-lat-temu-skapitulowala-polska-zaloga-na-kremlu;

31. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Moskw%C4%85_(1612);

32. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Cecor%C4%85_(1620);

33. https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_polsko-rosyjska_1632-1634;

 

Written by Bartek Rozwadowski

Mąż oraz ojciec opisujący na blogu www.rozbria.pl przeróżne informacje związane z historią.